W zdrowym ciele zdrowy… egoizm

Drogie Panie! Absolutnie usprawiedliwiam Was w tej jednej kwestii. Możecie być i bądźcie egoistkami! Zdrowymi egoistkami! Zachęcam Was do tego! Czas wreszcie rzucić troski i zmartwienia w kąt, a zająć się sobą! Czemu? Bo gdy zadbacie o siebie to będziecie szczęśliwsze, a jak będziecie szczęśliwsze to odczuje to całe Wasze otoczenie.

Grudniowe wieczory mogą być fajne

Grudzień! Miesiąc, w którym już nie tylko w supermarketach czujemy, że święta są blisko. Osobiście uwielbiam ten świąteczny klimat i staram się, żeby Grudzień wypełniony był tą atmosferą. Im Maluch jest starszy, tym łatwiej mi to przychodzi. Opowiem Wam dzisiaj, co robię, żeby poczuć magię tych świąt.

Macierzyństwo ma swoje „momenty”!

Niby jestem Wyrodna. Mam silny charakter, zachowuję zdrowy rozsądek, niełatwo się wzruszam, za to łatwo denerwuję. Obraz matki w kwietnym wianku w białej szacie to nie mój portret. Nie poświęcam całego życia mojemu synowi, nie używam hasztagów typu #jestembojesteś czy #mojewszystko. Odnajduję jednak takie momenty w macierzyństwie, że nawet moje serce, pozornie z kamienia, topnieje jak lód.

6 irytujących zachowań mam w internecie

Przeczytałam gdzieś, że podobno nic tak nie szkodzi dziecku jak matka z dostępem do internetu. Zgadzacie się z tym? Patrząc na siebie – jasne, że tak! Kto by chciał, żeby jego mama uzewnętrzniała się w Internecie? I to w dodatku w miarę regularnie? I jeszcze ślad po tym zostaje na zawsze? A ja to robię pisząc bloga.

Do Malucha urodzinowo po raz drugi

Cześć Maluchu! Minął dokładnie rok od kiedy napisałam do Ciebie list, a to oznacza, że dzisiaj właśnie kończysz dwa lata. Dwa! Zupełnie nie wiem kiedy ten czas zleciał. Kiedy z niemowlaka stałeś się małym chłopczykiem. Chłopczykiem z własnym zdaniem i charakterem. Bardzo podoba mi się jak bardzo jesteś już „kumaty”. Można się z Tobą porozumieć,…

Na Walentynki o (również moim) małżeństwie

Zacznę od tego, że wpis na temat małżeństwa planowałam w okolicach rocznicy naszego ślubu (czyli na początku kwietnia). Jednak, kiedy zobaczyłam, że Mocem z okazji Międzynarodowego Tygodnia Małżeństwa proponuje akcję Małżeństwo jest fajne, postanowiłam przyłączyć się niej i już teraz skrobnąć co nieco o Państwie Wyrodnych jako o małżeństwie, a nie tylko, jak do tej pory, jako o rodzicach Malucha.

Krótka historia zderzenia ze służbą zdrowia

Chcę Wam dzisiaj opowiedzieć pewną historię. Czy będzie z niej jakiś morał? Nie. Czy ponarzekam na polską służbę zdrowia? Trochę tak. Czy chcę się nią (historią) z Wam po prostu podzielić? Tak – i to jest główny powód dla którego ją Wam opiszę. Nie doszukujcie się jakiegoś drugiego dna, nie czytajcie między wierszami. To jest zwykła historia. Dzień jak co dzień.

Jesteś rodzicem? Będziesz się tłumaczyć! Bezdzietnym znajomym.

Nie powinnam mieć tego nikomu za złe. Sama taka byłam zanim na świecie pojawił się ten malutki wielki człowiek. Doskonale wiedziałam jakie moje dziecko będzie, co będzie robić, a co nie, jak będziemy go wychowywać, a czego na pewno nie będziemy robić. Z chwilą przyjścia na świat dziecka, każdy jeden taki plan można o kant sami wiecie czego potłuc. Nagle okazuje się, że dziecko jest osobną osobą. Ma swój charakter, potrzeby, emocje trudne do opanowania. To czego się przy dziecku nauczyłam, to to, że stałe są tylko zmiany, a plany można mieć jedynie w zarysie, gdyż zaraz mogą się zmienić.

Jesień: zaakceptować, oswoić, zainspirować się

Kogo bym nie zapytała: nikt nie lubi jesieni! A ja mam inaczej – ja nie lubię wiosny. Znalazłam tylko jedną osobę, która ma tak jak ja – jesień: tak, wiosna: nie. Dzisiaj podpowiem Wam, jak można chociaż trochę oswoić się z tą deszczową porą roku. I chociaż trochę szkoda, że wakacje już się skończyły, bo jeszcze w tyle głowy majaczy wspomnienie o nich, to na horyzoncie mamy najbardziej kolorowe krajobrazy, a w jeszcze dalszej perspektywie święta Bożego Narodzenia! A czy jest ktoś kto ich nie lubi? (nie odpowiadajcie…na pewno ktoś taki się znajdzie).

Czego zazdroszczę bezdzietnym singielkom…?

Tak już w życiu jest, że zawsze wydaje się nam, że inni mają lepiej niż my. Zasada „grass is always greener on the other side of the fence” działa chyba na wszystkich bez wyjątku. Prosty przykład: Ci z kręconymi włosami marzą o włosach prostych, a ci z prostymi modlą się, żeby któregoś dnia wstać z łóżka z burzą loków na głowie. Na nasze nieszczęście odnosi się to nie tylko do tak trywialnych rzeczy jak struktura włosa, ale też do ogólnej życiowej sytuacji. jestem bardzo zadowolona ze swojego życia, ale czasem i mnie dopadają myśli, że inni to mają lepiej…

Strona 1 z 41234