Pijecie kawę? Ja tak. Od niedawna nawróciłam się i z rozpuszczalnej przerzuciłam się na mieloną z ekspresu. Uczyniłam to pod wpływem presji otoczenia, które to na widok mojego słoiczka z neską krzywiło się i stwierdziło, że pijam śmieci. Wybrałam się na wycieczkę do Tchibo i wróciłam z niej z trzema różnymi kawami (bo była akurat super-promo). Nadal nie udaje mi się po smaku rozpoznać która jest która. Może moje kubeczki smakowe nie są tak wyrafinowane 😉 A pomyśleć, że kiedyś nie pijałam kawy w ogóle…

Pomysł na temat wpisu wpadł mi przy okazji rozmowy z koleżanką w pracy. Obie powoli nawracamy się na lepszą kawę i oswajamy z tą przedziwną maszyną, jaką jest ekspres do kawy. Śmiałyśmy się, że wskoczyłyśmy na wyższy poziom picia kawy i wymyśliłyśmy jakie te poziomy po kolei są. Zaczynamy od najniższego:

1 Kawosz śmieciowy

To teeen, ten nieświadomy, ten wygodnicki. Ten co nie wie nic na temat kawy („You know nothing, Jon Snow”). Pije tę rozpuszczalną kawę, te lifilizowane śmieci. Czy on nie wie, że nie wie co pije? Przecież to odpady z produkcji, śmieci zamiecione w fabryce i wsypane do słoika. A on tak radośnie sobie tę kawę robi. Co za leszcz, pewnie nie umie obsługiwać ekspresu, albo jest tak leniwy, że nie chce mu się wyrzucać fusów. I jeszcze śmie to nazywać „kawą”!

2 Kawosz kapsułkowy

Hm… to ten już nawet level wyżej osiągnął. Nadal jest leniwy, pewnie boi się zwykłego ekspresu, ma jednak czelność pragnąć lepszej kawy. I idzie taki i kupuje te kapsułki reklamowane przez George’a Clooneya. Co z tego, że za 25 złotych będzie miał tych kaw tylko 8. Co z tego, że szumnie reklamowana kawa z Sumatry, która miała mieć posmak mango nie różni się niczym od każdej innej, którą pił. Liczy się to, że kawa jest z ekspresu, a to już wyższy stopień wtajemniczenia.

3 Kawosz mielony

O, ten to już jest całkiem nieźle wtajemniczony. Idzie taki do Tchibo, nie zna kompletnie gatunków kaw. Przyjmuje jednak profesjonalny look i kupuje mieloną, jakby bywał w tym sklepie co tydzień. Okazuje się, ze po 5 miesiącach podpatrywanie kolegów z wyższych poziomów oswoił wreszcie ekspres. Info potwierdzone: ekspres nie gryzie. Ten to już w korpo cieszy się całkiem niezłym szacunkiem, chociaż jeszcze czeka go skok na poziom wyżej. Bowiem kawa, mimo iż lepsza niż rozpuszczalna, bardzo szybko wietrzeje. Zapasów na pół roku nie ma sensu robić.

4 Kawosz ziarnisty

Budzi rano wszystkich współpracowników z letargu niespodziewanym dźwiękiem młynka do kawy, czym podkreśla swoją wyższość nad innymi. Ten osiągnął już wszystko, co można osiągnąć w temacie kawy. Czarny pas w kategorii „korpobarista”. Kawa mielona jest dla mięczaków, on ma kawę w ziarnach i mieli ją na świeżo. Zuchwale też twierdzi, że jest to taka ogromna różnica w smaku, że jego delikatne kubki smakowe są w stanie to wyczuć. Gdyby tylko mógł, to żułby ziarna kawy.

5 Kawosz hipster

Nie do końca jest elementem tej hierarchii, ale zasługuje na wzmiankę. Typ częściej spotykany wśród nastolatków i studentów (tych bogatszych) niż w korpo. Częściej też jest typem „outdoorowym” niż przebywającym we wnętrzach. Obowiązkowym elementem „outfitu of the day” jest kubek od kawy. I to, proszę Państwa, nie z byle jakiej sieciówki, tylko ze Starbucksa. Uzupełnieniem stylizacji są rękawiczki bez palców i okulary kujonki.


Podział na kawowe kasty jest twardy i jednoznaczny. Każda z kast trzyma się razem, a każdy awans na wyższy poziom jest powodem do świętowania (oczywiście dobrą kawą). Jednak sam fakt picia takiej czy innej kawy nie gwarantuje nam utrzymania się na swojej pozycji, ta machina jest bardziej skomplikowana. Jest parę rzeczy, za które można awansować, ale są też takie, dzięki którym można osiągnąć samo dno. Poniżej niektóre z nich.

Punkty dodatkowe:

+10 za picie espresso z malutkiej filiżanki do espresso.

+15 za picie espresso z malutkiej filiżanki do espresso popijając go wodą ze szklanki.

+10 za przyniesienie egzotycznej kawy, którą ktoś komuś przywiózł z Włoch / Brazylii / San Escobar, a +15 jeśli ten ktoś sam sobie ją stamtąd przywiózł.

+5 za picie kawy bez mleka i bez cukru, bo ponoć Włosi tak piją, i dlatego są tacy chudzi (mimo, że dieta mocno makaronowa)

Punkty ujemne:

-2 za picie mleka z kawą zamiast kawy z mlekiem

-2 za słodzenie kawy

-50 za kupienie mielonej kawy za 4 złote

-150 za stwierdzenie, że najlepsze jest „eKspresso”


Bardzo ciekawi mnie jakie wy pijecie kawy, i czy w ogóle je pijecie. Jestem pewna, że i w przypadku miłośników herbaty można stworzyć podobny podział społeczny. W przypadku kawy ja znajduję się na poziomie trzecim. Opis tego kawosza, to opis mnie. Przyznam się Wam, że faktycznie kawa z ekspresu jest bardziej aromatyczna, ale ja piję ją pół na pół z mlekiem, więc pewnie nie jestem w stanie wyczuć dużej różnicy w smaku. Mimo to, jestem dumna, ze przekonałam się do mielonej.