Miało tego postu nie być. Bo już było takich tysiące, bo każdy to pisze…ale jakoś ten tydzień bliskości mnie nastroił, że i ja postanowiłam sobie przemyśleć, dlaczego noszę swoje dziecko w chuście.

1. Bo to świetnie wygląda

To jest i było zawsze pierwsze co mi do głowy przychodzi. Nie dość, że całościowo – rodzic z dzieckiem w chuście wygląda super, to sam Maluch jest takim słodkim kangurkiem. Każda moja sąsiadka jak nas widzi, to go zaczepia i każda Pani w sklepie. Uwielbiam ten widok i zawsze jak widzę mamę chustową (a nieczęsto mi się to zdarza na żywo) to się gapię jak głupia 🙂

2. Bo chusty są piękne

Bo są! Nawet te tańsze, co posiadam są piękne. To jest element garderoby, źle bym się czuła w chuście , która mi się nie podoba, tak samo jak w bluzce, która mi się nie podoba. Mam kilka chustowych marzeń…kompletnie poza zasięgiem portfela…ale gdybym je miała to nosiłabym dumna i blada. I nie zdejmowała 🙂

A_Chusty_02

3. Bo to wygodne

Tu mam kilka aspektów. Po pierwsze – mieszkamy na drugim piętrze bez windy i znoszenie wózka to była katorga… Teraz motamy się i jesteśmy gotowi do wyjścia – na raz, bez pomocy innych osób. Po drugie mam wole ręce, żeby przynieść zakupy do domu, żeby móc posprzątać czy ugotować.  Po trzecie – wszędzie z nią wejdę. Gdy wychodziłam z wózkiem, to wchodziłam tylko do marketów, bo w małych sklepach bym się nie zmieściła, a nie zostawię wózka na zewnątrz, bo już bym pewnie go nie miała.. :/ Po czwarte – odciąża kręgosłup i ręce, rozkłada inaczej ten ciężar. Same plusy.

4. Bo to czasami jedyna gwarancja ze dziecko uśnie

Gdy wszystko już zawodzi motanie w chustę zawsze poskutkuje. Wystarczy chwilę pochodzić, pokołysać, czy w moim przypadku pozmywać naczynia.

5. Bo to jedyny sposób żeby bez stresu wyjść z domu

Spokojnego spaceru w wózku nie miałam ani razu. Dziesięć minut spokoju, to maksimum, które mógł mi dać mój syn. W chuście nawet godzinny spacer może być spokojny.

A_Chusty_01

6. Bo to dobre dla dziecka

Last but not least: dobro dziecka. Prawidłowa pozycja „na żabkę” dobra dla kręgosłupa i bioderek – to jest to czego np. w „wisiadle” nie da się zrobić. Ale to tylko jeden aspekt, bo najważniejsza jest bliskość. Dziecko czuje ciepło, bicie serca mamy, jest ciągle przytulone – czuje się bezpiecznie 🙂

To tak skrótowo i na temat. Lubię nosić 🙂

  • Kiedy urodziła się moja córeczka zastanawiałam się nad chustą, ale w obawie o jej kręgosłup postawiłam mimo wszystko na nosidło ergonomiczne, bo jest troszkę łatwiejsze ” w obsłudze” a dzieciątko również siedzi w odpowiedniej dla niego pozycji, a chustę mogłabym zawiązać źle!

    • wyrodna-matka

      Należy jednak pamiętać, że (nawet mimo zapewnień producentów) w nosidłach miękkich można nosić dzieci samodzielnie siadające. A w chuście można od pierwszych dni życia. Na nosidło przesiądę się jak Maluch bedzie za ciężki.

  • Też się nosimy 🙂 oprócz wszystkiego, co wymieniłaś, dodałbym też to, że można poznać s
    świetne osoby- inne chustujące mamy 🙂 spotkania chustowe w moim mieście są dla mnie świetną okazją do ruszenia tyłka z domu dalej niż na spacer. Chusta zbliża – nie tylko mamę i dziecko 😉

    • wyrodna-matka

      No właśnie to jest to czego w moim miasteczku brakuje. Chyba jestem jedyną, która nosi. Z chustomamami mam styczność tylko na facebooku. A wycieczka do Warszawy na takie spotkanie z dzieckiem to dla mnie jeszcze wyprawa.

  • Jesteś tylko na chustoświrkach, czy na „chusty Polska” też? Rzuć tam hasło „czy jest ktoś z…?”, może akurat jest gdzieś blisko inna chustomama 😉

    • wyrodna-matka

      Na obu grupach jestem 🙂 Kiedyś raz widziałam u mnie w parku chustomamę i ją pozdrowiłam na grupie, ale nikt się nie odezwał. Ale jeszcze kiedyś na pewno tak zagadam 🙂

  • W takim razie do zobaczenia gdzieś na grupie 😉

Close