Jeśli śledzicie mojego Facebooka to pewnie wpadły Wam w oko zamieszczane prawie codziennie (czasem miałam małe przerwy) zdjęcia o określonej tematyce. Znalazły się tam, ponieważ wzięłam udział w wyzwaniu na grudzień, które rzuciła nam Kameralna. Wyzwanie to polegało na stworzeniu adwentowego kalendarza z codziennie wstawianych fotografii będących interpretacją jakiegoś tematu. Spodobało mi się to wyzwanie, ponieważ każdy w odmienny dla siebie sposób interpretował zadane tematy. Jeśli w przyszłym roku również takie wyzwanie będzie, to na pewno wezmę w nim udział.

Link do szczegółowego opisu zadania znajduje się tutaj >KLIK< a pod nim uczestnicy wyzwania mogą wstawić linki do swoich podsumowań. Warto pooglądać, bo kalendarze są przecudne.

A dzisiaj, już po świętach, na spokojnie, zapraszam Was do mojego podsumowania Fotograficznego Kalendarza Adwentowego.

W tej edycji do zobrazowania były następujące tematy:

Zdjęcie pochodzi z bloga Kameralna

Poniżej moje interpretacje tych tematów.

1. Małe przyjemności

Małych przyjemności, od kiedy pojawił się Maluch, nie odmawiam sobie, bo na te duże często czasu nie mam. Jest ich kilka, ale ostatnio zdecydowanie królują kolorowanki dla dorosłych, które pokazywałam już w pewnym wpisie. Świetna sprawa dla tych zestresowanych, cierpliwych i lubiących malować.

2. Coś słodkiego

Wiecie, przyznam się Wam, że CHCIAŁAM (to jest słowo klucz) mieć postanowienie na adwent, że nie będę jadła słodyczy. Zdjęcie pokazuje marne próby wprowadzenia tego postanowienia w życie: to ciasteczko sezamowo – miodowe. Zdrowsza wersja głupich czekoladowych słodyczy. Ale niestety…mam słabą silną wolę i słodycze żarłam w adwencie jak w normalnym okresie w roku.. :/ Może uda się od nowego roku zacząć zdrowiej żyć 😉

3. Pamiętnik

W swoim nastoletnim życiu prowadziłam prawie co roku pisany pamiętnik. Czasem przy sprzątaniu natknę się na któryś i śmieję się sama z siebie jakie tam rzeczy wypisywałam 🙂 Ale wiecie co? Taki pamiętnik to fajna sprawa, żeby poradzić sobie z nastoletnimi emocjami 🙂 Ten na zdjęciu leżał najbliżej i najłatwiej było mi go wyciągnąć i obfotografować 🙂

4. Ulubione miejsce

Ulubionych miejsc, w które lubię wracać mam kilka. Jak już pisałam uwielbiam Kraków, kocham góry, w szczególności Tatry. A najładniejsze miejsce w Tatrach, to oczywiście Dolina Pięciu Stawów. Początkowo to ona miała być bohaterem tego zdjęcia, ale przemyślałam to i zadziałałam bardziej lokalnie. Na zdjęciu jest miejsce moich codziennych spacerów z Maluchem: Park Bajka 🙂 Oczami wyobraźni już widzę Malucha szalejącego wśród alejek, a siebie widzę z książką na ławeczce 🙂 Szkoda tylko, że to będzie w weekendy, bo już wrócę do pracy.. 🙁

5.  W filiżance

W grudniu w filiżance nie może zabraknąć mojej ulubionej herbaty zielonej „Choinkowa słodycz”. Wszystko w niej jest cudowne. Po pierwsze wygląd, bo znajdują się w niej cukrowe śnieżynki. Po drugie zapach – bajecznie pachnie marcepanem. A po trzecie smak, ale tego nie da się opisać – trzeba spróbować.

6. Niespodziewany prezent

Najgorszej jakości zdjęcie, ale robione wieczorem, i w ogóle najgorsze zdjęcie z całego fotokalendarza. Niby nie przedstawia nic wyjątkowego, ale dla mnie jest wyjątkowe, bo niesie ze sobą miłe wspomnienie. Jak jeszcze byłam w ciąży, to dwie moje najlepsze kumpele przebrały się za dwóch króli, trzecim królem był piesek widoczny na zdjęciu (tak, miały korony! z papieru 🙂 i w ogóle cała wizyta była śmieszna ) i przyszły do mnie niespodziewanie z prezentem, którym były te dwie, śliczne, ciążowe bluzki. O niczym nie wiedziałam, więc była to jedna z najmilszych niespodzianek jakie mi się przytrafiły.

7. Kulisy pracy

Kulisy mojej pracy nie są zbyt ciekawe, bo biurko i komputer. Ale aktualnie jestem na macierzyński i zaczęłam pisać bloga i co się okazuje? Że kulisy pracy są te same, tylko tym razem stół i komputer. No i zabawki 🙂

8. Chwila z książką

Chwila z książką, to dla mnie już od kilku lat chwila z czytnikiem. Kocham swojego Kindla, bo jest wygodniejszy i lżejszy niż prawdziwa książka. Na dojazdy do pracy jak znalazł. Ale i w domu się sprawdza, praktycznie się z nim nie rozstaję. A najmilszy wariant chwili w książką (czytnikiem) kojarzy mi się z ciepłym kocykiem i odrobiną słodkiego (tutaj w wersji zdrowej, że niby nie jem słodyczy, P.S. to nie prawda 🙂 ). Brakuje jeszcze kubka z kawą.

9. Lista do zrobienia

Mam taki bloczek, gdzie spisuję sobie listę rzeczy do zrobienia lub listę zakupów. Jest różowy, więc i zdjęcie w takiej kolorystyce.

10. Czerwony

Fajny temat, duża dowolność. Nie wiem czy nie za bardzo zminimalizowałam ilości czerwieni na tym zdjęciu. Ale jest czerwony i jest zimowo 🙂

11. Miłe wspomnienia

W poszukiwaniu inspiracji do zrobienia zdjęcia otworzyłam szafkę z albumami foto. Mogłabym je oglądać godzinami. Największy uśmiech przywołały zdjęcia ze studniówki oraz te troszkę nowsze, ze ślubu 🙂

12. Radosny poranek

Chyba zdjęcie mówi samo za siebie. Ten uśmiech łamie serca, koi nerwy, poprawia humor. Kocham go bezgranicznie.

13. Ciepłe akcesoria

Różowe to sweter też wyszperany w lumpeksie. Do tego świeczka w wiaderku z Pepco oraz biały zestaw akcesoriów zimowych nie pamiętam gdzie kupionych.

14. Na zewnątrz

Oj…nie miałam weny do tego tematu… widok z okna mam na prawdę słaby, ale zdarzają się piękne zachody słońca takie jak ten poniżej.

15. Ulubiony zapach

Długo myślałam nad tematem. Może owoce (np. mandarynki), może przyprawy (np. cynamon), może perfumy (np…yyyy nie mam 😉 ). Ale poszłam do łazienki i wymyśliłam. Nie wiem czy mieliście okazję powąchać ten krem. Ma niesamowity i niespotykany zapach. Ciężko do opisać. Podobno albo się go kocha albo nienawidzi. Ja jestem z tych pierwszych. Nie wiecie czy jest jeszcze w ofercie Avonu? 🙂 (Serwetka wyszperana, !uwaga!, w lumpie)

16. Czas dla siebie

Od urodzenia Malucha chwila tylko dla mnie to godzinka u kosmetyczki spędzona przy paznokciach! To uzależnia. Byłam też u fryzjera… chciałam wyglądać jak kobieta, ale jestem średnio zadowolona. I przyrzekam sobie, że już od teraz będę chodzić do innego 😉

17. Świąteczne dekoracje

Zdjęcie robione, kiedy nawet jeszcze nie myślałam o wyjęciu jakichś dekoracji. Znów posłużyłam się tym co miałam najbliżej. Ale chyba efekt nie taki zły?

18. Rodzinnie

Kto mnie zna, ten wie jak wyglądam i jak wygląda moja rodzina. Nieszczególnie jednak mam ochotę trąbić o tym wszystkim publicznie na blogu. Dlatego pomysł na zdjęcie przyszedł do mnie podczas rozwieszania prania. Początkowo miało być na sznurku, ale potrzebowałabym do tego męża, a on w pracy akurat wtedy kiedy najlepsze światło. Więc obyło się bez niego (znaczy się bez tego sznurka).

19. Na stole

Najlepsze zastawa pochowana w najdalszych zakamarkach czeka na lepsze czasy (czeka na większą okazję, tak to jest w ciasnych mieszkaniach, trzeba wszystko upychać). Któregoś dnia zastałam taki widok na stole w kuchni: naczynia zdjęte z suszarki. No to cyknęłam fotę 🙂

20. Przytulnie

Poszłam na łatwiznę: przytulne są przytulanki. Kto zgadnie gdzie wyszperałam małego misia i zajączka? 🙂 (od dzisiaj nazywajcie mnie lumpeksiara 😀 Chociaż wolę o sobie myśleć, że lubię rzeczy vintage 😀 )

21. Zima

W tym roku temat to trudny, bo jaka zima? Na zdjęciu dobrze nie widać, ale tremometr pokazuje dziesięć na plusie. Niby fajnie, bo ciepło, ale ja nie lubię takiej zimy 🙁 Chociaż w zeszłym tygodniu raz padał śnieg! Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia…

22. Choinka

Zdjęcia tradycyjnych choinek są oklepane, więc wyszukałam i zrobiłam zdjęcie tej oto choince karczochowej. Sama robiłam ją chyba dwa lata temu, kiedy strasznie spodobała mi się ta technika i non stop jakieś cuda karczochowe produkowałam. Myślę, że w tym roku byłoby to samo, gdyby nie Maluch. Bałam się, że przez przypadek pospadają mi szpilki, a to byłoby już niebezpieczne. Może za rok będę kontynuować. Mam jeszcze kilka pustych styropianowych bombek i całe pudełko wstążek 🙂 A w ogóle: chcielibyście DIY tutorial z karczochami? Są proste i materiały nie są drogie 🙂

23. Świąteczne przygotowania

Miało ich w tym roku nie być. Że niby Maluch za mały, że absorbujący i nie ma czasu, że nikt ich potem nie je (serio, u nas pierniczki nie idą wcale), ale jak to tak święta bez pieczenia pierniczków? No i wpadła siostra i zrobiłyśmy 🙂 Nawet kilka z witrażykami z landrynek, ale większość poszła do niej na choinkę. Swoje też przywieszę, bo jak pisałam: nikt ich nie zjada 🙂

24. Wigilia

Wigilia tradycyjnie – opłatek 🙂

Takie podstawki do świec mam w domu dwie. Wyszperałam je kiedyś w… lumpeksie i się zakochałam. Poszłam do Pani i kładę je na wagę (wiecie, w lumpie się kupuje na wagę, nie na sztuki) i wyszło jakoś strasznie dużo… z bólem serca mówię, że w takim razie biorę tylko jeden… A Pani magicznie poklikała na tej wadze i pokazuje mi nową cenę za oba… znacznie mniejszą – wzięłam! A co to oznacza? Że warto chodzić do lumpów i warto mieć w nich zaprzyjaźnione Panie 😉

Powiem Wam, że to bardzo miła zabawa była, ten cały kalendarz adwentowy. Największą trudność sprawiała mi systematyczność w robieniu zdjęć. No i pogoda, bo z braku profesjonalnego sprzętu musiałam sobie radzić w zastanych warunkach oświetleniowych oraz później w programie do obróbki zdjęć. Ale poza małymi wyjątkami chyba dałam radę? 🙂

Za rok przemyślę to lepiej 🙂

  • Świetne ciepłe akcesoria, też lubuję się w pastelach i puchatych swetrach 🙂

  • Przeglądam od wczoraj te nasze kalendarze i nie mogę się napatrzeć! Każdy jest piękny, wyjątkowy i ma w sobie coś z osoby po drugiej stronie obiektywu. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w tej edycji i poznać tyle nowych, ciekawych miejsc w sieci. Pozdrawiam! 🙂

    • wyrodna-matka

      Też przeglądam te kalendarze, są cudowne. Na każdym staram się zostawić po sobie ślad 🙂 Dziękuję za odwiedziny i również pozdrawiam.

  • Przeglądam inne kalendarze i w każdym znajduję ulubione zdjęcie, u Ciebie w serducho wpadł mi ”radosny poranek” 🙂

    • wyrodna-matka

      Bo mój radosny poranek jest 100% natural nie pozowany 😉 Też najbardziej lubię to zdjęcie.

  • Kolejny piękny kalendarz!!! Wszystkie mają to coś w sobie i wszystkie powinny zostać wyróżnione!!! Czerwony zachwyca właśnie tym minimalizmem!!! 🙂

  • Też brałam udział w tym projekcie i właśnie podziwiam kalendarze innych uczestników. U Ciebie zaciekawiło mnie „Ulubione miejsce”. Cóż to za ‚kokosy’? 🙂 Są świetne 🙂

    • wyrodna-matka

      Te kokosy to igloo 🙂 wykonane z wikliny. Dzieciaki mogą się tam bawić. Świetna sprawa i fajnie to wygląda.

  • U nas z kolei poszło w święta ze sto pierniczków… i chyba się nimi jeszcze nie nażarłam :)Fajne zdjęcia, zainteresowała mnie ta zielona herbata, lubię takie rzeczy 🙂

    • wyrodna-matka

      Co do pierniczków, to okazało się, że poszły wszystkie 🙂 Zrobiłam z innego przepisu, takie co to nie muszą czekać tygodniami aż zmiękną. Były pyszne 🙂
      Zielona herbata jest boska! Polecam odwiedzić Five O’clock 🙂