Im więcej mamy ich w domu (a już trochę mamy), tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu: kocham zabawki Lamaze (i w dodatku nikt mi nie płaci, żeby tak mówić)! Dzisiaj przedstawię Wam uroczego Wieloryba Chusteczkowego: Franky the hanky whale.

Swojego Wieloryba dostaliśmy w prezencie gwiazdkowym. To znaczy Maluch dostał, oczywiście.

1. Pierwsze wrażenie

Nie pamiętam już jakie wywarł na mnie pierwsze wrażenie, bo widziałam go już wcześniej na półce w sklepie. Pierwszy raz natomiast usłyszałam o nim oglądając filmiki z recenzjami zabawek. I sobie zapamiętałam firmę Lamaze oraz dwie zabawki, przez nią wyprodukowane: Ośmiornicę Ośmionutkę (Recenzja Ośmiornicy jest tutaj) oraz Wieloryba Chusteczkowego. Spodobała mi się ilość możliwości zabawy wielorybem, jego kolory oraz jakość wykonania. Także w żadnym momencie poznawania Frankiego nie zawiodłam się.

2. Cena

Franky był prezentem, więc nie mam pojęcia ile kosztował w sklepie. Ceny w internecie zaczynają się od około 60 zł. Co wydaje mi się całkiem dużą kwotą. Ale ja to ja – mnie cena rzadko zadowala.

3. Jakość wykonania

Lamaze to jednak dobra firma. Wszystkie zabawki zachwycają ilością kolorów, wzorów, rodzajów materiałów, jakością wykonania. Przy tych wszystkich barwach udało się twórcom uniknąć tak powszechnego wśród zabawek kiczu (ja nie wiem – może myślą, że skoro to dla dzieci, to można olać dobry gust?). Nic się nie pruje, materiały dobrej jakości – to od razu widać, że zabawka jest porządna.

4. Dla kogo

I tutaj udało się wreszcie trafić w dziesiątkę. Mój Maluch nie jest ani za mały, ani za duży na Wieloryba – to właśnie zabawka dla niego na tym etapie rozwoju (przypomnę: 9 miesięcy z kawałkiem). Ale jestem pewna, że i dla 6 miesięcznego dziecka Franky się nadaje i że posłuży nam jeszcze trochę. Maluch uwielbia się nim bawić, najlepiej, wiadomo razem z nami rodzicami.

5. Opis

A teraz dość już wstępów, teraz zobaczycie prawdziwe oblicze Chusteczkowego Wieloryba. Przed Państwem Franky, the hanky whale.

Dominującym kolorem u naszego wieloryba jest niebieski, co nie znaczy, że jest nudny. Każda storna wieloryba zrobiona jest z innych materiałów. Jedna gładka z haftem, druga we wzorki.

Na ogonie i płetwach mamy już kolorystyczne, materiałowe i deseniowe szaleństwo.

W płetwach i ogonie znajdują się szeleszczące elementy.

Na czubku głowy Wieloryba znajdujemy otwór, który otoczony jest kolorowymi metkami ze wstążki, które dają możliwość fajnej zabawy w poznawanie kolorów lub w zaczepianie palców w pętelki.

W pysku wieloryba również znajduje się otwór.

Od spodu, jak większość zabawek Lamaze, Wieloryb zrobiony jest z materiału w czarno – białe kontrastowe wzorki.

I jeszcze zdjęcie charakterystycznego dla zabawek Lamaze oka Frankiego.

Ale teraz dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa, bo do Frankiego dołączone są cztery różnokolorowe chusteczki.

Nasz Maluch nimi interesuje się najbardziej. Często go widzę, jak przemyka przez cały pokój z którąś z chusteczek w ręku. Często również je zjada. Ale chusteczki dają nam jeszcze inne możliwości. Warto wykorzystać znajdujące się na czubku głowy oraz w paszczy otwory. Chusteczki można chować w nie i wyjmować.

Ale jeszcze fajniejszym sekretem jest fakt, że otwór z grzbietu połączony jest z tym w paszczy i to daje nam już sporo możliwości.

Takich, jak na przykład przełożenie swojej ręki.

Ulubioną zabawą mojego syna jest wyjmowanie chusteczek. Ja mu wystawiam widoczny kawałek, a on szybkim ruchem chwyta i wyciąga chusteczkę. A cieszy się przy tym całym sobą. Rączki i nóżki latają.

Zobaczyć tak wielką jego radość jest bezcenne. Każda z chusteczek ma inny kolor, więc można też poznawać wspólnie kolory oraz uczyć się liczyć do czterech. Zamiast chusteczek, do wieloryba można wkładać różne małe zabawki – co nam tylko wyobraźnia podpowie.

6. Podsumowanie

Tak, jestem entuzjastycznie nastawiona do Lamaze, ale zdaje mi się, że słusznie. Jeśli do którychś zabawek miałabym użyć słowa „edukacyjny”, to właśnie do nich. Ja polecam Wieloryba każdemu, czy to po prostu kupić swojemu dziecku czy na prezent. Na pewno ucieszy i dziecko i rodziców. Nie wydaje denerwujących dźwięków (tylko szeleści), można go przytulać, bawić się i uczyć. Jestem na tak.

A Wam spodobał się Frankie?

  • ~Jo

    No a ja widziałam Malucha Wyrodnych w akcji z wielorybem i po prostu nie zapomnę tego nigdy, przy setnym wyciągnięciu chusteczki radość jest taka jakby odkrył coś co ma uratować ludzkość!