Od dwóch miesięcy rozszerzamy z Maluchem dietę. Wybraliśmy metodę BLW. Dla tych co dopiero włączyli telewizory, skrótowo tłumaczę, że oznacza to baby-lead weaning, czyli odstawienie od piersi sterowane przez dziecko. Metoda ta pomija etap papek podawanych dziecku na łyżeczce, dziecko od początku je to samo co rodzice i radzi sobie samo rączkami i dziąsełkami.

Dodatkowymi plusami jest to, że posiłki zjadane są wspólnie w tym samym czasie, nie trzeba gotować osobno dla dziecka, dziecko szybciej się uczy jeść i chętniej poznaje nowe smaki. Poprzedni post napisałam po tygodniu rozszerzania. Niedługo miną nam dwa miesiące, więc zdaję wam relację z frontu BLW.

 

Jak wygląda posiłek

Poza główną zasadą „gotuję to samo i zjadam w tym samym czasie”, to troszkę się zmieniło. Nie tylko jemy więcej rzeczy, ale też ogólnie więcej jest zjadane. Mniej jedzenia znajduję pod krzesełkiem. Malucha już nie rozbieram „do rosołu”, tylko podwijam rękawki, lub zmieniam górę na jakąś gorszą koszulkę. Niestety ubrania często są brudne jedzeniem, pomimo śliniaka. Nadal używamy śliniaka z Ikei, bo do takiego z rękawami Maluch jeszcze zbyt maluchowaty. Za to dorósł już do krzesełka no i sam pięknie siada, więc problem z wyściełaniem krzesła kocykiem się skończył. Krzesełko jednak jest spore, więc zdarzyło się nam, że na blacie wylądowała stopa.

Posiłki trwają również dłużej niż te nasze początkowe 10 – 15 minut. Maluch sygnalizuje też jęczeniem, że już skończył jeść lub, że chce popić wodą.

 Naczynia

Powoli chciałabym zacząć wprowadzać jakieś miseczki czy talerze. Nadal jeszcze trochę są większym obiektem zainteresowania niż samo jedzenie. Zdarza się tak, że przez chwilę synuś grzecznie z miseczki je, a potem orientuje się, że miseczka fajna i zaczyna się nią bawić (i wysypuje wszystko dookoła). Używamy też kubeczka Doidy, ale nadal pod moim nadzorem. Czyli: ja kubeczek trzymam z przodu i asekuruję, a maluch łapie za uszka lub za krawędź i sobie reguluje ile wypije. Łyżeczka też jest w ruchu w ramach oswajania ze sztućcami. Ale o tym w którymś poniższym podpunkcie.

 

Woda do posiłku

Woda, to było moje niedopatrzenie i delikatna porażka.

!!!Osoby wrażliwe na tematy o kupie dziecka zapraszam od razu do gwiazdek ***

Już mówię dlaczego. Jak wiecie, ciągle karmimy się piersią i ciągle dzieje się to wiele razy w ciągu dnia, zawsze przed posiłkiem stałym (wg. zaleceń). Myślałam, że to maluchowi wystarczy i nie podawałam wody, bo każda próba z Doidy czy z Lovi 360 była nieudana. No i okazało się, że były drobne problemy ze zbyt zbitą zawartością pieluszki. I Maluch nieźle namęczył się tę zawartość robiąc. Wstrzymałam na 3 dni BLW. Poradziłam się mądrych głów na FB i uparcie jednak wodę podawałam.

***

Początkowo podawałam na łyżeczce po troszku. Potem część łyżeczką, a część z Doidy. I w końcu udało się! Maluch załapał jak pić z kubeczka, ale, jak napisałam powyżej, nadal go asekuruję. Jakoś nie bawi mnie kałuża wody na środku kuchni.

 

Łyżeczka

Karminy się również łyżeczką. Szok? A niby pomijanie papek gdzie? No więc, to wygląda trochę inaczej. Bo np. zupę ciężko zrobić, żeby nie była płynna 😀 I tutaj sprawa wygląda tak: większe warzywa z zupy podaję, jak wcześniej, gotowane, a płynną część zupy podaję albo w kubeczku, albo na łyżeczce. Syn mój przyzwyczajony do tego, że sam wszystko wkłada do buziaka łapie za łyżkę i z niej zjada. Ja trochę asekuruje, żeby nie porozlewał zbyt wiele, ale mogę powiedzieć, że je łyżeczką sam. Jak łyżka robi się pusta, to głośno to sygnalizuje, że chce jeszcze. Matka napełnia i podje Malcowi. Tutaj trochę odchodzimy od reguły, że jemy w tym samym czasie, ale myślę, że w takich przypadkach warto.

 Co jemy?

Wszystko. Jedyne czego unikamy to sól, cukier, grzyby, orzechy. Wszystko, wiadomo ma postać łatwą do chwycenia przez małe rączki. Książka Alaantkowe BLW lub blog o tymże tytule są ciągle w użyciu. I tak, na śniadanie przykładowo mamy placuszki z kaszy manny, lub omlet z twarożkiem, lub placuszki pomidorowe (zdjęcia poniżej). Zależy mi, żeby na śniadanie były rzeczy szybkie do zrobienia. Czasami zdarza się po prostu jajko na twardo, jajecznica, lub jakiś owoc, czy babeczka jajeczna.

Obiady bywają przeróżne. Ostatnio wzięło mnie na zupy, albo placuszki z rozdrobnionego mięsa z jakimś warzywkiem. Ogólnie wszelkie placuszki to bardzo fajny pomysł. Ale moim ulubionym przepisem są pieczone frytki z przeróżnych warzyw. Najlepsze z selera, ale robiłam też z batata czy buraka.

Poniżej przykładowe zdjęcia naszych obiadów.

 

Widać, że dziecko je to samo co ja.

Jako przekąski stosujemy świeże owoce, lub ciasteczka na bazie banana z przeróżnymi płatkami zbożowymi. Poniżej gryczane, owsiane i z amarantusem ekspandowanym.

 

 

Bałagan

Jest nadal. Coraz mniej lubię po nim sprzątać, więc czasami oddaję to zajęcie mężowi. Ale wiem, że bałagan wkrótce będzie mniejszy, więc cierpliwie przeczekuję.

Co się zmieniło w nawykach?

BLW jest świetną okazją, żeby cała rodzina zaczęła zdrowiej się odżywiać. Więc w nawykach dużo się zmieniło.

  • Lista zakupów.

Na początek lista zakupów. Kiedyś kupowałam rzeczy bez przemyślenia, teraz sprawdzam przepisy i układam listę według nich. Domowe zapasy musiałam uzupełnić o parę produktów, których wcześniej nie kupowałam. Częściej kupuję: oliwę, przeróżne kasze, płatki zbożowe (owsiane, gryczane), warzywa, jogurt naturalny (taki, co ma tylko 2 pozycje w składzie), mleko nie UHT, młynki z pieprzem, z czosnkiem. A! I czytam składy produktów!

  • Częściej gotuję

Zdecydowanie. Prawie co dzień. Oczywiście, są to rzeczy szybkie, bo na długie stanie przy garach mój syn mi nie pozwoli. Czasami muszę się nieźle nagłowić, żeby wymyślić coś na dany dzień. Ale do tej pory jakoś zawsze się udawało.

  • W czym gotuję

Absolutnie zaprzyjaźniłam się z patelnią grillową, piekarnikiem, suchą patelnią naleśnikową (w sensie bez tłuszczu), garnkiem i blenderem (z wymienna końcówką – trzepaczką).

  • Sól i przyprawy

Nie tylko Maluch, ale i ja ograniczyłam mocno sól. Przyzwyczajam się do smaków bez soli. Całkiem fajne przeżycie. Kombinuję i eksperymentuję z przyprawami i ziołami, żeby podkręcić smak bez użycia soli. I udaje się. Taka ciekawostka: jajecznica bez soli jest świetna gdy dodamy do niej łyżeczkę curry.

BLW i karmienie piersią

Tak, nadal karmimy się piersią. Ciężko mi ocenić czy mniej niż wcześniej, chyba tak, ale to nie jest mierzalne za bardzo. Co mnie niepokoi, to fakt, że mam wrażenie, że zbyt wolno robimy postępy. Myślałam, że szybciej zmienią się proporcje między karmieniem piersią a stałymi posiłkami. Ale może trzeba przeczekać, patrzę w przyszłość z optymizmem.

 

I to chyba wszystko co chciałam Wam napisać po 2 miesiącach z BLW. Jeśli macie jakieś pytania – tradycyjnie – piszcie 🙂

  • ~nienajgorszamama

    My dość wcześnie zaczęliśmy rozszerzanie diety bo mała miała 4 miesiące. Ale z BLW próbujemy teraz, różnie z tym bywa 🙂 fakt jest taki, że jest to wielka oszczędność. Nie muszę kupować ,,słoiczków” i nie zawalają mi miejsca w szafce 🙂
    Chętnie poznałabym przepisy na wasze pyszne menu z postu 🙂

    pozdrawiam 🙂

    • wyrodna-matka

      No kupowania słoiczków to dopiero nie rozumiem, bo i papki fajniej i taniej zrobić samemu.
      A co do przepisów to we wpisie jest ich sporo i dużo pisania. Część znajdziesz na moim fanpage-u Facebookowym pod zdjęciami. Większość, jak nie wszystkie pochodzą z książki lub bloga Alaantkowe, gdzie też odsyłam, można większość znaleźć. Chyba, że chcesz przepis na 2 -3 z powyższych, to pisz które.

Close