Przyznaję się do tego publicznie: kupuję w lumpeksach. Co więcej, nie wstydzę się tego, jestem z tego dumna, ale przede wszystkim bardzo to lubię. Bo zakupy w lumpeksie to nie są zwykle zakupy, to polowanie. Im fajniejsza zdobycz, tym lepiej się czuję po zakupach. Napiszę Wam kiedyś powody, dla których kupuję w lumpeksach, ale dzisiaj chciałabym dać Wam kilka rad jak w nich kupować. A ja coś na ten temat wiem, często w nich bywam.

 

1.      Znaleźć czas, chęci i siłę

To bardzo ważny punkt, bo bez tego możemy od początku zrazić się do lumpków. Jak pisałam, pobyt w Second Handzie to polowanie, a polowanie wymaga czasu. Do lumpeksu nie da się wpaść, wziąć ubranie w dobrym rozmiarze i wypaść, to tak nie działa. Na łowy najlepiej przeznaczyć sobie minimum godzinę. Ja najczęściej przeznaczam 1,5 h i staram się nigdzie nie spieszyć, podejść do tego na spokojnie. Chodzi o to, żeby w tym czasie zdążyć przejrzeć chociaż z grubsza wszystkie interesujące nas wieszaki, przymierzyć wybrane ciuchy, odłożyć te niepasujące, wziąć kolejne, znowu przymierzyć… Dlatego też warto nie być zmęczonym oraz najeść przed wizytą w Tanim Armanim. Chociaż i tak to wszystko na nic, jeśli nie będziemy mieli chęci, jeśli uważamy, że lumpeks to samo zło, syf i brud. Jeżeli jesteśmy tak nastawieni, to na pewno zakupy nam się nie udadzą. Wtedy lepiej po prostu nie próbować.

2.      Wybrać pieniądze z bankomatu

Jestem dzieckiem nowoczesności i gotówki u mnie w portfelu nie znajdziesz za dużo. Uwielbiam korzystać z karty zawsze i wszędzie, a nie lubię miejsc, gdzie kartą płacić nie można. Niestety, nie spotkałam jeszcze lumpeksu, w którym byłaby taka możliwość. Warto więc mieć przy sobie zapas gotówki. Zawsze trochę więcej niż planujemy wydać. Dlaczego? Wiele razy już zdarzyło mi się poszukiwać bluzki, a wyszłam ze sklepu z płaszczykiem, który kosztował więcej niż bluzka. Zawsze jest jeszcze opcja, że miła obsługa sklepu przechowa nam na chwilę ubranie, a my skoczymy do bankomatu. Ja tam jednak wolę być przygotowana wcześniej.

Edit: okazało się, że w moim ulubionym lumpeksie wprowadzono możliwość płacenia kartą! Jestem wniebowzięta.

3.      Wybrać sklep

To też bardzo ważny punkt. W swojej karierze bywałam już w wielu różnych Tanich Ciuchach, ale najlepsze wg. mnie to te największe powierzchniowo sklepy. Owszem, w nich cena zazwyczaj jest wyższa, ale szalę przeważa ogromny wybór różnych ubrań i nie tylko ubrań (zdarzyło mi się kupić w lumpeksie nawet książkę).  Jeśli nie macie w okolicy dużego Second Handu to warto wybrać się do kilku, które znajdują się w bliskiej odległości od siebie (np. ulica Targowa w Warszawie). Warto również mieć w lumpeksach zaprzyjaźnione Panie, które podpowiedzą co gdzie jest, przechowają ubranie, pokombinują z ceną.

4.      Wybrać dzień

W lumpeksach często mają taki system, że w różne dni tygodnia jest różna cena za kilogram. Najwyższa wtedy kiedy mają nowy, najlepszy i nie przebrany towar, najniższa, kiedy już ludzie wybrali to co najlepsze i zostały same ochłapy. Czasami ten sam system trwa nie tydzień, lecz np. 2 tygodnie czy miesiąc. Kiedy najlepiej iść? Powiem tak: najlepsze, nowe, drogich firm ubrania są pierwszego dnia. Byłam raz i to co się dzieje wtedy w sklepie to istna Sodoma i Gomora.. Ludzie dosłownie rzucają się na siebie, na wieszaki, na panie z obsługi. Wyrywają sobie rzeczy, biorą tony ubrań..kolejka do przymierzalni i do kasy jest ogromna. Fakt, udało mi się wtedy kupić spodenki Bennettona z metką. Więc jeśli to lubimy, to ok, ale to nie na moje nerwy. Drugiego dnia też można znaleźć perełki, a zakupy będą spokojniejsze. Nie polecam natomiast iść wtedy gdy cena jest najniższa, bo zostają zazwyczaj kiepskiej jakości, brzydkie ubrania dla staruszek.

5.      Nie nastawiać się na konkretną rzecz

Koniecznie chcesz mieć czerwoną bluzkę, z bufiastymi rękawami, kopertowym dekoltem i wzorem nie rzucającym się w oczy. Gwarantuję Ci, że tego właśnie w lumpeksie nie znajdziesz. Najlepiej nie nastawiać się na konkretną rzecz, bo wyjdzie się ze sklepu zawiedzionym. Można na przykład pomyśleć sobie, że „tym razem chcę spódnicę” i wśród spódnic przebierać, ale lepiej nie robić konkretnych planów. Wiele razy wychodziłam ze sklepu z tym, czego sobie kompletnie nie zaplanowałam. Przeglądajmy wszystkie wieszaki, bo może tam właśnie wisieć coś, czego nie planowaliśmy, a bardzo nam się spodoba.

6.      Polować, łowić, przeglądać, szukać, przerzucać…

Jeśli już spełniliśmy powyższe warunki, zaczyna się to co najprzyjemniejsze – polowanie na ubrania. Polecam cierpliwie przerzucać wieszak po wieszaku, czasami to co z boku wydaje się średnie okazuje się super przy bliższym spojrzeniu na ciuch. Oprócz wieszaków trzeba dobrze rozejrzeć się dookoła, bo mamy jeszcze kosze, półki, na których możemy znaleźć swój skarb. Ja często szperam w koszach z różnościami nie ciuchowymi, kilka świeczników już w ten sposób znalazłam. Dużo czasu zajęło mi dojście do tego, że wszystkie spodnie ciążowe obsługa wieszała tak jakby po środku wieszaka, między jednym a drugim rzędem spodni. Jak to odkryłam, to w pierwszej kolejności tam właśnie szukałam ciążowych ciuchów, a wystarczyło zapytać…

7.      Mierzyć

No i mamy już kilka ciuchów, co to mogłyby się dla nas nadawać. Należy koniecznie je przymierzyć. Często zdarza się, że to co wygląda świetnie na wieszaku ma tak dziwny krój, że nijak nie da się tego nosić. Po to są przymierzalnie, żeby to zweryfikować. W niektórych lumpeksach można za jednym razem przymierzyć maksymalnie 5 rzeczy (i dobrze, bo niektórzy biorą całe naręcza ubrań). Często więc stoję w kolejce do przymierzalni kilka razy, ale na serio warto. Warto również przymierzać rzeczy, na które w normalnych sklepach szkoda nam pieniędzy, albo których nie jesteśmy pewni czy założymy. Dlaczego? Bo nawet jeśli potem nie będziemy ich nosić, to nie będzie szkoda nam wyrzucić bluzki za 7 złotych, zamiast za 70…

8.      Kupić i wyprać

No i mamy! Upolowaliśmy super rzeczy w niskiej cenie! Potrzeba nam jeszcze trochę cierpliwości, bo punktem obowiązkowym po powrocie z zakupów jest ich wypranie. Zawsze, każdy ciuch, obowiązkowo. Ale chyba do tego akurat nie muszę Was przekonywać. A po upraniu nic tylko nosić i dać podziwiać innym nasze zdobycze.

 

Mam nadzieję, że trochę Wam pomogłam. W lumpeksach można znaleźć prześliczne, dobre gatunkowo ubrania. Nie zliczę ile razy ktoś podziwiając co mam na sobie zdziwił się, że wyszukałam to w lumpeksie. Przecież tego wcale nie widać – nie wiem, spodziewali się, że jak lumpeks, to tylko babcine sweterki? Mam również wielu znajomych, którzy niby nie mają nic przeciwko kupowaniu w Second Handzie, ale twierdzą, że nie potrafią się w nich odnaleźć. Między innymi dlatego powstał ten post. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Kupujecie? Lubicie? Potraficie?