Dzisiaj po raz kolejny Alaantkowe. Tak się złożyło, że właśnie rozszerzaniem diety aktualnie żyję, to i książkę, do której spoglądam codziennie zrecenzuję.

alaant_01

Planując wprowadzić w życie metodę BLW chciałam się o niej jak najwięcej dowiedzieć, więc zakupiłam stosowne książki. Pierwszą polecaną książką było, oczywiście „Bobas Lubi Wybór”, którego recenzję jakiś czas temu zamieściłam na blogu. Razem z tamtą książką chciałam kupić książkę kucharską tych samych autorek. Traf chciał, że ani na stronie Mamanii, ani w Empiku, ani w moim ulubionym dyskoncie książkowym Aros książka kucharska była niedostępna. A kilka dni później czytam na Facebooku, że nasze polskie, kochane Alaantkowe wydają książkę kucharską! Postanowiłam więc zaczekać i pod koniec września zamówiłam.

Alaantkowe BLW jest u nas już około miesiąca, ale nie chciałam o nim pisać, póki nie wypróbuję przepisów. Szczerze mówiąc, mogłabym jeszcze więcej pogotować i dopiero opisać, ale już bardzo nie mogłam się doczekać tego wpisu.

Oto mamy przed sobą książkę kucharską z najzdrowszymi i prostymi przepisami dla dzieci, ale również dla dorosłych. Jak każda książka, tak i ta zaczyna się od wstępu napisanego przez autorki, oraz wstępu „właściwego”, który w skrócie opisuje nam czym jest BLW, jak zacząć, jakie naczynia/sztućce przygotować, jakie składniki kupić. Wstęp ma tylko 8 stron, a zwiera WSZYSTKO co o BLW trzeba wiedzieć na początek. Takie BLW w pigułce. Zaryzykuję stwierdzenie, że osoby, którym podoba się metoda BLW mogą śmiało pominąć lekturę „Bobas lubi wybór”, a przeczytać wstęp z Alaantkowe.

alaant_02

Przepisy podzielone rozdziałami tematycznymi. I tak mamy następujące działy:

  • „Chcę tego spróbować!” – z przepisami na sam początek przygody z BLW. To głównie kosteczki i kuleczki z przeróżnych kasz i warzyw
  • „Wstajemy!” – zawiera propozycje wspólnych śniadań
  • „Chodźmy na spacer” – to zbiór zdrowych i smacznych przekąsek i „pochrupajek”, które można ze sobą zabrać na spacer
  • „Pora na obiad” – jak sama nazwa mówi – pyszna dania obiadowe
  • „Czy jest coś słodkiego?” – desery bez dodatku cukru
  • „Mamo, tato, święto!” – przepisy na większe uroczystości, takie jak urodziny, czy święta
  • „Przepisy podstawowe” – czyli jak gotować kasze, jak zrobić domowy jogurt – podstawy podstaw

Każdy z rozdziałów ma swój własny kolor.

alaant_03

W każdym z przepisów podane są, jak to w książce kucharskiej, składniki. Ich ilość zazwyczaj jest bardzo mała, bez skomplikowanych  i trudnych do kupienia rzeczy. Niestety, okazało się, że wielu z tych składników w domu nie posiadam, więc kompletnie zmieniłam listę zakupów na tą zdrowszą. Przy każdym przepisie znajdziemy również liczbę porcji, fajną poradę jak można zmodyfikować danie, oraz jak zmienić danie, żeby było dla dorosłych. Najczęściej opcja dla dorosłych to dosolenie. Ale tak sobie myślę, że zrezygnowanie z większości z soli, i nam, dorosłym się przyda i dosalam tylko wtedy, kiedy kompletnie czuję, że coś jest niejadalne dla mnie 🙂

Przy większości przepisów, chociaż nie przy wszystkich zamieszczone są piękne zdjęcia.

alaant_04

Ostatni rozdział z przepisami podstawowymi to dla mnie strzał w dziesiątkę. Nigdy nie udawało mi się właściwie ugotować kaszy jaglanej, a z tym przepisem wyszła taka jaką chciałam. Planuję również zrobić domowy jogurt.

alaant_05

Żeby nie być gołosłownym podzielę się z Wami efektami korzystania z książki kucharskiej. Część pokazywałam już na Instagramie i Facebooku, ale dla porządku pokażę na blogu.

Na pierwszy ogień zrobiłam placuszki łososiowe, które w efekcie zostały placuszkami indyczymi, bo takie mięso czekało w lodówce, oraz szpinakowe kluski śląskie.

alaant_06

Placuszki odrobinę rozpadły mi się przy przewracaniu na drugą stronę, ale były przepyszne. Kluski śląskie potrzebują dopracowania. Ale powiem Wam, że na drugi dzień odsmażyłam je sobie na patelni i były dużo lepsze, nawet nie dosalałam.

alaant_07

Mimo wszystko Maluch zjadał:

alaant_08

Kolejne były zdrowe ciasteczka na bazie banana. Nie miałam wszystkich składników z przepisu, więc dodałam płatki gryczane i żurawinę. Zniknęły w jeden wieczór.

alaant_09 alaant_10

A ostatnio spodobały  mi się frytki z selera, które podałam z pieczonym łososiem i gotowanym brokułem.

Pyyychota.

alaant_11

Poniżej dowód na to, że dziecko rzeczywiście zjada to samo co rodzice.

alaant_12

Podsumowując, jeszcze jest wiele przepisów w książce, które chciałabym wykorzystać. A wszystkim niezdecydowanym polecam kupno książki! Przepisy nadaj się nie tylko dla dzieci, ale również dla dorosłych, którzy chcą zacząć zdrowo się odżywiać.

  • ~Emilia

    Przepisy wyglądają tak fajnie, że mam ochotę nie czekać na dzieciaka tylko od razu sobie kupić książkę i jeść 😉

    • wyrodna-matka

      Nie jest to zabronione 🙂 Nawet może być wskazane 🙂

  • ~Nat

    Wyrodna Matko, jestem ciekawa (nie mogłam znaleźć w poprzednich postach) ile miało twoje dziecię gdy zaczęłaś BLW? Etap papek zupełnie nie miał miejsca? co z kaszkami? Proszę napisz mi pokrótce. Mój synek zbliża się do 6 mc, interesuję się BLW ale myślę że na sam początek to chyba nie najlepsze wyjście (nie ma zębów, siedzieć nie umie)

    • wyrodna-matka

      Droga Nat, jak zaczynaliśmy przygodę z BLW mój syn miał 6 miesięcy z drobnym kawałkiem (kilka dni). Etap papek kompletnie pominęliśmy – na tym polega właśnie BLW. Wtedy, (czyli około miesiąc temu) syn nie siedział jeszcze stabilnie i krzesełko wykładałam mu kocykiem dla stabilizacji albo trzymałam na kolanach. Maluch nie miał wtedy i do dziś dnia nie ma ani jednego zęba – szczerbolec jest. Dzieci doskonale radzą sobie samymi dziąsełkami. Kaszek nie podawałam i nie podaję żadnych. Czasami gotuję kaszę jaglaną, ale na wodzie. Na sam początek zapoznawałam Malucha z gotowanymi warzywami. Taki brokuł, czy marchewa pokrojone w słupki łatwe do chwycenia przez dziecko są miękkie i łatwe do „przeżucia”. Wiadomo, że na samym początku dziecko bardziej się bawi niż je. Nadal mamy meeega bałagan pod krzesełkiem, ale zauważam, że zjada coraz więcej. Nadal podstawą diety jest mleczko z piersi, stałe jedzenie to dodatek.Niedługo będę pisać notkę o tym jak wszystko wygląda po około miesiącu stosowania.
      Żeby rozwiać Twoje wątpliwości, to polecam przeczytać książkę „Bobas Lubi Wybór”, lub sam wstęp do Alaantkowe BLW. Jeśli masz wątpliwości czy Twoje dziecko jest gotowe, to zaczekaj, zacznij tydzień później, albo dwa – nic się nie stanie.
      Fajnie początki opisane są tutaj: http://alaantkoweblw.pl/7-krokow-do-rospoczecia-blw/
      Ale mi długi komentarz wyszedł, mogłabym dużo o tym pisać 🙂 Pozdrawiam serdecznie.

  • ~mikolaj

    Etapu papek nie powinno się omijać ponieważ jedzenie papek ćwiczy zupełnie inne mięśnie jamy ustnej niezbędne do prawidłowego rozwoju mowy.

    • wyrodna-matka

      Proszę o podanie źródła tych informacji 🙂

      Ja mam natomiast kontrargument, to właśnie papki źle wpływają na rozwój mowy:

      ACH: W przypadku jedzenia mowa o jakich etapach?
      MŚ: Dziecko, przechodząc przez etap spożywania papek, nie zaczyna w odpowiednim momencie ćwiczyć mięśni oralnych. Bo te same mięśnie, które służą do żucia, do rozdrabniania pokarmu, służą później do mówienia. Jeżeli dziecko będzie w odpowiednim czasie przeżuwało pokarm, będzie później wyraźniej mówiło.
      Poza tym dziecko karmione papkami pomija doświadczenia sensoryczne pochodzące od zmysłu smaku. Jeżeli dostaje różne produkty osobno i może sięgać po to, co chce, próbować, smakować, to ma kontakt z różnymi smakami. A w papkach wszystkie smaki są zmieszane w jeden. Podając maluchowi papkę, zubożamy jego możliwości doświadczania smaków, a przez to ograniczamy możliwości kształtowania się integracji sensorycznej.

      Źródło: http://dziecisawazne.pl/blw-czy-jedzenie-papek-to-wazny-etap-rozwoju/ proszę poczytać. I koniecznie przeczytać książkę „Bobas lubi wybór” i nie propagować takich informacji.

      • ~mikolaj

        neurologopedzi tak mówią. Z niczym nie można przesadzać – tak jak z karmieniem tylko papkami przez długi czas, tak z całkowitą rezygnacją z tej konsystencji. A niestety wielu rodziców pochłoniętych modą na blw całkowicie z pokarmów tego typu rezygnuje. Przy czym sama metoda wcale się z tym nie wiąże. Trzeba też pamiętać że nie jest to metoda dla każdego dziecka i gdy przy jej wprowadzaniu są jakieś problemy, należy się skonsultować ze specjalistą by dziecku nie zrobić krzywdy.

  • ~mikolaj

    Dobra znikam. Ostatnie zdanie z Pani odp sugeruje właśnie że mam do czynienia z ortodoksem w tym temacie. Ja mogę napisać że Pani nie powinna takich treści propagować. A Pani kontrargument jest cyt z internetu (oba źródła znam) a dla mnie to żaden argument. Blw ma wiele zalet, ale wszystko rozsądnie a w internecie obecnie z racji mody na blw jest jakiś dziwny brak obiektywizmu i krytycy zmuszam.