Pisząc wpis o chustonoszeniu okiem początkującej wspomniałam skrótowo o chustowych gadżetach. Miałam kilka zachciewajek i większość z nich jest już w moim posiadaniu. Stąd właśnie dzisiejszy wpis. Zapraszam do poczytania o tym co może się jeszcze przydać, jeśli chce się nosić dziecko w chuście.

gadżety_00

Większość z chustogadżdetów to przedmioty związane z niższą temperaturą na dworze. Oto co może się przydać:

1. Bluza/kurtka dla dwojga

Od kiedy mam bluzę i od kiedy zapanowały chłody, to uważam bluzę nie tyle jako gadżet, tylko jako chustowy „must have”. Pokazywałam już bluzę od Greyse i szerzej opisywałam tutaj. Używam jej praktycznie codziennie i świetnie się sprawdza. Jeśli ktoś się waha, to nie ma czego – polecam w stu procentach.

gadżety_01

Natomiast na zimę zastanawiam się nad kupnem kurtki dla dwojga. Wyszukałam sobie kurtkę firmy Pentelka którąś z tych. Co mnie odstrasza? Trochę cena (ale nie tak bardzo), a trochę fakt, że nosi się w nich tylko z przodu. O niebo wygodniej mi wrzucać dziecia na plecy i nie wiem czy ja i On damy radę motać się z przodu. Z drugiej strony w zimie nie chodzi się na długie spacery, pewnie tyle co do sklepu i ze sklepu… Biję się z myślami. Może ktoś ma i doradzi czy opłaca się zainwestować w kurtałę?

No to już koniec pokazywania dwa razy tego samego na blogu, dalej opisuję już nowości, chociaż pokazywałam kilka z nich, jak tylko trafiły w moje ręce.

2. Korale- gryzak, lub inny przypinany gryzak

Korale gryzak początkowo były frajdą dla mnie, bo miałam pretekst, żeby trochę infantylnie ponosić coś kolorowego, tęczowego 🙂 Jednak w miarę noszenia (ich i syna) okazywało się, że stanowią obiekt zainteresowania Malucha, a on chętnie się nimi bawi i faktycznie je gryzie. Dlatego też z czystym sumieniem polecam zakupić coś: albo korale, albo wisior, albo sam gryzak przypinany na klipsa do chusty. Pomoże to trochę uchronić śliczne chusty przed ciumkaniem ich przez dzieci. Moje korale pochodzą ze strony Little Elefant, na której znaleźć można inne fajne gryzaki. Mój jest o tutaj, ale jest kilka innych sklepów internetowych oferujących gryzaki. Pozwolę sobie wstawić 3 zdjęcia moich korali, bo kolory mają fantastyczne i fajnie wychodzą na zdjęciach (na moim szarym kanapowym tle w szczególności).

gadżety_03

gadżety_04

gadżety_05

3. Nerka / saszetka

Rzeczą, która mnie zawsze zastanawiała zanim zaczęłam nosić było to jak kobiety sobie radzą z torebkami, przecież to obowiązkowy element przy wyjściu z domu. Czy nie będzie przeszkadzał? Teraz wiem już, że torebkę da się nosić razem z dzieckiem, ale o niebo wygodniejsza, szczególnie na mniejsze wyjścia jest poręczna nerka, taka saszetka zakładana wokół pasa. Najpierw pożyczałam wieeelką nerkę od męża. Fajna była, bo mogła pomieścić dosłownie wszystko, łącznie z pieluszką na zmianę oraz paczką małych chusteczek nawilżonych. Jej atut był zarazem minusem, ponieważ była zatrważająco ciężka jak ją już wypchałam zawartością. Zakupiłam więc mniejszą nereczkę w prześliczne łowickie wzory (czy pisałam, że mężowa miała brzydki zgniłozielony kolor?). Oto ona:

gadżety_06

gadżety_07

Jest cudowna, milutka i mięciutka. I zmieści tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Bardzo, bardzo ją lubię i żałuję, że teraz, jesienią noszę ją pod bluzą, bo jej nie widać 🙂

gadżety_08

Dalsze punkty na liście pozwalają nam zadbać i ciepełko maluchów.

4. Trójkątna chusteczka

Zakładam ją Maluchowi, kiedy nosimy się z przodu, bo tylko wtedy mam nad nią kontrolę. Chroni mi kark Malucha, kiedy chusta nie daje rady, lub kiedy chusta zjedzie mi za nisko na pleckach syna i nie mam jak jej poprawić. Nasza jest cieniutka, taka raczej wczesnojesienna. Planuję zakup takiej podszytej minky,  złożyłam również zamówienie do babci Maluchowej na komin/golfik, który powinien zdać egzamin przy noszeniu na plechach.

gadżety_09

gadżety_10

5. Długie skarpety

Każda chustomama, która już trochę o noszeniu poczytała, wie, że nie zakłada się dzieciom do chusty śpiochów i w ogóle ubrań z zakrytymi stopami. Czemu? Ubrania, przy motaniu w chuście mają tendencję do podjeżdżania do góry. Przez co zawsze stópki mają najtrudniej i  są ciągle wywinięte do góry. Dlatego lepiej założyć zwykłe spodenki plus skarpetki. Ale co zrobić, kiedy spodenki też podjada do góry i zostanie nam „zimna łydka”? Kupić dłuuuugie skarpety, lub – tak jak my – zlecić zrobienie skarpet babci. Nasze skarpety wyglądają tak jak poniżej. A raczej wyglądały, bo po jednej zostało już tylko wspomnienie…zgubiła się nam na zakupach i przepadła (na serio nie wiem jak nasz artysta zdołał je ściągnąć) 🙁 A taaakie fajne były.

gadżety_11 gadżety_12

Na szczęście kolejne są w fazie powstawania.

6. Buciczki, ocieplacze

To nie jest element obowiązkowy, ale znalezione w Deichmannie buciki są warte pokazania. Są śliczne i cieplutkie, ale i sprytnie zapinane z tyłu na rzepek, więc jest mniejsze prawdopodobieństwo zgubienia. Mają miękką podeszwę, więc są raczej ocieplaczem niż butem. My mieliśmy je na Wszystkich Świętych na rajdzie po cmentarzach i nie spadły nam ani razu – znaczy się, zdały test. Cena tych bucików też jest ok, bo kosztowały chyba 19,99 zł. Poszperajcie w Deichmannach, nie mogę znaleźć tego produktu na ich stronie, żeby Wam podlinkować. W sklepie były na takim stoisku z gadżetami i skarpetami niedaleko kas.

gadżety_13

gadżety_14

A czy Wy macie jakieś inne, godne polecenie chustowe gadżety? Może okaże się, że jest jeszcze coś, bez czego absolutnie nie będę mogła się obyć. Piszcie.

Close