Przyznaję się do tego publicznie: kupuję w lumpeksach. Co więcej, nie wstydzę się tego, jestem z tego dumna, ale przede wszystkim bardzo to lubię. Bo zakupy w lumpeksie to nie są zwykle zakupy, to polowanie. Im fajniejsza zdobycz, tym lepiej się czuję po zakupach. Napiszę Wam kiedyś powody, dla których kupuję w lumpeksach, ale dzisiaj chciałabym dać Wam kilka rad jak w nich kupować. A ja coś na ten temat wiem, często w nich bywam.

 

1.      Znaleźć czas, chęci i siłę

To bardzo ważny punkt, bo bez tego możemy od początku zrazić się do lumpków. Jak pisałam, pobyt w Second Handzie to polowanie, a polowanie wymaga czasu. Do lumpeksu nie da się wpaść, wziąć ubranie w dobrym rozmiarze i wypaść, to tak nie działa. Na łowy najlepiej przeznaczyć sobie minimum godzinę. Ja najczęściej przeznaczam 1,5 h i staram się nigdzie nie spieszyć, podejść do tego na spokojnie. Chodzi o to, żeby w tym czasie zdążyć przejrzeć chociaż z grubsza wszystkie interesujące nas wieszaki, przymierzyć wybrane ciuchy, odłożyć te niepasujące, wziąć kolejne, znowu przymierzyć… Dlatego też warto nie być zmęczonym oraz najeść przed wizytą w Tanim Armanim. Chociaż i tak to wszystko na nic, jeśli nie będziemy mieli chęci, jeśli uważamy, że lumpeks to samo zło, syf i brud. Jeżeli jesteśmy tak nastawieni, to na pewno zakupy nam się nie udadzą. Wtedy lepiej po prostu nie próbować.

2.      Wybrać pieniądze z bankomatu

Jestem dzieckiem nowoczesności i gotówki u mnie w portfelu nie znajdziesz za dużo. Uwielbiam korzystać z karty zawsze i wszędzie, a nie lubię miejsc, gdzie kartą płacić nie można. Niestety, nie spotkałam jeszcze lumpeksu, w którym byłaby taka możliwość. Warto więc mieć przy sobie zapas gotówki. Zawsze trochę więcej niż planujemy wydać. Dlaczego? Wiele razy już zdarzyło mi się poszukiwać bluzki, a wyszłam ze sklepu z płaszczykiem, który kosztował więcej niż bluzka. Zawsze jest jeszcze opcja, że miła obsługa sklepu przechowa nam na chwilę ubranie, a my skoczymy do bankomatu. Ja tam jednak wolę być przygotowana wcześniej.

Edit: okazało się, że w moim ulubionym lumpeksie wprowadzono możliwość płacenia kartą! Jestem wniebowzięta.

3.      Wybrać sklep

To też bardzo ważny punkt. W swojej karierze bywałam już w wielu różnych Tanich Ciuchach, ale najlepsze wg. mnie to te największe powierzchniowo sklepy. Owszem, w nich cena zazwyczaj jest wyższa, ale szalę przeważa ogromny wybór różnych ubrań i nie tylko ubrań (zdarzyło mi się kupić w lumpeksie nawet książkę).  Jeśli nie macie w okolicy dużego Second Handu to warto wybrać się do kilku, które znajdują się w bliskiej odległości od siebie (np. ulica Targowa w Warszawie). Warto również mieć w lumpeksach zaprzyjaźnione Panie, które podpowiedzą co gdzie jest, przechowają ubranie, pokombinują z ceną.

4.      Wybrać dzień

W lumpeksach często mają taki system, że w różne dni tygodnia jest różna cena za kilogram. Najwyższa wtedy kiedy mają nowy, najlepszy i nie przebrany towar, najniższa, kiedy już ludzie wybrali to co najlepsze i zostały same ochłapy. Czasami ten sam system trwa nie tydzień, lecz np. 2 tygodnie czy miesiąc. Kiedy najlepiej iść? Powiem tak: najlepsze, nowe, drogich firm ubrania są pierwszego dnia. Byłam raz i to co się dzieje wtedy w sklepie to istna Sodoma i Gomora.. Ludzie dosłownie rzucają się na siebie, na wieszaki, na panie z obsługi. Wyrywają sobie rzeczy, biorą tony ubrań..kolejka do przymierzalni i do kasy jest ogromna. Fakt, udało mi się wtedy kupić spodenki Bennettona z metką. Więc jeśli to lubimy, to ok, ale to nie na moje nerwy. Drugiego dnia też można znaleźć perełki, a zakupy będą spokojniejsze. Nie polecam natomiast iść wtedy gdy cena jest najniższa, bo zostają zazwyczaj kiepskiej jakości, brzydkie ubrania dla staruszek.

5.      Nie nastawiać się na konkretną rzecz

Koniecznie chcesz mieć czerwoną bluzkę, z bufiastymi rękawami, kopertowym dekoltem i wzorem nie rzucającym się w oczy. Gwarantuję Ci, że tego właśnie w lumpeksie nie znajdziesz. Najlepiej nie nastawiać się na konkretną rzecz, bo wyjdzie się ze sklepu zawiedzionym. Można na przykład pomyśleć sobie, że „tym razem chcę spódnicę” i wśród spódnic przebierać, ale lepiej nie robić konkretnych planów. Wiele razy wychodziłam ze sklepu z tym, czego sobie kompletnie nie zaplanowałam. Przeglądajmy wszystkie wieszaki, bo może tam właśnie wisieć coś, czego nie planowaliśmy, a bardzo nam się spodoba.

6.      Polować, łowić, przeglądać, szukać, przerzucać…

Jeśli już spełniliśmy powyższe warunki, zaczyna się to co najprzyjemniejsze – polowanie na ubrania. Polecam cierpliwie przerzucać wieszak po wieszaku, czasami to co z boku wydaje się średnie okazuje się super przy bliższym spojrzeniu na ciuch. Oprócz wieszaków trzeba dobrze rozejrzeć się dookoła, bo mamy jeszcze kosze, półki, na których możemy znaleźć swój skarb. Ja często szperam w koszach z różnościami nie ciuchowymi, kilka świeczników już w ten sposób znalazłam. Dużo czasu zajęło mi dojście do tego, że wszystkie spodnie ciążowe obsługa wieszała tak jakby po środku wieszaka, między jednym a drugim rzędem spodni. Jak to odkryłam, to w pierwszej kolejności tam właśnie szukałam ciążowych ciuchów, a wystarczyło zapytać…

7.      Mierzyć

No i mamy już kilka ciuchów, co to mogłyby się dla nas nadawać. Należy koniecznie je przymierzyć. Często zdarza się, że to co wygląda świetnie na wieszaku ma tak dziwny krój, że nijak nie da się tego nosić. Po to są przymierzalnie, żeby to zweryfikować. W niektórych lumpeksach można za jednym razem przymierzyć maksymalnie 5 rzeczy (i dobrze, bo niektórzy biorą całe naręcza ubrań). Często więc stoję w kolejce do przymierzalni kilka razy, ale na serio warto. Warto również przymierzać rzeczy, na które w normalnych sklepach szkoda nam pieniędzy, albo których nie jesteśmy pewni czy założymy. Dlaczego? Bo nawet jeśli potem nie będziemy ich nosić, to nie będzie szkoda nam wyrzucić bluzki za 7 złotych, zamiast za 70…

8.      Kupić i wyprać

No i mamy! Upolowaliśmy super rzeczy w niskiej cenie! Potrzeba nam jeszcze trochę cierpliwości, bo punktem obowiązkowym po powrocie z zakupów jest ich wypranie. Zawsze, każdy ciuch, obowiązkowo. Ale chyba do tego akurat nie muszę Was przekonywać. A po upraniu nic tylko nosić i dać podziwiać innym nasze zdobycze.

 

Mam nadzieję, że trochę Wam pomogłam. W lumpeksach można znaleźć prześliczne, dobre gatunkowo ubrania. Nie zliczę ile razy ktoś podziwiając co mam na sobie zdziwił się, że wyszukałam to w lumpeksie. Przecież tego wcale nie widać – nie wiem, spodziewali się, że jak lumpeks, to tylko babcine sweterki? Mam również wielu znajomych, którzy niby nie mają nic przeciwko kupowaniu w Second Handzie, ale twierdzą, że nie potrafią się w nich odnaleźć. Między innymi dlatego powstał ten post. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Kupujecie? Lubicie? Potraficie?

  • ~Mamy do pogadania

    Ha! ze mnie tez lumpeksiara. nawet prowadziłam jakiś czas temu taki swój biznes 🙂

    • wyrodna-matka

      Czasami sobie myślę, że prowadzenie lumpeksu to byłaby fajna sprawa, bo pierwsza masz dostęp do perełek. Z drugiej strony o tyle rzeczy trzeba zadbać, że pewnie niekoniecznie to przyjemne.

      • ~Alicja

        Tak się składa ,że brak pieniędzy zmusił mnie do robienia zakupów właśnie w szmatexach
        Corke tam ubierałam a i sama tez. To pomogło mi przetrwać finansowy kryzys. Jestem samotna matka i utrzymanie niani i domu sprawiało ,ze nie mogłam kupować nowych ubran.Teraz kupuje tam bo lubie .

    • ~ela

      W Warszawie jest duży lumpex gdzie można płacić kartą!!

      • ~lidia

        Napiszcie mi gdzie w Warszawie są lumpeksy gone zagladania i grzebania ja mieszkam na Pradze-Połud. i to co jest w tej dzielnicy to ja lepsze często w śmietniku zostawiam ,kiedyś był godny uwagi na rondzie Wiatraczna,ale teraz spuśćmy zasłonę

  • Przyznam szczerze że odwyklam od zakupów w lumpeksach. Nie mam na to czasu i nerwów. Poza tym nie mam miejsca na zbyt duża liczbę ubrań 😉

    • wyrodna-matka

      Haaaaa…no właśnie z tym miejscem w szafie to cienko jest… Jak to się mówi, kobieta ma dwa problemy: nie ma co na siebie włożyć i szafa się nie domyka 🙂

  • ~Z drugiej ręki

    Ja też uwielbiam robić zakupy w lumpeksach, swojego czasu to było moje największe hobby, teraz już nie mam na to aż tyle czasu… 😉 Co druga rzecz w mojej szafie jest z drugiej ręki, a dziecku skompletowałam w lumpkach niemal całą wyprawkę 😉
    Według mnie takie zakupy to nie tylko żaden wstyd, ale fajna metoda, żeby być np. „eko” – zamiast kupować tonę nowych rzeczy, zadowalamy się używanymi, które mogłyby przecież równie dobrze wylądować na śmietniku… 🙂
    Pozdrawiam ! 🙂

    • wyrodna-matka

      O widzisz! Ja nie pomyślałam nawet o aspekcie eko, a faktycznie tak jest! Aktualnie też nie mam za dużo czasu na zakupy w lumpku, ale jak wrócę do pracy, to będę w Warszawie, to godzinka po pracy zawsze się znajdzie 🙂

    • ~Jacuś gimnazjalista

      Nie każdy miał przyjemność urodzić się w polu lub oborze! Takich mamy w nadmiarze! No więc co „zachód” wyrzuci to taki kupi!Zamiast walczyć o godne zarobki jak w normalnych krajach taki jeden z drugim sam się upokarza!

      • ~kea

        Widac cierpisz z powodu kompleksow. Na zachodzie tez sa sklepy z uzywanymi ciuchami a ebay peka od uzywanych szmat. Jakos nikt sie tego nie wstydzi.Napisales 4 zdania i wieje z nich nienawisc do wszystkich dookola, pogarda dla innych, wielki kompleks i brak dystansu do rzeczywistosci. No i jeszce widac, ze duzo tv ogladasz…Pozdrawiam

      • ~to prawda

        jaJa bardzo lubie lumpeksy.Czesto tam chodze zeby znalesc
        ciekawy sweter,jeansy,kurtke.Ja sledze mode i takze wiem w czym jest mi dobrze.Zawsze znajduje tam super rzeczy.15 lat temu kiedy lumpeksy nie byly w modzie,,w suwalskim kupilam krotki kozuszek koloru jasno bezowego.Cudenko!!!!
        Radze wszystkim zagladac do lumpeksow.

  • ~Emilia

    Ja nigdy nie miałam cierpliwości, ale jak upolowałam porządne spodnie ciążowe z grubego jeansu za 35 zł (w sieciówkach cieniutka bawełna udająca jeans jest za 120 zł!) to uznałam, że muszę polować dalej! Tylko jeden feler – trzeba strasznie patrzeć na metki, czy przypadkiem nie ma opisu „prać oddzielnie” czy coś w tym stylu. Kupiłam też bluzkę na zasadzie „jak się rozrosnę to będzie super!” i farbuje nieludzko, zostaje albo pranie ręczne albo z samymi czarnymi ubraniami, żeby nie złapały koloru.

    • wyrodna-matka

      Co do farbowania, to i w sieciówkach można znaleźć takie ciuchy, więc uważać trzeba ogólnie 🙂
      Natomiast ja niemal wszystkie ubrania ciążowe kupiłam w lumpeksie. 3 pary spodni (jeansy, materiałowe w kolorze khaki i eleganckie czarne w kancik), 2 spódnice, kilka bluzek i super dzianinową sukienkę z H&M Mama. Wszystko w świetnym stanie za grosze, więc warto.

    • ~Kkkk

      35zł? Ja takie spodnie kupilam za 4. Cała ciążę w nich smigalam. Modne lekko przecierane rurki 😉

      • wyrodna-matka

        W Warszawie, w szczególności w Centrum takie są niestety ceny… Ale i rzeczy fajniejsze i ogromny wybór. A cena i tak niższa niż sklepowa.

  • ~limonka

    Hm kiedyś kupowałam w lumpeksie z powodów finansowych i znalazłam bardzo dobrej jakości koszule damskie, w sieciówkach tak dobrej bawełny nie widzę sama „sztucznizna”. A potem finansowo mi się poprawiło i odeszłam od kupowania rzeczy używanych jakoś fakt, że są używane nie bardzo mi pasuje chyba nigdy mi nie pasował, a najmniej odpowiada mi to, że większość rzeczy jest naprawdę w kiepskim stanie i są okropne. Nie mogę się od trzech lat przemóc by wejść do tego typu sklepu, a jestem pewna, że coś bym upolowała, ale nie jednak nie może kiedyś tam wstąpię.

    • wyrodna-matka

      No właśnie z tymi rzeczami w kiepskim stanie to bym się nie zgodziła. Ja znajduję perełki, które mają nawet metkę.

      • ~mary209

        Mój mąż pracuje na wyższej uczelni – kokosów nie zarabia, ale musi jakoś wyglądać i codziennie świeża koszula potrzebna. 90% kupionych na lumpku. O ile normalnie jakiś ciuch w sklepie można przymierzyć, o tyle wyciąganie koszul zapakowanych w sklepie jest nie mile widziana, i nigdy nie wiadomo na jaki gatunek się trafi. A tak ma same „pomacane”, prawie nowe 😉 a ja jeszcze zawsze szukam metki „easy care” i dzięki temu mam prostsze prasowanie 🙂 Dzieciakom wyprawkę tez w lumpku skompletowałam.

        • wyrodna-matka

          Ekstra! Z tymi koszulami to fakt, zawsze można przymierzyć, nie to co w sklepie 🙂

  • ~elak

    dla mnie pobyt w sklepie z tania odrzeżą to rodzaj terapii, zapominam o wszystkim i jest super.

    • wyrodna-matka

      Z jednej strony terapia, ale z drugiej strony uzależnienie 😀

  • ~szunaj

    Polacy to są CENZURA
    Angol czy Helmut z tyłka ściągną a oni mlaskaja ,ze to takie fajne i noszą te smrody na sobie. Brak godności, dumy narodowej i prowincjonalnośc powiodują ,ze ten biznes odpadkowy się kreci w Polsce nabijając kase nielicznym a motłoch sie cieszy że ma bluzeczki w cekinki, które wyrzuci kiedy sie zrobią dziury

    • wyrodna-matka

      Szanuję Twoje zdanie, ale nie toleruję obrażania.

    • ~nati

      I tu sie mylisz! W DE tez jest sporo second handow, ludzi mnostwo, jedyna roznica, nie jest tak korzystnie jak w PL. Pewnie, lepiej wolisz kiepskie jakosciowo ubrania za ta sama cene na targu kupic – jedna roznica – po kilku praniach twoje rzeczy nadaja sie do wyrzucenia, a my nadal mozemy cieszyc sie swoimi! Ha!

    • ~A

      W sieciówkach masz może polskie ciuchy… Duża cześć tego co na „szmaty” na wieszakach wyglądające jakby wcześniej kilka razy prane….

    • ~wesola

      I droga pani to jest wielki blad w podejsciu do sprawy poniewaz:nie wiesz kto mial na tyleczku te nowiutkie ubranka i kto je zwrocil do sklepu a ja wiem ze wracaja i wystawiamy je ponownie do sprzedazy bez prania i to wcale nie w sieciowkach i co ty na to?a w lumpeksikowni przynajmniej sa odkazane ,a spryskujemy specjalnym neutralizatorem potu

      • ~Dd

        Moja koleżanka która pracowała w znanej sieciówce(Re..d) opowiadała mi jak kierowniczka brała ciuchy i po tygodniu czy dwóch oddawała spowrotem i wystawiały na sklep.

    • ~klientka

      A nie przyszło ci do głowy CENZURA, że kogoś nie stać na trzykrotne przepłacanie w sklepie za kiepskiej jakości ciuchy i sytuacja go zmusza do zakupów z drugiej ręki? Auto też masz pewnie nówkę z salonu? Co za snob.

  • ~elo

    Kartą można płacić w sklepach sieci Humana.

    • wyrodna-matka

      Przyznam, że w Humanie nie byłam, ale widziałam w Wawie, muszę się wybrać.

      • ~Układanka

        Na Targowej są 2 miejsca gdzie można płacić kartą. Sama chodzę po lumpeksach najpierw 1 strona Targowej potem 2

    • ~Brzuszek

      Kartą można tez płacić w nowootwartym second handzie w samym centrum Wawy – jak są podziemia przy centralnym. Tam gdzie jest MCDonalds. To naprzeciwko drogerii Konjo jest mega fajny sklepik 🙂

      • wyrodna-matka

        O rany, siedzę na macierzyńskim i tak dawno nie byłam w okolicach centralnego, a tu taką perełkę otworzyli! Na pewno odwiedzę.

  • ~Kara

    A w moim ulubionym lumpeksie da się płacić kartą! (co mnie bardzo bardzo zdziwiło) I nie jest to jedyny lumpeks w Krakowie, w którym widziałam terminale płatnicze. Lubię kupować na szmateksach, zawsze znajdzie się coś ciekawego, w dobrym stanie i taniego 🙂 Większość mojej szafy to ubrania z second handu i również się tego nie wstydzę. Za to chodzenia po galeriach handlowych nienawidzę i unikam jak ognia! Pozdrawiam 🙂

    • wyrodna-matka

      Ja też nie bardzo lubię galerii, bo mam wrażenie, że cena jest niewspółmierna do jakości. A w lumpie, np. Brytyjskie rzeczy są w dużo lepszym gatunku. Również pozdrawiam.

  • ~chanel

    taak w angli zaswierzbione wyrzuca i polska bierze

    • wyrodna-matka

      No to jesteś tym człowiekiem, którego nawet nie będę próbowała przekonywać do kupowania w lumpie. Pzdr.

    • ~Krupeczka

      chanel – Przed granicą wszystkie ciuchy przechodzą dezynfekcję środkami chemicznymi właśnie po to, aby jakaś zaraza się nie przyplątała. Nawet z tego powodu mają taki specyficzny zapach. Po zakupie obowiązkowo należy ciuch przeprać, aby nie dostać uczulenia od tej dezynfekcyjnej chemii, bo ona naprawdę jest bardzo ostra.

    • ~ssyla

      taaa, bo w anglii pewnie szmateksów nie ma. na ulicy przy której mieszkam są cztery, praktycznie jeden obok drugiego. bywam, lubię, kupuję 😉

      • wyrodna-matka

        I we Francji też widziałam…są wszędzie 🙂

  • ~b

    Też jestem fanką lumpeksu!!!A jakie perełki tam można znaleźć!!!To świetna alternatywa dla ludzi mniej mających…ale nie koniecznie.Znam osoby b.dobrze sytuowane,a ubierają się tylko w lumpeksach,większe pieniądze wydają na coroczne wakacje w odległych ciepłych krajach!!I zakupów w lumpeksie się nie wstydzą,wręcz przeciwnie,są z tego dumni,ja zresztą też!!! Ale to wymaga czasu,,,a może czasem zmiany sposobu myślenia i podejścia do tego rzeczowo.

    • wyrodna-matka

      Tak, to głównie kwestia podejścia…Jak byłam nastolatką, to nawet nie spojrzałam w stronę lumpeksu…a potem się odmieniło na studiach i zostało do dziś 🙂

  • ~Taga

    Hej,
    ja również co jakiś czas chętnie wpadam do lumpeksów, mam nawet swoją ulubioną sieć, w której można płacić kartą. Byłam w ich 7 sklepach z czego 4 stały się punktem obowiązkowym jeżeli planuję polowanie (oczywiście w zależności gdzie je planuję jest jeden albo maksymalnie 2, bo jechać 30 czy 40 km do kolejnego mija się z celem według mnie). Z ciuchów ostatnio zakupionych mam 99% używki, reszta z wyprzedaży i jedne spodnie z pełnej cenie, ale zakochałam się bez pamięci (cóż każdy ma prawo do wpadki, zapłacić za spodnie tyle co normalnie z cały worek ciuchów).
    Metki popieram trzeba czytać, ale uwielbiam ten moment jak znajduję spodnie czy sweterek z Marks&Spensers, Mexx czy innej znanej marki, który pasuje świetnie a kosztuje 4 czy 5 zł, a czasem nawet nie.
    Udanych polowań
    Buziaczki 😉

    • ~kea

      A ja ostatnio kupilam tunike Michael Kors za…1zl! Wyglada na nowa…

  • ~marcin

    Jestem facetem,
    Do lumpexu przekonałem się jakieś 2 lata temu, Nie kupuję bielizny i butów,
    Mam natomiast sporo spodni, koszul i kurtek
    Zaczeło się od ubrań na motor, nie chciałem wydawać dużej kwoty na nowe rzeczy,
    Trochę trduno znależć odpowiedni rozmiar ale po pierwszych zakupach kurtka 20zł, spodnie 20zł, zawsze można bez żalu szukac dalej

    • wyrodna-matka

      A właśnie ubrania „specjalistyczne” po naprawdę niskich cenach to ogromny plus lumpeksów. Ty ubrania na motor, a ja spodnie narciarskie i potem większość ubrań ciążowych wyszukałam w lumpie.

  • ~Krupeczka

    A kto powiedział, że w lumpeksie są same rzeczy używane. Nauczyłam się odróżniać, które są nieużywane i tylko takie kupuję.:)

    • wyrodna-matka

      Ja patrzę na to czy metki (te materiałowe) nie są sprane. Te nie sprane to z dużym prawdopodobieństwem nówki sztuki 🙂

      • ~Tadek

        Haha. Tak, tak, w lumpeksach to same nówki sztuki LOL. Ojj ludzie, ludzie…

        • ~b

          Oj,widzę żeś nie trafił na dobry lumpeks!!!…. zmień i poszukaj i polecam się przejść po kilku innych…na pewno kiedyś coś się trafi,a nie mówię że za każdym razem coś kupię,ale bardzo często to są full-nówki z metką jeszcze,a jak nie to można odróżnić te nowe od używanych!!! A tak na marginesie,to chodząc po lumpeksach,najlepiej tych sprawdzonych,to widzę mnóstwo mężczyzn,i to nie byle barachło,tylko solidnie ubranych,i się „łowi”.Można kupić cacka.

  • ~bluetka

    kochani ja uwielbiam lumpexy..swego czasu kupowalam rzeczy w naprawde drogich sklepach..wydawalam ogromne pieniadze..zeby dobrze wygladac…a teraz nawet tam nie chodze..wszystko co lubie..moge znalezc w ciucholandach..a wiec .valentino,Karen Millen,Armani,Hugo Boss,Diesel,Filipa k..moje kolezanki zazdroszcza…a ja tylko niektorym mowie..gdzie to kupuje..aha wszystkie rzeczy..mam nówki,,,czesto z cenami…tylko zapach trzeba wywabic….kocham ciucholandy

    • ~b

      Tak samo robię,kupuję i sobie i córce która jest na eksponowanym stanowisku (taki mały wyścig szczurów),a koleżanki jej zazdroszczą takich ciuchów,bo wszystkie doskonałej jakości!!! Moi krewni też nie mogą wyjść z podziwu skąd ja biorę pieniądze na takie ciuchy, przecież nie pracuję i nie mam żadnych osobistych dochodów,tylko mąż pracuje,i zarabia ok. 2000 zł.A te rzeczy kosztowały grosze!!! Proste???, proste!

  • ~Dorota

    Co mnie przekonuje do lumpeksów to co dla każdej z nas chyba ważne. Jak wynajdę super ciuszek to jest to oryginalna rzecz, a te kupione w centrach handlowych to mam wrażenie ,że całe ulice chodzą w tym samym.

    • ~b

      Zgadzam się!!!

  • ~Basia

    Kupuję w lumpeksach. Przekonuje mnie cena i dobra jakość. W sklepach niekoniecznie lubię ( jakość przeważnie marna 2-3 prania i nie nadają się do użytku,nawet tzw. firmowe). Targ całkowicie odpada. No a ciuchy dla dzieci? Lumpeks to wybawienie! Dużo, tanio, bez stresów. I kartą można w niektórych płacić.
    (najbardziej lubię środy po 1 zł. :))

    • ~b

      Ja też lubie te po 1 złotówce lub po 2 złote.

  • ~Karolina

    Uwielbiam lumpexy! Kupuję tam od zawsze, dla siebie i dziecka. Choć nie muszę, ale wolę odkładać na kolejną wyprawę w dalekie kraje niż płacić grubą kasę za szmatki 🙂

  • ~asia

    Haha ja właśnie wracam z lumpowych zakupów!
    Jakie lumpki w Warszawie polecacie? 🙂

    • wyrodna-matka

      Ja polecam taki duży naprzeciwko stacji WKD Warszawa Śródnieście, blisko Mariottu, z tej samej sieci jeszcze niedaleko placu MDM jest spory. 🙂 Lubię też Szmizjerki (na Żelaznej jest i niedaleko targowej) oraz kilka na Targowej, ale już wieki tam nie byłam, więc mogło się pozmieniać.

  • ~ola

    wypociny ośle

    • wyrodna-matka

      Hahaha! Jaki piękny komentarz 🙂

  • ~Sandra

    Trochę chora wypowiedź, że wolisz kupować w lumpeksach a nie normalnych sklepach bo te ciuchy w lumpeksach pochodzą z tych właśnie sklepów :/ Obrzydliwe jest kupowanie ciuchów w lumpeksach :/ zwłaszcza ciuchów dla dzieci to tak samo jak nosić używane po kimś majtki :/ Kupować w lumpeksach wyprawkę? Ciuchy, które były używane przez inne osoby, które mogły mieć grzyba albo inne świństwa.

  • ~Arek

    Metki przeszywane.
    Ceny. Jakie nowe.

  • ~mama

    Przymierzając ciuchy w normalnym sklepie też nie wiem, kto i z jaką chorobą przymierzał go przede mną. Poza tym, postulują by i te prać przed noszeniem. Z córką powiedziałyśmy sobie, że wszystko oprócz bielizny i butów kupujemy w ciuchach. Ceny o niebo niższe, jakość o niebo lepsza, bo z produkcji na rynek niemiecki czy angielski. Na polski rynek jakość jest dużo gorsza. Perełki z metkami i przy dobrym grzebaniu wychodzę z całym zestawem ubrań. Na Świętokrzyskiej są ciuchy cud malina, a klientela międzynarodowa 🙂

  • ~Magdalena

    Ja widać robię coś nie tak… zniechęciłam się do lumpków, bo nigdy, przenigdy nie udało mi się kupić dobrej, markowej rzeczy za te 5-7 zł. H&M np. na pewno nie nowy ok. 20-30 zł, wcale nie czułam, że oszczędzam. Może teraz prędzej, przy kompletowaniu wyprawki dla dziecka, ale dla mnie już ciężko mi coś wybrać. Te tanie, to tak jak wspomniałaś – szmaty, które na niewiele się zdają. Za te 20-30 zł kupię nowy ciuch np. na Allegro.

  • ~majka

    Uwielbiam ciuchowe zakupy 🙂 Potem ubieram się za parę złotych, a wyglądam jak milion dolarów:)Polecam wszystkim:)

  • Mam córkę we Włoszech,na bazarach a byłam na kilku są pełne stoły ubrań z drugiej ręki,buty,kurtki.Ludzie kupują bez wstydu,jako zjawisko normalne.Tylko u nas trzeba się ukrywać-„gdzie kupiłaś tak piękną bluzkę-„a w galerii”Przecież nie powiem że w lumpeksie bo miną by mnie zabiła.

    • ~b

      Też długo byłam we Włoszech,i znam ten sposób zakupów,tylko u nas w Polsce ludzie to uważają za coś gorszego!

  • ~Nania

    „Nie polecam natomiast iść wtedy gdy cena jest najniższa, bo zostają zazwyczaj kiepskiej jakości, brzydkie ubrania dla staruszek.” -a od jakiego wieku jest się staruszką? Można powiedzieć że nią jestem, ale również lubię ubierać się modnie i ładnie. Też kiedyś się zestarzejesz – ciekawe czy będzie Ci miło czytać coś takiego.

    • wyrodna-matka

      Serio? Zrozumiałaś to jako obrazę? W takim razie przepraszam, ale miałam na myśli dokładnie to co napisałam 🙂

      • ~Nania

        Owszem, tak zrozumiałam, bo jestem staruszką i nikt temu nie zaprzeczy. Ale staruszki też mogą być fajne, zmysłowe i modne. Słowo „staruszka” nie jest fortunne. Subiektywne odczucie, ale niezbyt miłe dla staruszek;)
        Dziękuję za odpowiedź – zrozumiałam, chociaż to niczego nie zmienia.

        • wyrodna-matka

          Ale słowo „Staruszka” jest nacechowane pozytywnie! Napisałam to stereotypowo i dlatego, że w dni wyprzedaży w second handach widzę tylko starsze Panie, które wychodzą z siatami zakupów, a ja nie jestem wtedy w stanie nic dla siebie znaleźć. Ale jeśli Pani jest tą fajną, zmysłową i modną „staruszką” to ja się tylko cieszę, gratuluję i oby tak dalej! Tylko trochę dystansu do takich „niefortunnych” określeń jak to moje.

  • ~zwyczajna

    Na początku z dystansem podchodziłam do takich…potem moja siostra pokazała jakie ciuszki zdobyła za parę złotych…wielkie zaskoczenie jak w lumpeksie znalazłam markowe ubrania z metkami za parę złociszków..Po tym co nasi ” celebryci” wyrabiają:niby kupują ubrania i po imprezie zwracają do sklepów ubrania przestałam się przejmować komentarzami,iż w lumpeskach tylko „gorsi” ludzie kupują zatrolowane ubrania.Stać mnie na nowe ciuchy, ale lubię poszperać w takich sklepikach i kupić orginalny ciuch za grosze niż markową szmatę za kupę kasy (czasami też noszoną).

  • ~Patrycja

    koleżanki uważają mnie za osobę świetnie ubraną, a ja, pytana o ciuch z uśmiechem odpowiadam, iż to kolejny nabytek z osiedlowego Diora. trzeba mieć do tych zakupów maleńki talent,to fakt.

    • ~b

      Tak, to trzeba mieć do tego talent,i trochę dystansu do siebie.Też kupuję w naszym osiedlowym armanim…hahaha ,można trafić na cacka!!!

  • ~Jeli

    Warto też pisać poprawnie w języku ojczystym: wg piszemy BEZ KROPKI!!!

  • ~uliczka

    Od lat kupuję w „szmaciarniach” nie tylko ciuchy ale też rzeczy do domu. Buty też kupuję
    przecieram spirytusem i na 48h do zamrażalnika.
    Ne mam tylko pomysłu co zrobić z tymi rzeczami, których już nie noszę. Też bym oddała do jakiegoś lumpeksu, bo szkoda jeszcze wyrzucić.

    • wyrodna-matka

      Na PCK oddać 🙂

  • ~ania1im

    w moim ulubionym Lumpeksie jest ponad 20 tyś. wieszaków z ubraniami. do tego kosze z butami, bielizna itp. nie wiem, czy kiedykolwiek zdołałam choć wszystkie wieszaki przejrzeć. co do kodeksu podejścia do tego typu sprawy- daję sobie około 1,5 godz. na szukanie, około półgodziny na przymiarkę i kolejne kilka na przejrzenie stanu ubrań. chyba jestem rasową lumpeksoholiczką:). a można mi zazdrościć, bo w moim Lumpeksie można płacić kartą! cudowna sprawa:)

    • ~b

      Też mam taką metodę…hahahaha

  • ~Monika

    Ja w lumpeksie w Brukseli kupiłam torbę, aktówkę prezydencka Delevaux o wartości 2600 euro,skora z bizona,tam kupiłam ja za 9 euro,odsprzedałam bardzo korzystnie, gdyż była jak nowa.Jestem stałą bywalczynią tego typu sklepów-polecam.

  • ~Kejt

    Witam,
    Ja od jakiegoś czasu odwiedzam takie sklepy, mam nawet kilka ulubionych w których kupuje tylko markowe i dobrej jakości rzeczy. Można oczywiście kupić dziadostwo ale to wybór każdego. Uważam takie sklepy za świetny wynalazek i nie wstydzę się tego mimo że stać mnie na zakupy w galeriach.

  • ~Max

    uwielbiam ciucholandy czasami mam wrażenie że to mój nałóg.mam tyle rzeczy które za granicą były już modne a tu jeszcze ich niema w galerii,dopiero po jakimś czasie docierają,a ja mam ich pierwsza,niestety gatunek jest 100razy lepszy,zwróćcie uwagę że w sieciówkach H&m na metce pisze made in china, a na ciuchach na metce H&m pisze bagladesz, turkey,moja córka ma takie fajne rzeczy że koleżanki zawsze sie jej pytają gdzie kupiła,ma pierwsza orginalne rzeczy.wciągam też w to moją córkę,uwielbiam ciucholandy są najlepsze.polecam

  • ~lumpeksiara

    A ja kocham lumpeksy! właśnie dla tej iskry polowania.Nowe kupuję tylko bieliznę, kurtki, płaszcze i buty. Mam np.całą szafę torebek na każdą okazję, wnuczce, która ma się niedługo urodzić, kupiłam śliczne ciuszki chyba na dwa lata.Letnie spodnie, to tylko z lumpeksu. Próbujcie mając 155 cm wzrostu i swoje lata kupić spodnie na kobiecą, a nie młodzieżową figurę, w których jakoś by się wyglądało.
    Acha, jeszcze jedna rada-zawsze patrzę na metkę, niekoniecznie w sensie marki, tylko czy wygląda na nową, mam na myśli tę na szyi. Bo to znaczy, ze ciuch był nie noszony albo bardzo mało.
    I jeszcze jedno-jeśli ktoś to nosił, uprał, i się nie rozlazło-to znaczy ze warto też nosić.
    Bo co się dzieje z chińszczyzną z naszych galerii? Rozpada się po trzech praniach, mechaci, defasonuje.
    No, chyba że dysponujemy sporym portfelem i możemy sobie pozwolić na naprawdę porządne ciuchy. Ale żyjemy nie tylko w dużych miastach, Polki B, te mało zarabiające, też chcą jakoś wyglądać.
    A moja ulubiona marka? Laura Ashley.

    • ~kea

      Wlasnie to mnie przeraza w sklepach w Polsce – wszystkie ubrania sa dla mlodych osob (sama jestem dosc mloda;-), ale ciekawi mnie gdzie maja sie ubierac starsi ludzie. Do dyspozycji maja tylko nieciekawe, identyczne i marnej jakosci ubrania. Czesto w cenach, ktore i mnie przyprawiaja o zawrot glowy…
      Sama uwielbiam lumpexy (my z mama nazywamy je Harrods;-)

  • ~katka

    a ja mam to szczescie ,ze od roku pracuje w second hand shop w Irlandii,i tu jest zupelnie inaczej niz w Polsce,przede wszystkim mozna kupic doslownie wszystko,,,oczywiscie ubrania,torebki ,buty,ksiazki,bibeloty ,sprzet AGD,a nawet drobne meble ,szafki,rowniez plyty CD iDVD,doslownie wszystko z wyjatkiem zywnosci,ale roznica jest taka ,ze caly dochod przeznaczany jest na fundacje ktora dany sklep reprezentuje,np.dom dziecka lub choroby serca ,lub cukrzyce,w sklepach takich pracuja wylacznie wolontariusze lub osoby skierowane na staz,dlatego tez ludzie chetnie przynosza darowizny i towar jest naprawde prima sort….

  • ~aaiwka

    W USA w Kalifornii też są lumpeksy, nazywają się thrift store. Można w nich kupić wszystko nawet drobny sprzęt gospodarstwa domowego.

  • ~gosia

    Moje ostatnie zdobycze: nowy płaszczyk tweedowy Massimmo Dutti 35 zł , dwie pary butów ecco, fabrycznie nowych 30 i35 zł , jest dużo rzeczy nowych , głównie z wystaw i ostatnie sztuki które zostały z wyprzedanej kolekcji , a poczuć tą adrenalinę… bezcenne . Od lat „poluję w lumpeksach w centum Wrocławia .Efekt ? 4 pełne szafy (sama nie wiem po co), a wybieram tylko rzeczy nowe , lub prawie nowe , kupując je z tzw pierwszej ręki musiałabym do tej pory wydać mała fortunę !

  • ~ejbi50

    Uwielbiam LUMPEKSY SUPER CIUCHY!!!!Jestem uzalezniona od kupowania w lumpexach!!!!

  • ~Agnieszka

    A ja mam dwa gdzie płace kartą – we Wrocławiu. Dzieci ubieram tam namiętnie i nas też. Kilka razy kupiłam mężowi ubrania robocze „do garażu” a nosi je na co dzień bo okazały się świetne. Mam też dwa takie „lepsze”, gdzie ceny są trochę wyższe i nie na wagę, ale za to różnica w jakości – widoczna. Dziś poszłam dzieciom po ocieplacze a wyszłam z sukienką – nie mogłam się oprzeć.
    Do ww. rad dodam od siebie, że ja muszę mieć fazę na taki „Pewex” inaczej na sukces nie ma żadnych szans.

  • ~Ania

    Artykuł bardzo dobrze napisany, mam tylko jedną uwagę: dlaczego się Pani czepia tych „biednych” staruszek i zrzuca na nie brzydkie ciuchy? Wśród starszych pań wiele jest eleganckich kobiet z klasą, które nie tylko potrafią się doskonale ubrać, ale i nosić się odpowiednio. Sama uwielbiam lumpeksy, cieszę się jak dziecko z każdej wyszperanej perełki, ale moja mama – osoba po siedemdziesiątce – to dopiero umie wykorzystać atuty taniej odzieży świetnej jakości, a wygląda super!

    • wyrodna-matka

      O rany, aleście się uczepiły tej nieszczęsnej „staruszki”. Nikogo nie chciałam urazić, ani obrazić! Z resztą określenie staruszka jest nacechowane pozytywnie. A napisałam tak, ponieważ w dni, kiedy cena jest najniższa w Ciucholandzie widuję tylko takie właśnie starsze Panie, które wychodzą z siatami pełnymi ubrań.

  • ~Ania…do brania

    W Piasecznie jest kilka super takich sklepow. W zeszlym roku kupilam nowiutki czerwony plaszczyk na zime. Idealnie na mnie pasowal jak szyty na miare. Mam tez kamizelke z prawdziwego futra. Kupiona pare lat temu za pare groszy. W tym roku hit sezonu, jak znalazl. Jak wyjezdzalam za granice to kupilam nowe kostiumy kapielowe, sliczne. Od lat zagladam tych sklepow. Choc stac mnie zeby kupowac w normalnych sklepach. Naprawde waro tam zagladac. Pozdrawiam.

  • ~alex

    Ja mieszkam w Kanadzie i powiem wam ze tu ludzie sie nie wstydza kupowac w takich sklepach. Jest kilka obrzymich sieci jak Value Village, Talize czy inne ale jest rowniez sporo malych sklepikow z uzywana odzieza. Te wielkie sieci maja absolutnie wszystko. Oprocz ubran butow czy torebek mozesz kupic ksiazki plyty DVD meble sprzet AGD narty snowboard zabawki…dlugo by wyliczac.Mnostwo rzeczy never used. Z metkami.Mam nadzieje ze i w Polsce beda sie takie sklepy otwierac. Kupuje od lat. Jestem dumna ze moge oszczedzic pieniadze. POzdrawiam wszytkich ktorzy uwielbiaja szmatexy:))

  • Nie zgodzę się z punktem 5, wielokrotnie szłam z zamiarem kupienia TEJ jednej rzeczy i w 90% się udawało. Trzeba tylko cierpliwości i trochę więcej czasu by odwiedzić więcej niż jeden SH 🙂

  • Zapolowałabym na jakiś ciuch, jedynym co mnie powstrzymuje to brak czasu i ewentualnie miejsca w szafie 🙂

  • ~Emaliowany Czajnik

    Swego czasu kilka lat temu byłam wielką fanką kupowania w lumpeksach, dlatego podpisuję się pod wszystkimi zasadami. Niestety z czasem motyw polowania zaczął mnie męczyć, ponieważ coraz częściej potrzebowałam konkretnej rzeczy zamiast przypadkowej zdobyczy. Wchodzę od czasu do czasu do Tanich Ciuszków, niemniej brakuje mi czasu na przeglądanie tych wszystkich wieszaków. Do zakupów w lumpeksach zniechęca także ograniczona rozmiarówka. Często widzę świetne ubrania, które od razu bym kupiła, niemniej akurat nie mają rozmiaru 34 😉

  • Mieszkam w małym mieście. U mnie sprawdza się system:
    idę w tygodniu, patrzę co jest. Idę w pt/sob, kiedy jest obniżka o 30-50% (zalezy od miejsca) i kupuję np. nowe spodnie z Zary za 6,50.
    Czasem jakaś perełka do weekendu zniknie, ale nie ma tragedii. Kupię innym razem. Z reguły tak kupuję ubrania dzieciakom na zapas.

    • wyrodna-matka

      Wow… w Warszawie takie rzeczy się nie zdarzają… A w mojej mieścinie lumpeksy są marnej jakości.

  • ~LubieZakupyWSecondHandach

    Polecam Ramoneskę w CH Marywilska 44 na Białołęce. Największy, dziesiątki tysięcy jeśli nie setki tysięcy ubrań. WARTO sprawdzić, jest mega 🙂 Mają profil na fb.

    • wyrodna-matka

      Dobrze wiedzieć 🙂 I pewnie można tam spędzić dłuuugie godziny? 🙂

      • ~LubieZakupyWSecondHandach

        O taaaak…lubię to 🙂 Najlepiej na chandrę. Aczkolwiek jak potrzebuję czegoś konkretnie to miłe panie mi zawsze pomagają 🙂 Kwadransik i obkupiona 🙂

  • Ja właśnie jestem jedną z tych, która nie ma nic przeciwko, ale nie umie się odnaleźć. Nie przepadam za robieniem zakupów. Nawet w zwykłym sklepie wchodzę, rzucam okiem i jak mnie coś zachwyci, to dopiero szukam rozmiaru, przymierzam itp. Wyjątek stanowią sklepy z butami, ale tam częściej oglądam niż kupuję 😉
    Z SH mam natomiast dodatkowy problem – nie przepadam za zapachem 🙁 Próbowałam, byłam w kilku, ale nie udało mi się nic znaleźć i kupić. Pewnie będę jeszcze robić jakieś podejścia, ale nie wiem kiedy…

  • Ja ostatnio po raz pierwszy zrobiłam zakup w lumpeksie 🙂 Potrzebowałam kurtki na mój rosnący brzuszek, zdziwiłam się pozytywnie zakupem 🙂 A jakość kurtki nie odbiega od tych sklepowych 🙂

  • Ja również lubię buszować w takich sklepach. Robię to rzadko, ponieważ o ile rzeczywiście można znaleźć tam coś fajnego, to po prostu nienawidzę przepychać się z innymi ludźmi w pogoni za ubraniami… Tym bardziej jestem zeźlona, gdy większość z nich to handlarze zabierający wszystko co im wpadnie w ręce… Dlatego ja wybieram raczej dni, gdzie wszystko jest mega przecenione i wtedy szukam perełek 🙂

    • Z handlarzami to się jeszcze nie spotkałam, ale z dzikim tłumem owszem. A tych dni, gdzie wszystko jest przebrane nie lubię niestety :/

  • Oj ja już jestem uzależniona od lumpeksów… ale od kiedy jakieś 2 lata temu zobaczyłam, że w lumpeksie moge kupić częsti całkiem nową rzecz z metkami za grosze to nie wyobrażam sobie teraz już zapłacić np 150zł za koszule skoro w lumpeksie w dzień dostawy zapłacę za podobną np 9zł. Nie mam jedynie szczęścia do spodni, do tej pory kupiłam jedynie jedne 🙁 Za to koszul mam mnóstwo 😀