Temat dzisiejszego wpisu przyszedł do mnie sam, ponieważ właśnie teraz, gdy dzieć ma 5 miesięcy odważyłam się (i ciągle się odważam), żeby nosić go coraz więcej w chustach, no i udało mi się „wrzucić” malucha na plecy. I, przepraszam za brzydkie określenie, strasznie się tym jaram 🙂

Chusty_01

Jak już pisałam, w którymś z postów – chustonoszeniem zainteresowałam się już będąc w ciąży. Wtedy wydawało mi się to takie piękne. Świetnie wyglądały dzieci tak wtulone w rodziców. Ale kompletnie nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Na jakiejś konferencji był pokaz jak zamotać kieszonkę i Pani pokazywała na chustach LennyLamb. Odszukałam więc stronę, popatrzyłam po cenach, popatrzyłam po kolorach i….wybrałam najgorzej jak mogłam. Kolory w ogóle nie były „moje”, bo pomyślałam sobie, że dla chłopca to trzeba koniecznie męskie kolory… Spróbowałam Malca dwa razy zamotać i tyle, leżała.

Jednak podświadomość dręczyła mnie, że muszę próbować dalej. Trafiłam więc na grupy chrustowe na facebooku i chłonęłam, chłonęłam wiedzę. Sprzedałam swoją chustę, kupiłam nową, już ładniejszą, potem jedną kółkową i drugą…a potem, czyli od około 4 miesiąca życia Malucha zaczęłam coraz chętniej sięgać po chustę zamiast po wózek. I tak nadal się ucząc chcę Wam napisać co do tej pory się dowiedziałam o chustach.

1. Rodzaje chust

No fajnie, chcę kupić chustę, ale na rynku jest tyle różnych rodzajów, że nie wiadomo co kupić. Niektóre są niesamowicie drogie, inne aż za tanie. Jak tu się odnaleźć? Oto rodzaje chust, które mi się udało wyróżnić:

Chusty elastyczne – Z tymi chustami nie miałam do czynienia, widziałam tylko u koleżanki. One są ok, ale tylko dla małych dzieci, bo nie uniosą dużego ciężaru. Jak sama nazwa mówi, są wykonane z elastycznego materiału i większe obciążenie sprawia, że chusta się wyciąga. Niemniej jednak chusty te są dużo tańsze niż chusty tkane.

Chusty tkane długie – te chusty nadaj się zarówno dla malutkich dzieci jak i dla wielkoludów.  Są droższe, bo są tkane, nie rozciągają się, mają różne sploty (o nich niżej). Mają również różne domieszki, których jeszcze nie ogarnęłam :/ bo sama posiadam tylko chusty 100% bawełny. Z tymi chustami można poszaleć zarówno cenowo, jak i wiązaniowo.

Chusty_03

Chusta tkana Hoppediz Montreal, dł. 4,6 m

Chusty kółkowe – Znacznie krótsze, i posiadają kółka. Również są tkane. Łatwiej i szybciej je zamotać niż długie, ale mają swoje minusy – noszenie w nich nie jest tak wygodne. Dla mnie aktualnie na spacerach jest wybawieniem.

Chusty_07

Chusty_02

Chusty kółkowe i długie tkane mają różne rodzaje splotów, poniżej te, o których słyszałam:

skośnokrzyżowy – splot najpopularniejszy, ja mam długą tkaną o tym właśnie splocie. Tym splotem tkane są tzw. pasiaki, czyli chusty w pasy.

Chusty_10
Splot skośnokrzyżowy. Chusta LitleFrog Agat (nie pamiętam jaki).
Chusty_08
Splot skośnokrzyżowy. Chusta Hoppediz Montreal.

 

diamentowe – bardzo mi się podobają, osobiście nie posiadam, ale są piękne. Z bliska mają taki charakterystyczny kształt diamentu, czyli rombu.  Też dobry i nośny.

żakardowe – to wszystkie chusty, które mają na sobie jakieś wzorki. Są ogólnie droższe niż zwykłe skońsokrzyżowe. Ja posiadam kółkową tkaną właśnie żakardowo.

Chusty_09
Splot żakardowy. Chusta LittleFrog lazurowe echo.

 

„Pościelówy” – złe, złe, niedobre. Mają splot prosty, który możemy znaleźć np w prześcieradłach. Nie są nośne, są dużo cieńsze i ogólnie z takich lepiej rezygnować.

2. Rozmiar

To chyba była moja pierwsza wątpliwość. I tutaj, jak się okazuje długość chusty nie tylko zależy od gabarytów noszącego, ale również od rodzaju wiązania. A paradoksalnie, w bardzo małym stopniu zależy od wielkości dziecka. Ja mam 164 cm i noszę rozmiar 38/40 i mi do wszystkich wiązań do tej pory (a znam dwa) wystarczy chusta o długości 4,6 m. Nadal nie wiem co to znaczy jak dziewczyny piszą, że chusta ma rozmiar 5 czy 6…ma to swoje odpowiedniki w długości, ale nadal się tego nie nauczyłam…

Co do chust kółkowych, to miałam w posiadaniu taką o długości około 1,60 i taką 2,00. Pierwszą wiązałam „na ogryzkach” i miałam wrażenie, że jest za ciasno, a z drugą czuję się komfortowo.

3. Ceny chust

Jak pisałam powyżej są przeróżne. Dobrą chustę można już kupić za 150 zł, ale ceny sięgają nawet, uwaga, 2 tys…. Ja, sknera bardzo, bardzo chciałabym móc wydać 2 tys. złotych na chustę. Bo te drogie są pięęęękne, cudowne…
Jeśli chodzi o ceny chust to warto zaznaczyć, że chusty używane nie tracą na wartości. A nawet ją zyskują. Bo używane są już mięciutkie, a te nowe niekiedy twarde jak kamień.

4. Chustoświrstwo

Udało mi się trafić na fejsie na grupę Chusto świrki i wtedy dopiero zrozumiałam czym miłość do chust jest… W tym (jakże przemiłym) środowisku mamy chwalą się swoimi chustowymi zdobyczami (często są one poza moim skromnym pułapem cenowym). W każdą sobotę robią zdjęcia swoje chustowego stosiku (tak! one mają stosy chust, czasami po kilkanaście!). Mój „stosik” dwóch i to tanich chust nie nadaje się do pokazania, ale i tak go kocham. W grupie tej non stop trwa wymiana chust, podziwianie, polowanie na nowe…istne szaleństwo… Dowiedziałam się już co to znaczy ISO i DISO („in search of” i „desperately in search of”) Bardzo chciałabym móc też tak poszaleć, niestety nie jestem tego w stanie przeskoczyć finansowo 🙁

5. Gadżety

Obok całego świrstwa chustowego jest też całkiem spory rynek gadżetów okołochustowych. Wszystkie chciałabym mieć. Po pierwsze – ze skrawków chust dziewczyny szyją sobie toberbki – nerki. Są piękne i duże, takie, że mieszczą pieluszkę, chusteczki nawilżone i inne dzieciakowe gadżety. Po drugie gryzaki – korale (o nich pisałam w tym wpisie). Po trzecie (bardziej aktualne, ze względu na chłody) ubrania do noszenia. Są to polary, kurtki dla dwojga oraz same osłonki dla dziecka. Ja bardzo chcę sobie kupić polar dla dwojga i na zimę kurtkę do noszenia dziecka…Może mój mąż i wewnętrzny sknera mi pozwolą…

6. Wiązania

No i to jest najważniejsza sprawa. Żeby chusta spełniała swoje zadanie musi być poprawnie zawiązana (wszystkie chustomamy mówią zamotana). Najlepiej nauczyć się tego od doradcy chustowego na żywo. Na razie oszczędzamy (tak , wiem ciągle o kasie piszę), więc nie mogę sobie na to pozwolić. Korzystam więc z internetu i z filmików tam zamieszczonych. Opanowałam póki co 3 rodzaje wiązań.

Kółkową na biodrze

Chusty_05
Na spacerze w chuście kółkowej LittleFrog Lazurowe Echo

 

Kieszonkę (długa tkana)

Chusty_06
U tatusia nad morzem, chusta Hoppediz Montreal 4,2 m

 

I ostatnio…hurrra! plecak prosty (długa tkana)

Chusty_04

I z tego plecaka jestem tak bardzo dumna, że aż zapragnęłam się z Wami podzielić wiedzą (moją początkową) o chustach. Bardzo bałam się tego, że samo wrzucenie na plecy jest niebezpieczne, ale tak nie jest. Jest to całkiem fajne i proste i nawet szybkie! A Maluch już mi kilka razy z plecaku zasnął, więc i jemu się podoba.

Podsumowując wpis, wszystkim polecam noszenie w chuście. Jest wygodne, praktyczne i świetne dla dziecka, nie dość, że blisko rodzica, to jeszcze w prawidłowej pozycji. Warto również nie bać się i próbować – ja zdecydowanie za długo się „cykałam”. Teraz chustę zabieram wszędzie.

  • ~Monika

    Hej:-) Chodzi za mna chustonoszenie Dzidziula mojego.Oglądam się za chusta kolkowa z little frog… Czy twoja kolkowa byla wystarczająco miękka do noszenia czy musialas ją jakoś specjalnie „łamać”?Wolę nowe rzeczy, a czytam opinie, że lepiej kupic chustę używana, bo taka jest bardziej miekka i przez to lepsza…:-)

    • wyrodna-matka

      Zdecydowanie używana chusta jest lepsza, bo mięciutka. To że używana, to wszystkich odstrasza, ale chustomamy dbają o swoje chusty jak o skarb, przed każdą wysyłką ją piorą, a Ty jak odbierzesz chustę też ją od razu do pralki wrzucisz. Koniecznie popatrz na grupach chustowo – sprzedażowych na Facebooku
      Ja pierwszą kupiłam nową i była sztywna, średnio się dociągała (ale moja była z firmy Lenny Lamb). Szybko ją sprzedałam i kupiłam używaną właśnie i była zdecydowanie lepsza w dociąganiu.
      Jeśli jednak chcesz nową, to myślę, że LittleFrog będzie najlepsza. Poza tym polecam kupić tańszą z II gatunku, bo tych „wad” często wcale nie widać.
      Moja kółkowa (nota bene używana) też miałam na opakowaniu że to II gatunek, a do dzisiaj nie wiem co z nią było nie tak.
      A już na koniec: to super, że chcesz chustować, bo to świetna sprawa! I warto się nie poddawać, bo na początku zazwyczaj średnio wychodzi, ale potem ta bliskość jest taka fajna. I wszystkie pochlebne komentarze, jak się z Maluchem chodzi przytulnym (nie spotkałam się z żadnym słowem krytyki)!

  • ~Monika

    Hej:-) Chodzi za mna chustonoszenie Dzidziula mojego.Oglądam się za chusta kolkowa z little frog… Czy twoja kolkowa byla wystarczająco miękka do noszenia czy musialas ją jakoś specjalnie „łamać”?czytam opinie, że lepiej kupic chustę używana, bo taka jest bardziej miekka i przez to lepsza…:-)

Close