Wracającej do pracy matki..paniki przypadki

Wisi to nade mną jak czarna burzowa chmura. Ciągle siedzi gdzieś na końcu głowy niczym sumienie i podpowiada cicho: „Wracasz… koniec sielanki, na serio wracasz…”. Tak więc wracam, drodzy Państwo. Po czasie trochę dłuższym niż rok wracam do mojej pracy. Do tej pory byłam korposzczurem, potem byłam matką a teraz będę hybrydą: korpomatką. „Dzień zero: przypada na 16 maja 2016 roku. Co czuję? Mieszają się we mnie przeróżne uczucia, zarówno te pozytywne jak i negatywne, mam mnóstwo obaw i nadziei. Ale jedno jest pewne: dużo się zmieni.