Czy mówiłam Wam już, że mam najlepszego męża na świecie? Mam! Jeśli któraś szuka takiego, to nie ma szans, jest już zajęty. Bo to dzięki niemu, dzięki jego cierpliwości, wyrozumiałości, dobrym chęciom Wyrodna Matka mogła opuścić na połowę dnia swojego syna i posiąść wiedzę tajemną. Moi drodzy, ja też byłam na szkoleniu Performance Content.

Podsłyszałam, że super, że warto, przeczytałam relacje na innych blogach, że to praktycznie obowiązek i sama też zapragnęłam wziąć w nim udział. Dlatego, jak tylko mignęła mi informacja o kolejnej edycji szkolenia prowadzonego przez dom mediowy Zenith Optimedia nie czekałam ani chwili, posłałam maila. Dostałam informację, że jestem wpisana na listę i skacząc z radości pognałam błagać męża mego, Pana Wyrodnego o łaskę zawiezienia mnie na miejsce i zaopiekowania się Maluchem przez 6 godzin poza domem. Zgodził się.

Z tymi wyjściami do ludzi w roli blogerki, to jakoś tak mam, że jestem wtedy chora, tak też i wtedy byłam. Ale to nic, w końcu chora czy nie i tak umiem przybrać moją ulubioną pozę „przestraszonej nastolatki”. Co za szczęście, że poza ta tak bardzo nie przeszkadza w czasie szkoleń, bo wystarczy słuchać i chłonąć, chłonąć wiedzę…

A było co chłonąć, bo na szkoleniu poruszane były bardzo przydatne zagadnienia, które pozwoliły mi spojrzeć na blogowanie z trochę innej strony.

Po pierwsze SEO

Czy przyszłoby mi do głowy sprawdzać jak wypada mój blog w poszukiwaniu haseł w wyszukiwarce? Nie, nie przyszłoby. Czy przyszłoby mi do głowy, że już na etanie pisania należy to uwzględnić? Też nie. Dlatego właśnie przydała mi się część szkolenia dotycząca SEO, czyli Search Engine Optimization. Bardzo się cieszę, że skrzętnie robiłam notatki, bo dzisiaj, po dwóch dniach od szkolenia, nie umiałabym powtórzyć z pamięci wszystkich rad i narzędzi przydatnych przy pozycjonowaniu bloga. Trudno zapamiętać, a chyba jeszcze trudniej wcielić w życie, bo do tego potrzeba jednak usiąść na spokojnie i mieć trochę czasu.

Po drugie Google Analytics

Drobny sukces: o Analytiksie już słyszałam, ba nawet podłączyłam pod niego bloga dokładnie 31 grudnia 2015 roku. I na tym koniec sukcesów, bo korzystałam z niego metodą „na czuja”. Ta część szkolenia rozwiała moje wątpliwości co do tego co oznaczają podstawowe określenia oraz, że interpretacja poszczególnych wskaźników wcale nie jest jednoznaczna. Ciekawostka: użytkownikiem nie jest de facto człowiek, tylko przeglądarka na konkretnym urządzeniu, a sesja, która trwa 0 sekund nie musi być złą sesją.

Facebook też potrafi

Po przerwie obiadowej (w której miałam krótkie widzenie maluchowe na karmienie) czekała nas trzecia część szkolenia, czyli Facebook. W tym momencie pewnie myślicie sobie, że żadna to filozofia. A to wielki błąd, bo Facebook, jako medium społecznościowe ma ogromną moc, ale łatwo też w nim utonąć, tak jest potężne. Zostaliśmy zapoznani z tym jak, kiedy i do kogo najlepiej adresować kampanie reklamowe na Facebooku. Również skrzętnie notowałam, bo kilka narzędzi bardzo przypadło mi do gustu. Jak tylko się wzbogacę, to może strzelę sobie jakąś kampanię.

 A potem wyruszyliśmy w świat zamieniać teorię w praktykę

Szkolenie trwało 6 godzin, ale to taki ogrom wiedzy, że nawet drugie tyle by nie starczyło, żeby wszystko szczegółowo omówić. Prywatnie pomyślałam sobie, że to bardzo fajna i taka „na czasie” wiedza. Stwierdziłam również, że bardzo ciekawie byłoby w takim obszarze pracować.

Poza oczywistymi korzyściami z nowej wiedzy, poznałam też nowe blogerki i ich blogi, a także z lekkim wzruszeniem przypomniałam sobie, jak to jest zagościć w korpo. Pewnie jak się znów stanę korpomatką, to będę się z tego śmiać.

Podsumowując: z tego szkolenia można wynieść same dobre rzeczy. Każdy bloger niezależnie od tego czy nowy czy doświadczony powinien się przeszkolić. Ja osobiście uwielbiam się uczyć nowych rzeczy i rozwijać (trochę mi tego na macierzyńskim brakuje), dlatego wróciłam do domu z satysfakcją i poczuciem, że znów wiem coś więcej.

Zdjęcia: Anna Trojanowska

  • Myślałam, że dzisiaj będzie relacja z naszych warsztatów fotograficznych. A tu niespodzianka! Super, że byłaś na takim szkoleniu. Mi taka wiedza też by się przydała. Mój GA leży odłogiem, bo próba samodzielnego odnalezienia się w gąszczu języka html i raportów się nie powiodła. Potrzebuję właśnie wskazówek co zrobić, aby korzystanie z SEO czy GA miało sens. Teraz to ja będę wyczekiwać info o kolejnym szkoleniu Zenith 😉

    • wyrodna-matka

      Musiałam napisać o tym, bo totalnie wypadło by mi z głowy, gdybym najpierw napisała o naszych warsztatach. Jestem nimi tak zachwycona, że im dłużej bym zwlekała, tym bardziej zacierałoby mi się w pamięci szkolenie 😉
      Polecam bardzo to szkolenie! Ogrom wiedzy, nawet za dużo, żeby na spokojnie to ogarnąć.Raczej wskazówki gdzie dalej szukać, w czym się podszkolić (przynajmniej dla mnie) Jakby mi wpadła w oko następna edycja, to dam znać. Popytaj też Agumamy, może mieć jakiś cynk 😉

  • ~Mamy do pogadania

    Od kiedy ktoś – ponad rok temu – nakierował mnie , i opowiedział o tych wszystkich pojęciach związanych z seo, optymalizacją, statystykami, analizą i milionem innych spraw, rozwinęłam kilka internetowych biznesów i projektów, które dobrze wróżą na przyszłośc. WARTO chodzić na takie szkolenia. Dobrze wykorzystaj tą wiedzę – też warto 😉

  • No, no, no, jestem pod wrażeniem 🙂 Ze mnie kompletna amatorka, która tylko metodą własnych prób i błędów uczy się blogowania 🙂

    • wyrodna-matka

      Ja nadal jestem amatorką 😀 I to większa niż Ty! Ale szkolenie polecam, jeśli Ci wpadnie w oko to koniecznie się zapisuj!

Close