352x500
Zdjęcia okładki pochodzi ze strony lubimyczytac.pl

 

Po książkę „Bobas lubi wybór” sięgnęłam, ponieważ jest jedną z nielicznych, jeśli nie jedyną, książką traktującą o metodzie BLW. Dużo o tej metodzie słyszałam wcześniej i byłam na nią zdecydowana, więc książka tylko mnie w tym utwierdziła. Natomiast dla osób, które nie są do końca przekonane do BLW może czasami wydawać się zbyt radykalna, na przykład potępienie karmienia łyżeczką. Niemniej jednak, dla rodziców takich jak ja, jest ciekawą pozycją, bo rozwiewa kilka wątpliwości. Np. to czy dziecko się nie będzie krztusić, albo czy musi mieć zęby, żeby zjadać stałe pokarmy „niepapkowate”. Poza tym w jasny i logiczny sposób tłumaczy czemu warto pominąć etap papek i jakie to korzyści niesie dla dziecka i dla rodzica.

Jednak nie jest to książka bez wad. Mnie osobiście nie do końca podobał się język, jaką książka jest napisana. Zdecydowanie czuć, że jest to zagraniczny poradnik. Trochę opisów, trochę pytań i odpowiedzi, trochę wypowiedzi rodziców, powtarzanie po kilka razy tych samych informacji w różnych rozdziałach. Początkowo myślałam, że oryginalnie jest przeznaczona dla mieszkańców USA, ale się pomyliłam, bo autorki pochodzą z Wielkiej Brytanii. Nie podobało mi się, że dodatkowe informacje, takie niby „spoza głównej treści książki” umieszczone są w ramkach w przypadkowy sposób, np. dzielą zdanie czy akapit głównego tekstu. To mnie rozprasza. A równie dobrze można było to zrobić w jakimś porządku nie przerywając wątku. Dodatkowo spodziewałam się jakichś przykładów jak zacząć podawać pokarmy, jakie produkty na początek swoim dzieciom podały autorki… Takich przykładów-inspiracji dla siebie. Wiem, że autorki nie chcą niczego narzucać, ale wiele by mi to ułatwiło.

Zaczynając czytać Bobas lubi wybór przygotowałam sobie kolorowe karteczki, żeby zaznaczać znaczące fragmenty i doczytać je potem mężowi, zaznaczyłam dwa i zrezygnowałam, bo w sumie nie było czego zaznaczać, a ideę BLW wyłożyłam mu w trzech zdaniach. Tak więc polecam, ale nie jest to pozycja obowiązkowa. Kto, tak jak ja „czuje” BLW może się doskonale bez niej obyć i oprzeć na wiedzy z internetu.

Close