Kiedy na spotkaniu Blogi Mają Moc zgłaszałam się do recenzji książek wydawnictwa Babaryba nie spodziewałam się, że otrzymam ich aż sześć. Szczerze mówiąc, słyszałam o wydawnictwie, ale nie wiedziałam jakie książki wydaje. A tu proszę, pierwsza z brzegu, to dobrze mi znana książka „Naciśnij mnie” Herve Tulleta. A potem było już tylko fajniej i ciekawiej. Zapraszam Was dzisiaj na recenzję książek, które czyta się inaczej niż zwykłe książki. To książki interaktywne.

„Mieszkamy w książce” Mo Willems

Zestawienie zaczynamy od niepozornej książeczki „Mieszkamy w książce”. Niepozornej, bo wygląda jakby były w niej opisane przygody dwóch zwierzątek: Świnki Malinki i Słonia Leona. Jednak już od pierwszej strony przekonujemy się, że wcale tak nie jest. Bo Leon i Malinka odkrywają, że ktoś na nich patrzy. Kiedy orientują się, że są to czytelnicy, przekonują ich do wykonania różnych śmiesznych czynności. Ja sama miałam niezły ubaw, czytając „Mieszkamy w książce”, więc myślę, że spodoba się ona także dzieciom.

 „Mały żółty i mały niebieski” Leo Lionni

Czy kiedykolwiek pomyślelibyście, że bohaterem książki mogą być kolorowe plamki? Na taki oryginalny pomysł wpadł autor książki „Mały żółty i mały niebieski”, pan Leo Lionni. Dzięki temu zabiegowi nasza wyobraźnia może nam podpowiedzieć wszystko. Mały żóły i Mały niebieski, to koledzy (koleżanki – jak wolicie), którzy świetnie się ze sobą bawią. Bawią się tak dobrze, że nagle stali się jedną zieloną plamką. Jak sobie z tym poradzili i jakie perypetie ich czekały dowiecie się z książeczki. Gorąco polecam.

 „Naciśnij mnie” Herve Tullet

Nie wiem czy jest ktoś, kto nie zna tej pozycji książkowej. Jest już praktycznie kultowa. To książka, której się nie czyta, to książka, w której na każdej stronie mamy do wykonania jakieś zadanie. Nacisnąć, dmuchnąć, potrząsnąć, to tylko kilka z nich. Świetna zabawa dla rodziców i dzieci, w szczególności, że książkę można czytać od początku i od końca.

 „Kliknij mnie” Salina Yoon

Z samego założenia książka bardzo podobna do poprzedniczki, bo też do wykonania mamy kilka interaktywnych zadań. Tym razem bohaterem jest czerwona kropka o imieniu Blipek, bo kiedy się denerwuje to robi „blip”. Blipek ma bardzo ważne zadanie, musi dostać się w pewne miejsce zanim minie czas, a my, wykonując zadania mamy mu to ułatwić. Jak się spodziewacie, nie jest to takie oczywiste i dopiero na końcu nam się to udaje i czeka na nas niespodzianka. „Kliknij mnie” to taka zdrowsza alternatywa dla gier na tabletach i telefonach.

  „10 razy 10” Herve Tullet

Druga w tym zestawieniu książka Herve Tulleta, tym razem skupiająca się na liczeniu. Jednak nie uczy tylko cyferek, ale również kształtów, kolorów, opowiadania bajek. Piękne wydanie, kolorowe ilustracje, oraz moc możliwości wykorzystania kart książki to ogromne jej atuty. Dla wszystkich wielbicieli Tulleta, a także dla tych, co go dopiero poznają.

„Liczę do 100” Magali Bardos

Na koniec zostawiłam sobie wisienkę na torcie: „Liczę do 100”. Jest to książka, która ze wszystkich sześciu podoba mi się najbardziej, bo jest najpiękniejsza. Ilustracje kompletnie skradły moje serce. Użyto tylko kilku, wydawało by się przypadkowych, nieoczywistych, jaskrawych kolorów, ale to jest właśnie strzał w dziesiątkę. Dla mnie, jako mamy nauka liczenia to tylko dodatkowy plus. Z resztą sami spójrzcie.

Sama uwielbiam czytać, jestem córką bibliotekarki i miłość do książek mam we krwi. Mam nadzieję zaszczepić ja także w moim synku, który na razie książeczki na swoim poziomie ogląda z zainteresowaniem. Zestaw książek wydawnictwa Babaryba musi jeszcze chwilę na niego poczekać, ale niezmiernie się cieszę, że już jesteśmy w ich posiadaniu. Powoli zaczynamy kompletować Maluchową biblioteczkę.

A Wy, jeśli zastanawiacie się co kupić na prezent dziecku, to to jest właśnie odpowiedź: książki inne niż wszystkie inne, książki wydawnictwa Babaryba.

  • ~heidi

    Ja jeszcze z tego sortu kupiłam „Turlututu”, które wydawało mi się nudne w porównaniu do „Naciśnij mnie”, ale skradło serce Wiktora, za każdym razem, jak jestem u siostrzeńców, to seans z Turlututu musiał być. Teraz już trochę wyrósł, ale na drugą część „Turlututu gdzie jesteś” bardzo się ucieszył 🙂
    Z innych publikacji bardzo podobała mi się Ulica Czereśniowa – jadąc do siostrzeńców całą droge śledziłam losy poszczególnych postaci umieszczonych na kolejnych kartach – wciągające bardzo.

    • wyrodna-matka

      Nie mam, ale znam i Turlututu i Czereśniową. Fajne jest jeszcze Mamoko (podobna zasada co Czereśniowa). Chrześnica dostała ode mnie też kiedy Książkę z dziurą Herve Tulleta. Też super. Długo można by wymieniać.

  • Jeszcze nie mamy u siebie książeczek tego wydawnictwa, ale przyznaję, że podpatrzyłam je już wcześniej na kilku różnych zaprzyjaźnionych blogach – i bardzo mnie zaintrygowały 🙂

Close