W zeszły weekend miałam okazję rozmawiać z dziewczyną, która spodziewa się dziecka już wkrótce – jest w szóstym miesiącu. Miała do mnie mnóstwo pytań, bo już przecież poród za mną i Maluch na świecie od 4 miesięcy.

Wiecie co najbardziej mnie uderzyło? Że dziewczyna czerpie wiedzę tylko z filmów i z tego co nasze mamy przeżywały te 30 lat temu… Byłam zaskoczona pytaniami i ogólną niewiedzą… stąd właśnie moje przemyślenia – co warto zrobić jeszcze będąc w ciąży, żeby dobrze przygotować się do porodu, połogu i macierzyństwa.

1. Pójść z mężem/partnerem do szkoły rodzenia

I to niezależnie od tego w jaki sposób chce się rodzić, serio. Zaskoczyło mnie, że dziewczyna ta nie chce iść do szkoły rodzenia, dlatego, że będzie miała cesarskie cięcie i nie potrzebuje. Dla mnie pójście do szkoły rodzenia było czymś oczywistym i naturalnym, a przecież nie wiedziałam czy uda się rodzić naturalnie (co jeśli Maluch nie ustawiłby się główkowo?). Jest wiele plusów szkoły rodzenia, ale jeden najważniejszy: daje wiedzę. O tym co się dzieje z kobietą w ciąży, o tym jak wygląda poród, jakie są obecnie procedury w szpitalach, jak pielęgnować dziecko. Mnie osobiście zajęcia w szkole rodzenia rozwiały wszelkie wątpliwości, przestałam się bać porodu, dowiedziałam się o przyszpitalnym Domu Narodzin (o tym jeszcze będzie w innym poście) i najważniejsze – przekonały mojego męża do towarzyszenia mi w porodzie. I paradoksalnie – szkoła rodzenia nie uczy rodzić, ona pokazuje Ci, że naturalnie już to umiesz.

2. Poczytać, dowiedzieć się o rodzajach porodu i ich konsekwencjach

Według mnie bardzo ważny punkt. Wiele się słyszy o tym, że dziewczyny boją się porodu i w konsekwencji chcą od razu cesarskie cięcie, lub od razu zakładają, że wezmą znieczulenie. Nie zrozumcie mnie źle – rozumiem to i nie mam nic przeciwko takiemu podejściu. Kobieta powinna mieć prawo wybrać sama jak chce rodzić, ALE powinna mieć również prawo dowiedzieć się jakie są konsekwencje każdej opcji. Nie od dziś wiadomo, że poród naturalny jest najlepszy (w przypadku zdrowej ciąży i braku innych komplikacji). Kobieta szybciej dochodzi do siebie i po 3 dniach standardowo wypisywana jest ze szpitala.
Znieczulenie jest świetnym rozwiązaniem, dla kobiet o niskim progu bólu. Należy jednak pamiętać, że czasami jest już za późno na jego podanie. A po podaniu znieczulenia akcja porodowa się wydłuża w czasie. Warto słuchać położnych, jeśli mówią, że już niedługo, to nie upierać się przy znieczuleniu.
No i opcja trzecia – cesarskie cięcie. Nie miałam, nie znam się to się wypowiem. (Ale powiem tylko to czego jestem pewna). Cesarskie Cięcie to regularna, prawdziwa operacja. Kobieta dłużej dochodzi do siebie niż po porodzie naturalnym, często nie ma siły żeby zająć się nowo narodzonym dzieckiem. Ciężej jest również z pobudzeniem laktacji, ze zrzuceniem zbędnych kilogramów itp. Warto zgłębić temat, żeby być świadomym.

3. Dowiedzieć się jak najwięcej o karmieniu piersią

I jego pozytywnych konsekwencjach. Tutaj, obowiązkowa lektura bloga www.hafija.pl
Na blog Agaty trafiłam zupełnym przypadkiem, ale myślę, że było to przeznaczenie. Przeczytałam wszystkie posty i chłonęłam, chłonęłam wiedzę. Dzięki temu miałam siłę, żeby walczyć o to karmienie piersią, chociaż miałam chwile zwątpienia, związane np. z zapaleniem piersi. Ale wystarczyło wrócić do lektury, żeby nabrać sił z powrotem.
Warto również dowiedzieć się, że początki karmienia piersią często nie są różowe, że może być nawet trudniej niż w czasie porodu (ja tak miałam).
No i ostatnia rzecz, już nie obowiązkowa – warto zacząć czytać o BLW, lub dowiedzieć się, że w ogóle ono jest.

4. Zastanowić się dobrze nad wózkiem/łóżeczkiem

I ogólnie nad wyprawką dla dziecka. Oczywista oczywistość. Warto natomiast śledzić Allegro lub inne serwisy z rzeczami używanymi. Czasami można „złapać” coś w super jakości i niskiej cenie. To spora oszczędność, bo na dziecko można naprawdę dużo wydać…za dużo.

5. Dowiedzieć się o rodzicielstwie bliskości

Taki popularny teraz model wychowania dziecka. Podoba mi się, mam natomiast wątpliwości czy będę umiała być takim rodzicem. Póki co czytam, czytam czytam…książki, fora internetowe, grupy na fecebooku. Polecam Serasów, Agnieszkę Stein.

6. Rozważyć chustowanie malucha

Coś, co zafascynowało mnie w ciąży, a praktyka nadal kuleje (:/). Noszenie dzieci w chustach. Ma praktycznie same plusy no i genialnie wygląda. Czuję, że zaniedbałam trochę temat, ale prze obecnie panujące upały nawet nie chce mi się o tym myśleć :/

7. Rozważyć pieluchy wielorazowe

Bardzo mi się podobają. Nie dość, że zdrowe to jeszcze piękne. Wiem jednak, że nie potrafiłabym się z tym „męczyć”. Szkoda, szkoda wielka, bo to również opcja, która jest tańsza od wielorazówek, jednak nie dla mnie.

8. Zrobić sesję zdjęciową

Niby rzecz, która niezbędna nie jest, bo nie jest, ale jest wspaniałą pamiątką. Ja od początku ciąży o takiej sesji myślałam i w końcu w około  8 miesiącu udało nam się taką zrobić. Efektami jestem zachwycona. Zdjęcia brzucha, które do tej pory pojawiły się na blogu pochodzą właśnie z tej sesji. W kolejnej ciąży też na pewno taką sesję sobie zrobimy. Polecam.

Podsumowując wpis -WAŻNA JEST WIEDZA. Dużo czytać należy, tylko trzeba szukać rzeczy wartościowych, bo internet przyjmie wszystko.

  • ~Gosia

    Witam, czytam twoje posty i chciałam coś dodać dotyczącego porodu przez cesarskie cięcie. Taki poród miały dwie moje siostry i po pierwszej cesarce następne porody to raczej pewne że będzie cesarka, ponieważ istnieje ryzyko pęknięcia macicy przy silniejszych skurczach. A to skutkowałoby smiercią w ciągu kilku minut z powodu rozległego krwotoku. Jedna z sióstr jest trzeci raz w ciąży i ogromny strach jest o nią. Ja sama chcę naturalnie rodzić, ale nigdy nie wiadomo co będzie.

    • g_c

      Oczywiście, zgadzam się, że są przypadki, w których cc jest wręcz niezbędne. Np. ten opisany przez Ciebie, czy przy bliźniakach, albo gdy dziecko nie ułoży się główkowo. Mi chodziło o podkreślenie, że należy dowiedzieć się jak najwięcej. Wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza.