Zostałaś mamą! Wiesz już co zmieniło się w Twoim ciele po dziewięciomiesięcznym stanie wielorybopodobnym. Próbujesz ogarnąć z lepszym lub gorszym skutkiem wszystkie zmiany, które zaszły w organizacji Twojego życia. Ale czy kiedykolwiek zastanawiałaś się co się zmieniło w Twojej osobowości? Długo zdawało mi się, że nie zmieniło się nic, ale po powrocie do pracy co chwila odnajduję jakieś cechy, które do tej pory były dla mnie ciężkie do wypracowania. Chcecie wiedzieć co zmieniło się we mnie? Zapraszam do poczytania.

02_osobowosc

Pewność siebie

Zdecydowanie stałam się dużo bardziej pewna siebie. O ile jeszcze nadal przyjmuję „pozę przestraszonej nastolatki” wśród ludzi, których zupełnie nie znam, o tyle w innych okolicznościach mam dużo więcej pewności siebie. Nie boję się wyrazić swojego zdania. Nie obchodzi mnie co o mnie pomyślą inni. Jestem matką, jestem dojrzałą kobietą, mam własne zdanie, jestem z tego dumna. Ciężko jest to wytłumaczyć słowami, ale mam takie wewnętrzne poczucie, że skoro dałam życie drugiemu, małemu człowiekowi, skoro udaje mi się (lepiej lub gorzej) go wychowywać i jestem za niego odpowiedzialna, to już nic innego nie jest ważniejsze od niego. Tak więc: niepewności mówimy: NIE!

Intuicja

Intuicję zawsze miałam dość silnie rozwiniętą. Często udawało mi się dzięki niej „wyczuć” ludzi, to jacy są lub jak się zachowają w danym przypadku. Dużo osób polegało na mojej ocenie, bo twierdziło, że „mam nosa” do ludzi. Okazuje się również, że mam nosa do różnych niuansów w wychowaniu dziecka. Od początku podobało mi się chustonoszenie, (długie) karmienie piersią, rozszerzanie diety metodą BLW. Po zagłębieniu się w tematy, po przeczytaniu milionów wpisów i artykułów tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to najlepsze dla dziecka. Po 15 miesiącach życia Młodego mogę to tylko potwierdzić. Wszystkie powyższe działania mają fajne skutki w chwili obecnej, a mam nadzieję, że i w przyszłości. Wystarczy chociażby spojrzeć na to jak i co zjada Maluch (o pozytywnych skutkach metody BLW zamierzam napisać post, bo to fajny temat). Kiedy ktoś każe mi podać jakąś dobrą radę dla mam, to ja odpowiadam: Nie słuchaj dobrych rad, słuchaj intuicji.

Wyrozumiałość

Moja tolerancja na „inność” oraz wyrozumiałość wzrosły dwukrotnie. Nagle, osoby, które mnie irytowały stały się bardziej znośne. Nagle mam więcej cierpliwości dla starszych osób. I wreszcie: nagle mam ogromne pokłady wyrozumiałości dla matek innych dzieci. Kojarzycie taki obrazek, gdzie idąc ulicą dziecko drze się wniebogłosy, a matce mimo usilnych prób okiełznania Malucha nie udaje się go uspokoić. Zanim urodziłam dziecko, myślałam sobie, że moje nigdy tak nie będzie robić. A potem urodził się Maluch i odstawia takie same sceny jak ta opisana powyżej. Długo szukać nie trzeba, np. wczoraj w sklepie mu się nudziło, więc postanowił sobie pokrzyczeć. Próba wzięcia na ręce skutkowała jeszcze większym wrzaskiem, a próba wsadzenia do wózka równała się syrenie strażackiej. Tak więc póki nie byłam matką nie rozumiałam tego – obecnie dokładnie wiem, co kobiety czują w takich chwilach. Łączę się w bólu. Jestem też w stanie zrozumieć, że po całym dniu „nic nie robienia”, tylko siedzenia w domu z dzieckiem kobieta pada na mordkę. Sama tak mam.

Cierpliwość

Od zawsze byłam nerwusem, więc praca nad wyrobieniem w sobie cierpliwości to dla mnie ciężkie zadanie. Maluch dba o to, żeby co dzień, konsekwentnie wystawić moją cierpliwość na próbę. Przyznaję, nie zawsze uda mi się nad sobą zapanować (ale wtedy wkracza zawsze spokojny Pan Wyrodny), ale często jestem w stanie cierpliwie znieść kolejne „Mama, mama” z ust Malucha. Ale dzięki tym codziennym treningom jestem bardziej cierpliwa na przykład dla osób starszych. Jestem w stanie po raz piąty odpowiedzieć bez nerwów na to samo pytanie. Przyznaję, że jest to bardzo przydatna w życiu cecha.

Docenianie wszystkiego co można zrobić tylko dla siebie

W sumie nie wiem czy jest to akurat cecha charakteru czy po prostu takie spostrzeżenie, ale dużo, dużo bardziej doceniam czas, który mam tylko dla siebie i małe codzienne przyjemności. Doceniam to, że mogę wyjść wieczorem pobiegać, albo pojechać do kosmetyczki na paznokcie. Doceniam chwilę gdy Maluch śpi i mogę wypić ciepłą kawę czy poczytać książkę. Uwielbiam to, gdy mogę jednego wieczoru położyć się chwilę później spać, tylko po to, żeby pomalować paznokcie u stóp. Niby nic, a dla matek to taka miła odskocznia od przebywania non stop a dzieckiem. Innymi słowy „cieszmy się z małych rzeczy” 🙂

Ten pozytywny akcent kończy moje zestawienie zmian osobowościowych. Ciekawa jestem jakie Wy zauważyłyście zmiany w sobie. Jestem pewna, że uzupełniłybyśmy tą listę o kilka interesujących pozycji. Podsumowując można napisać następującą złotą myśl:

„Matka: niby ta sama, ale jakaś inna”

/Wyrodny Paulo Koelio/

  • Mnie również dzieci zmieniły, oczywiście na lepsze. Bardzo ważne zdanie napisałaś: „Nie słuchaj dobrych rad, słuchaj intuicji.” Od pierwszego dnia w którym zostałam mamą tak właśnie postępuję;)

  • W sumie już nic nie mam do dodania, tak świetnie i kompleksowo to wszystko ujęłaś 🙂 Tylko tej cierpliwości nadal mi brakuje – nawet pomimo codziennego ciągłego obcowania ze zbuntowanym i temperamentnym dwulatkiem – i jeszcze trochę muszę nad sobą popracować, żeby spacyfikować swojego wewnętrznego nerwusa i choleryka 😉

  • Zawsze byłaś nerwusem? O rany, mam totalnie inny obraz Ciebie w pamięci, słowo „nerwus” w tym obrazie nie występuje, serio! 🙂

    Z uwagą czytam, co i jak zmienia się w kobiecie po urodzeniu dziecka. Trudno mi się do tego odnieść, no bo i jak, skoro nie jestem mamą. Myślę, że to fascynujący temat, po prostu.

    • wyrodna-matka

      Ahaha! No bo ja w szkole byłam grzeczna, cicha i ułożona 🙂 Ale prywatnie jestem nerwusem, mąż mój (biedny) zaświadczy 🙂
      Tak, to jest fascynujący temat, myślę, że nie wyczerpałam go do końca.
      Z resztą, w ogóle zmiany w osobowości, charakterze człowieka są fascynujące, nie tylko gdy staje się rodzicem. Mam wrażenie, że człowiek zmienia się nieustannie.
      Czasem fajnie jest spojrzeć wgłąb siebie i przeanalizować zmiany 🙂

Close