„Matka Polka” – słowa, po których przed oczami naszej wyobraźni pojawia się kobieta. Zaniedbana, zabiegana, zmęczona, sprzątająca, zajmująca się gromadką dzieci i gotująca. Brak czasu dla siebie i dla innych to standard. W jej życiu są ścisłe priorytety: dzieci, dzieci, dzieci, perfekcyjny dom, dzieci, perfekcyjny obiad, dzieci. Stop! Ja wysiadam.

Co więcej – ja tak nie umiem. Chociaż czasami czuję drobną presję, że skoro zdecydowałam się na dziecko, to muszę mu poświęcić życie. Już teraz tylko i wyłącznie dziecko, nic więcej nie jest ważne. Czuję też ten karcący wzrok społeczeństwa, kiedy  w hierarchii wartości stawiam wyżej swoje dobre samopoczucie nad dziecko. Co ciekawe – mężczyzna może, a nawet powinien robić coś innego niż zajmowanie się dzieckiem, ale nie, nie! Kobieta nie! Mamy jeszcze tą polską rzeczywistość patrirachalną…

Nie wiem, może są na świecie babeczki, którym rola „matekpolek” odpowiada – nie wnikam, nie krytykuję – idźcie swoją drogą. Ale wszystkim tym, którym (tak jak mnie) to nie odpowiada, ale trochę czują się winne, że niby muszą, mówię: spokojnie! Nic nie musimy! Powinnyśmy żyć tak, żebyśmy były szczęśliwe. Wiecie dlaczego? Bo szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko, szczęśliwe małżeństwo, szczęśliwa rodzina. Życie w poczuciu, że jest się niewystarczająco dobrą jako matka to bardzo prosta droga do depresji – a to nigdy nie jest dobre.

Jeśli nie chcesz zostać Matką Polką cierpiętnicą to poradzę Ci co możesz zrobić, żeby do tego nie dopuścić.

1. Znajdź czas tylko dla siebie

Zatrzymaj się na chwilę i przestań myśleć o dziecku. Obejrzyj film, przeczytaj książkę, wyjdź na spacer. To pomoże Ci psychicznie odetchnąć od ciągłego myślenia o potomku. Higiena psychiczna jest równie ważna jak ta fizyczna – często ją niestety zaniedbujemy. Ważne jest, żeby nie dać się zwariować i znaleźć zdrową równowagę.

2. Zadbaj o wygląd

Lepszy wygląd to lepsze samopoczucie. Nie chodzi mi o to, żeby codziennie wyglądać jak z żurnala. Można zrobić kilka małych rzeczy. Gdy znajdziesz 5 wolnych minut, to spróbuj pomalować paznokcie lub zrób sobie fajną fryzurę. Relaksująca kąpiel to też fajna sprawa. A raz na jakiś czas zaszalej i zostaw dziecko na godzinkę lub dwie z tatą, a Ty odwiedź fryzjera czy kosmetyczkę. To pomaga 🙂

badesalz-1620261_1280

3. Kup sobie coś ładnego

Ale sobie właśnie! Nie dziecku, nie mężowi, nie do domu. Taki nowy modny ciuszek czy kolczyki mogą nieźle podnieść samopoczucie. Samo wyjście na zakupy to już świetna terapia, a jak jeszcze przyniesiesz do domu coś ładnego i przymierzysz to przed lustrem, to + 10 do samopoczucia gwarantowane.

4. Ruszaj się

Poćwicz chwilę, pobiegaj, wyjdź na długi spacer, włącz Chodakowską. Każda forma aktywności fizycznej jest dla Ciebie dobra. Nie dość, że wpływa na zdrowie, to przede wszystkim na dobre samopoczucie! To działa – sprawdziłam osobiście. Jak biegam czuję się lepiej, jak nie biegam to jest gorzej, ale wtedy myślę sobie, że przecież zaraz znów wyjdę biegać.

5. Rozwijaj się

Zacznij się uczyć czegoś, czego zawsze chciałaś się nauczyć, zacznij tworzyć, śpiewaj, szyj na maszynie, pisz (bloga na przykład). Kto powiedział, że początek macierzyństwa musi być końcem rozwoju osobistego? Dla wielu kobiet jest właśnie początkiem czegoś dobrego! Wiesz ile mam po urodzeniu dziecka założyło własną firmę? Szyją kocyki, robią grafiki, piszą bajki czy książki. Macierzyństwo rozwija kreatywność.

6. Uśmiechaj się do siebie

Do siebie w lustrze i do innych ludzi, bo uśmiech wraca. Ostatnio postanowiłam, że będę komplementować ludzi, których spotykam. Jak koleżanka przyjdzie w ładnej bluzce, to nie będę tylko o tym myśleć, ale głośno jej to powiem. Wiecie jaką dużą sprawia to innym radość? Komplementy są za darmo – można je rozdawać do woli. A kto wie – może tak jak uśmiech wrócą?

retro-1321078_1280

7. Wyjdź do ludzi

Zostaw na chwilę dom. Odetchnij świeżym powietrzem na spacerze, spotkaj się z koleżankami, pójdźcie do kina, czy na pizzę. Zabierz męża / partnera na randkę, nawet krótką. Nawet do McDonalds… Niech to będzie beztroski czas tylko dla Was. Zamykanie się na cztery spusty w domu z dzieckiem to nie jest dobre rozwiązanie! Można zwariować.

8. Miej codzienne drobne przyjemności

Moją codzienną przyjemnością na urlopie macierzyńskim było wypicie ciepłej kawy podczas drzemki Malucha. Wiele mam w czasie drzemki nerwowo lata po domu i sprząta. A ja od czasu do czasu po prostu zasiadam w miejscu, piję kawę i delektuję się tą chwilą. Sprzątanie nie zając (bo tylko zając jest zając).

9. Nie umartwiaj się

Siedzą te kobiety uwiązane w domu, bo MUSZĄ, rozumiecie?, MUSZĄ wyprasować gacie z lewej i prawej strony lub MUSZĄ poukładać wszystkie ubrania kolorystycznie na wszystkich półkach w całym domu, a jeszcze widziały dwa pyłki kurzu za łóżkiem i MUSZĄ się ich pozbyć. A potem jeszcze wszystkim wszem i wobec oznajmiają, że bycie mamą i panią domu to ciężka harówa, że nie mają siły i chęci i w ogóle dramat. Tylko, że to one same narzuciły na siebie ten kierat. Ja zawsze wychodzę z założenia, że jeśli czegoś nie trzeba robić przy dziecku, to tego zwyczajnie nie robię. Na przykład nie prasuję ubrań dziecięcych, a swoje prasuje tuż przed lub wieczór przed ich założeniem. Jestem leniwa, ale szczęśliwa 🙂

10. Nie miej wyrzutów sumienia

A przy tym wszystkim – nie miej wyrzutów sumienia, że jesteś egoistką. Zdrowy egoizm jest nawet wskazany! Dużo więcej dobrego zrobisz dla swojej rodziny kiedy sprawisz, że Ty będziesz szczęśliwa.

 „Zostałaś mamą? Pamiętaj, żeby nadal pozostać kobietą”

I nie namawiam Cię tutaj, żebyś zaniedbała dziecko, rzuciła wszystko w kąt, a sama ruszyła w tango po mieście. Nie, namawiam Cię, żebyś przy tym wszystkim nie zaniedbała SIEBIE i nie rzuciła SIEBIE w kąt ruszając w tango z dzieckiem. To nie jest takie trudne. To najczęściej my same nakładamy na siebie to poczucie winy i nadmiar obowiązków. Drobna zmiana w myśleniu może zdziałać cuda. Spróbujecie? Zgadzacie się ze mną? Co robicie tylko dla siebie? Czekam na komentarze.

  • Ja dla siebie ćwiczę, biegam, chodzę do kosmetyczki i fryzjera. Tak jestem matką egoistka ?

    • Skandal!
      A poważnie – właśnie idealnie wpisujesz się we wszystkie punkty 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  • Emilia

    Wszystkie sposoby dobre, czytam i myślę, że powoli zaczynam je wdrażać 🙂 najciężej idzie mi wychodzenie z domu, jeszcze gdzieś w okolicy owszem, ale wyjazd do centrum to na razie cięższa logistyka, niemniej powoli fajnie by było wyjść z pieczary 😉
    A prasowanie…dzieciowe ubrania zostały wyprasowane 4 razy i były to koszule, w które ubraliśmy go na 2 śluby i 2 chrzty i to mąż je prasował 😛 Przed porodem uprasowałam tylko pieluchy tetrowe i tylko dlatego, że wyjęłam je z pralki tak wymiędlone, że wstyd by było z nimi na porodówce wyskoczyć 😛

    • Hahaha…przed porodem włączył mi się syndrom plecenia gniazdka i tez uprasowałam pieluszki tetrowe (też były wygniecione po praniu na maksa) i część ubranek. Ale wiedziałam, że to będzie pierwszy i ostatni raz.
      A te sposoby to trzeba, wiadomo – stopniowo. Im dziecko starsze tym łatwiej wdrażać. Ważne, żeby powoli wracać do rzeczywistości i do ludzi 🙂

  • Obraz takiej Matki został dosyć mocno zakorzeniony w naszym społeczeństwie. Ja sama obecnie na własnej skórze odczuwam to. Mam taką koleżankę „Matkę Polkę Cierpiącą”, która niemal a każdym kroku próbuje mnie przynieść do ziemi. Na początku bo ciąża to nie mogę tego i tamtego. Potem miała fazę na straszenie mnie porodem – jakie to straszne. No ale się nie dałam to teraz udziela mi dobrych rad na macierzyństwo- cytuje jej ostatnie słowa ”jeszcze półtorej tygodnia wolności, potem to ci się zacznie, wstawanie w nocy, zmęczenie, nawet czasu na zjedzenie nie będziesz miała i w tłustych włosach będziesz chodziła ”
    Dlatego dbanie o siebie jest bardzo ważne – bo gdy by jesteśmy szczęśliwe to i nasze dzieci są 🙂 Mam rację drogie mamy?
    Ja właśnie zaczęłam pisać bloga żeby jakoś przetrwać czas spędzony w domu. I prowadzenie go stało się dla mnie super odskocznią a najważniejsze to że się rozwijam w nowym kierunku 🙂

    • Oj, jak ja nie lubię takich kobiet, co to starszą jaki ten poród okropny i jak to życie się zmieni. Jak byłam w ciąży, to nie słuchałam ich albo szybko ucinałam rozmowę – po co tak straszyć, ja się pytam?
      Pewnie, że życie się zmieni, pewnie, że to trochę potrwa, żeby się przyzwyczaić do nowych realiów, i pewnie czasem też się te przetłuszczone włosy zdarzą, ale to wszystko jest tylko sytuacja tymczasową. Wszystko się zmienia, dziecko rośnie, rozwija się, jego potrzeby się zmieniają.
      Ważne, żeby nie utwierdzać się w tym jak to jest ciężko, żeby nie narzekać wiecznie, żeby nie zamknąć się w tym umartwianiu.
      Pisanie bloga to świetna sprawa – to taka trochę terapia również 🙂 Nie na darmo jak ktoś ma jakiś problem, to psychologowie czasem zalecają przelanie swoich myśli na papier. Mi to zawsze pomagało. Widzę też, że jak coś we mnie mocno siedzi, to wpis potrafi powstać w pół godziny. Tak dobrze mi się wtedy pisze. A swoją drogą regularne pisanie sprawia, że stajemy się w nim lepsi 🙂 Trening czyni mistrza.

      • Dla mnie własnie stało się to swego rodzaju terapią po przejściach. Dziękuję mężowi że mi podpowiedział własnie tego bloga. Życie stało się łatwiejsze – tak jak mówisz łatwiej jest wylać na papier (nawet ten wirtualny). Może niedługo moje posty będą tak fajnie pisane jak twoje czy innych mam blogerek których blogi czytuję.

        • Właśnie dziś miałam dyskusję z taką jedną kobietą – ale dziś mam bojowy humor i jej powbijałam troszeczkę szpileczek – bo tym mrożeniem obiadów zbiła mnie z nóg 🙂

          • No i ciężarnej tak ciśnienie podnieść – nie ładnie 😀

  • „Matka-Polka” to pojęcie z czasów, kiedy w Polsce był boom demograficzny i kobiety miały dużo więcej dzieci.
    //////
    Bardzo dobry akapit o kreatywności 🙂 Podpisuję się pod nim:

    „Kto powiedział, że początek macierzyństwa musi być końcem rozwoju osobistego? Dla wielu kobiet jest właśnie początkiem czegoś dobrego! Wiesz ile mam po urodzeniu dziecka założyło własną firmę? Szyją kocyki, robią grafiki, piszą bajki czy książki. Macierzyństwo rozwija kreatywność.”

  • Świetne rady 🙂 Muszę popracować nad wypełnieniem ich wszystkich 😉

  • Szczerze powiem, że odważyłabym się zmienić ten tytuł na 10 PRZYKAZAŃ SZCZĘŚLIWEJ MAMY. Zgadzam się z tymi punktami i potwierdzam, że dzieci są dla mnie najważniejsze, ale nie zapominam o sobie, więc wszyscy są szczęśliwi 🙂

    • Jak się już ma dziecko, to nie ma rady – ono zawsze na pierwszym miejscu 🙂 Ale nie można zapomnieć o sobie 🙂 Dzieci urosną i wylecą z gniazda, a Ty zostaniesz 🙂 Zainwestuj w siebie już dziś 🙂

  • A ja jestem Matką Polka ialecwvpozytywnym.znaczeniu. i robię większość rzeczy, o ktorych napisałaś:)

    • Hehe! 🙂 Ja mam nawet koszulkę z napisem „Matka polka” 😀 ale nie cierpiętnica 🙂
      Piąteczka!

  • Cieszę się, że czasy się zmieniły, chociaż rzeczywiście zdrady i olewanie obowiązków jeszcze trochę jest w nas zakorzenione. W niektórych rodzinach nie nazywa się tego po imieniu, ale panuje taki patriarchat. Kobiety do rodzenia dzieci. Gdzie tam rozwój czy kariera? Jej miejsce jest w kuchni 🙂 Na szczęście nie wyrosłam w takiej rodzinie i nie trafiłam na takiego męża 🙂