U mnie to była głównie pewność siebie i intuicja, z resztą napisałam o tym kiedyś wpis, ale bardzo jestem ciekawa jak to było u Was… Opowiedzcie mi, proszę, o tym co w Was się zmieniło od kiedy zostałyście mamami. Idealną do tego okazją będzie konkurs, który ogłaszam razem z firmą Canpol Babies.

Co jest do wygrania?

Wygrać można jeden z dwóch zestawów do pielęgnacji firmy Canpol Babies, jak na poniższym obrazku.

W skład zestawu wchodzą:

  1. Okrycie kąpielowe
  2. Aspirator do noska

Co trzeba zrobić?

Zadanie jest proste, ale jak zawsze – liczę na kreatywną odpowiedź na pytanie:

Praca konkursowa może przyjąć przeróżne formy. Może być zwykły komentarz (te również są doceniane!), zdjęcie, wierszyk, piosenka – co Wam przyjdzie do głowy.

Regulamin

Formalności, formalności. Oto pełny regulamin:

  1. Konkurs trwa od 14.04.2017 roku do 05.05.2017 roku do godziny 23:59. Zgłoszenia po tej godzinie nie zostaną wzięte pod uwagę.
  2. Żeby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem na blogu lub pod postem konkursowym na Fb kreatywnie odpowiedzieć na pytanie: „Jak zmieniło mnie macierzyństwo?”
  3. Będzie mi miło, jeśli polubisz fanpage Wyrodna Matka na Facebooku
  4. Będzie mi również miło jeśli polubisz fanpage Canpol Babies na Facebooku.
  5. Będzie mi milej jeśli polubisz zdjęcie konkursowe i udostępnisz je na swojej tablicy i zaprosisz swoich znajomych do zabawy.
  6. Najmilej mi będzie jeśli zostaniesz czytelnikiem mojego bloga.
  7. Spośród zgłoszeń, cała Wyrodna komisja (w składzie Matka Wyrodna, Pan Wyrodny, Maluch) wybierze dwa, które najbardziej im się spodobają i do autorów tych komentarzy zostaną przesłane nagrody od Canpol Babies.
  8. Konkurs organizowany jest na terenie Polski.
  9. Nie można przekazywać nagród na rzecz innych osób oraz wymieniać nagrody rzeczowej na jej wartość pieniężną.
  10. Jeżeli zwycięzca konkursu w ciągu trzech dni od ogłoszenia wyników konkursu nie przekaże swoich danych do wysyłki nagrody, na jego miejsce zostanie wybrana inna osoba wyłoniona z pozostałych uczestników konkursu.
    P O W O D Z E N I A ! ! !

 

WYNIKI TUTAJ

  • Magdalena Czuba

    Super temat..oczywiście biorę udział dla maluszka w brzuszku, który już niebawem pojawi się na świecie 🙂

  • Justyna Długosz

    Macierzyństwo zmieniło mnie na plus, na początku było bardzo trudne, nie radziłam sobie z niczym, tak jak należy, ale potem zaczęłam odkrywać w nim samą siebie- tą prawdziwą, znalazłam w nim pasję, zaczęłam studiować pedagogikę przedszkolno-wczesnoszkolną, stawiać sobie cele, bardziej dbać o siebie- dla dziecka, by miało fajną mamę. Znalazłam ciekawą pracę, by mieć na nasze małe wycieczki, odkrycia i wszystko, co nam się zamarzy. Dla nas buduję dom, czytam i odkrywam. Bo dla samej siebie mi się nie chciało, a teraz mam dla kogo. Oczekuję drugiej córeczki i już nie mogę się doczekać, jak zmieni mnie kolejne macierzyństwo. Pozdrawiamy 🙂

  • Dagmara Kabot

    Macierzyństwo mnie zmieniło i są tego dwa aspekty, pozytywny i negatywny 🙂 pozytywny to to, że nabrałam więcej energii, przestałam być samolubna, żyję dla kogoś jeszcze niż tylko dla siebie, złagodniałam i wyciszyłam się. Nabrałam dystansu do świata i ludzi, teraz wiem, że życie to coś więcej niż dobra praca, podróże i samorealizacja! Jeśli chodzi o negatywy to to, że nie zawsze mam czas o siebie zadbać, przestałam się malować i układać włosy, noszę workowate ubrania męża i leginsy….. Nie czuję się na 100% kobietą, rola matki stała się rolą pierwszoplanową ale spokojnie, już niedługo! Mamy wiosnę i zamierzam to zmienić. Chcę znów być matką, żoną i ko….bietą 😉

  • Emilia

    Jak zmieniło mnie macierzyństwo? Nie wiem czy zmieniło w ogóle, ale na pewno wyciągnęło ze mnie cechy, o których albo nie wiedziałam albo były bardzo głęboko uśpione 😉
    Przede wszystkim – nie wiedziałam, że będąc szczęśliwą mężatką zakocham się w innym mężczyźnie. I to jeszcze w mężczyźnie przypominającym czerwonego, lekko opuchniętego kartofla! Kartofel z czasem zamienił się w ślicznego chłopczyka a ja mam już dwie miłości mojego życia 🙂
    Nie wiedziałam, że potrafię być aż tak uparta i że nienawidząc czegoś – nie będę umiała z tym zerwać. Mowa o moim kpi – z jednej strony klęłam pod nosem wygrzebując się z łóżka o 1 w nocy, bo przecież mleko się samo nie ściągnie, a z drugiej przy potężnej chorobie płakałam, że nie mam siły wstać i ściągać. Ale przetrwaliśmy wszystkie niedogodności, dobrnęliśmy już prawie do roku i mimo, że nie mogę już ściągać tak często jak bym chciała (powrót do pracy nadchodzi wielkimi krokami…) i ilość mleka trochę spadła, póki mleko leci nie wyobrażam sobie przestać!
    Poza tym – przestałam żyć trochę „tu i teraz”. Zawsze dużo myślałam o przyszłości, ale teraz każdą życiową decyzję rozważam pod kątem dziecka. Zmian dokonujemy myśląc o tym, by jednocześnie zapewnić mu wszystko co najlepsze materialnie ale i móc poświęcić mu maksymalnie dużo czasu, bo przecież własny pokój/zajęcia/zabawki nie zastąpią rodziców a jeszcze wiele, wiele lat upłynie nim zrozumie, że mama musiała wrócić do pracy by o jego zdrowie mogli zadbać najlepsi lekarze w najlepszych warunkach (bo że tata jest tylko po południu, wieczorem i w weekend to dla młodego stan normalny 😉 ).
    A zmiana jest chyba tylko jedna – jeszcze bardziej kocham swojego męża 🙂 Długo mogłabym pisać jakim jest wielkim wsparciem każdego dnia ale najważniejsze, że wraz z pojawieniem się dziecka nasze małżeństwo nie ucierpiało tylko rozwinęło się jeszcze bardziej. Owszem, mamy mniej czasu dla siebie, czasem nie ma siły nawet żeby się przytulić, ale ciągle powtarzamy sobie, że to minie. Teraz ten mały człowiek potrzebuje nas najbardziej na świecie ale nim się obejrzymy pójdzie swoją drogą a my zostaniemy i czasu dla siebie będzie aż nadto 😉

  • Ewelina Rola

    Macierzyństwo ludzi zmienia
    Uczy nas najważniejszych rzeczy doceniać.
    Macierzyństwo w moim życiu Kuchenne rewolucje zaprowadziło
    Cel i sens życia jasno określiło.
    Nauczyło mnie pokory, odwagi
    Poświęcania rodzinie calej swej uwagi.
    Pokazało czym są obowiązki domowe
    I że mogę mieć milion spraw na swojej głowie.
    I wszystkiemu poradze
    I wszystko zniose
    Bo jako mama mam supermoce.
    Bo moje serce napełnia matczyne uczucie
    I odpowiedzialności za maleństwo poczucie.
    W jednej chwili z dziewczyny kobietą się stałam
    I od Boga największy dar dostałam.
    Wielkim darem jest urodzić dziecine
    I dawać mu każdą swego życia chwilę.
    I zmienia się wszystko
    Inna jest każda godzina
    Bo stając się rodzicem
    Dopiero wówczas nasze życie się tak naprawdę zaczyna.

  • Zuza Bielecka

    Pewnie wyda Wam się to dziwne, ale cóż, szczerość to jedna z moich podstawowych cech. Jak zmieniło mnie macierzyństwo? Ono mnie zabiło. Starej mnie już nie ma. Tamtych przyzwyczajeń, pasji… Nie ma, wszystko to przestało istnieć. Wiedziałam, że wszystko się zmieni, ale jednak skala zjawiska mnie zaskoczyła. Teraz 98% czasu zajmuje mi opieka nad maluszkiem. Pozostałe 2% mam na szybki prysznic wieczorem 😉 Nawet teraz – karmimy się. Czy mam o to żal? Raczej nie, bardziej jestem zaskoczona. Czy żałuję? Nie, bo dopiero teraz odkrywam sens życia. A do pasji będę chciała jeszcze wrócić. Kiedyś…

  • Kasia Dyrcz

    Macierzyństwo zmieniło moje podejście do świata. Nie przejmuje się opinia innych, a na romantycznych filmach w końcu płacze:)

  • Magdalena Czuba

    Jak zmieniło mnie macierzyństwo?
    ..bo macierzyństwo zmienia kobiety ! Jedne stają się bardziej odpowiedzialne, inne zaczynają się zdrowo odżywiać a jeszcze inne udają, że te zmiany ich nie dotyczą. Mi jednak nikt nie wmówi, że macierzyństwo nie zmienia kobiety, bo mnie zmieniło ogromnie.
    Kiedyś latałam po imprezach, teraz latam do zoo i na kulki.
    Kiedyś wyglądałam prawie jak modelka (może nie bielizny ale fajnych samochodów czy sukien slubnych), teraz co najwyżej mogę reklamować krem na rozstępy i cellulit 😉
    Moje piersi przypominają wiszące skarpety a tyłek klapnięty worek treningowy ;-)))
    Cały dzień popierniczam w dresie a dżinsy to mój strój wyjściowy. Szpilki ? Tak ale tylko do uszycia czegoś dla dziecka.
    Kiedyś sprzątałam przy Metalice i Black Sabath, teraz jeśli już sprzątam(bo przy dzieciach sprzątanie to jak mycie zębów w trakcie jedzenia czekolady) to w tle słychać „pieski małe dwa” i inne takie „jagódki”.
    Kiedyś byłam mega odważna. Sama wracałam w środku nocy od koleżanek, a teraz?! O 22 boje się wyjść z domu bo może ktoś coś mi zrobi! Żartuje oczywiście 🙂 O 22 to ja już dawno leżę w łóżku i próbuje nie zasnąć.
    Ale największą zmiana jest taka, że nie mogę żyć już bez moich dzieci chociaż kiedyś myślałam, że nawet nie będę ich miała. Nie wiem czy to zasługa 500+ czy męża ale w drodze już trzecie i ..kolejne zmiany..bo jak to mówią – zmiany są konieczne 😉 https://uploads.disquscdn.com/images/078a395e714c6ca6b96d272af811e183a330d335eec0c581a649e3ddc9314e91.jpg

    • Asia

      Wiem, że regulamin nie uznaje głosowania, ale ja głosuję na tą Panią!!!

      • Magdalena Czuba

        Dziękuję slicznie 🙂

  • Izabela Bor

    Macierzyństwo zmieniło moje życie o 180 stopni! Dotąd żyłam w pewnej rutynie. Macierzyństwo nauczyło mnie dostrzegać inne kolory życia i pozwoliło mi zasmakować wielu kolorów, bo całe macierzyństwo jest paletą barw i nic nie jest tutaj takie samo. Każdy dzień jest inną mieszanką kolorów, które jednego dnia przeważają, a innego są jego mniejszą częścią. Niezmienne jest tylko jedno….czerwień. Każdego dnia jest ona wręcz coraz silniejsza i mocniejsza, a towarzyszy mi od dnia, w którym dowiedziałam się o moim malutkim cudzie pod serduchem. Czerwień symbol miłości, mocnej więzi i oddania. Można też powiedzieć, że wtedy zaczęło się moje macierzyństwo. Mogę śmiało porównać je do wielkiego serca, które wypełnione jest wieloma barwami, a te z kolei kojarzą mi się z czynnościami dnia codziennego i emocjami związanymi z moim małym szkrabem. Biel to dla mnie czystość. Pod nią schowane są wszystkie czynności związane z pielęgnacją i higieną synka. To każda zmiana pieluszki, kąpiel i smarowanie małego ciałka balsamikiem. To chwile kiedy mogę zadbać o mojego małego czyściocha, by dobrze się czuł, a jego skóra była delikatna i gładka, jak te chmurki na niebie. Każdy kolejny poranek, kiedy słońce na nowo budzi się do życia i świeci radośnie w nasze okna to kolor żółty. Kolor radości i optymizmu, a także pełnia energii. To cały czas spędzony na zabawie i psotach. Moje oczy są radosne, gdy widzę jak się śmieje, cieszy i odkrywa świat. Czasem ma pomysły, które rodzą się nie wiadomo skąd w tej małej kochanej główce. Kiedy wychodzimy na spacer dookoła nas jest pełno natury, która jest dla nas kolorem zielonym. To właśnie ta barwa symbolizuje każde wyjście na łono natury, gdzie możemy oddychać powietrzem, patrzeć na otaczającą nas przyrodę. Muszę przyznać, że zieleń to też dla mnie każdy posiłek dla maluszka. Uwielbiam, gdy jego brzuszek jest najedzony. Zdrowe jedzenie pozwoli mu szybko rosnąć. Lubię patrzeć na niebieskie spokojne wody i niebieskie wręcz błękitne niebo. Dla nas to chwile kiedy mogę maluszka utulić z płaczu z jego ulubioną pieluszką i smoczkiem. Uwielbiam patrzeć jak przestaje płakać w moich ramionach i staje się spokojny. Niebieski to także codzienna drzemka. Czymże jednak by było macierzyństwo bez tych ciemniejszych stron i barw. Czasem przychodzą też szare dni. Wtedy malutki ma katarek albo jest marudny, bo wychodzi kolejny ząbek. To też nieprzewidziane wypadki w domu. Ta barwa to też oznaka mojego zmęczenia, kiedy jestem bez sił i marzę o tym by położyć się do łóżka. Czarny kolor w moim macierzyństwie to ból związany z porodem. Długi i ciężki poród. Nie trwał jednak wiecznie, bo końcu przyszła znowu czerwień, gdy tylko zobaczyłam moją małą kruszynkę już na świecie razem z nami. Dzięki temu nie jest nudno! A poza tym chyba stałam się bardziej dorosłą i optymistyczną kobietą. Słucham swego serca. Nie poddaję się łatwo i walczę o swoje. Okazuje się, że potrafię organizować dzień i wszytko zaplanować. Jestem bardziej doskonalsza niż byłam i wciąż uczę się czegoś nowego.

  • Moja kruszynka przyjdzie na świat już w Lipcu, więc sama jestem ciekawa jak zmieni i mnie macierzyństwo 🙂 Już nie mogę się doczekać

  • Asia

    Pokora i spokój to para która w moim życiu nie gościła za często. Początki były trudne, pokora postanowiła się u nas rozgoscić i trochę z nami powalczyła, lecz na szczęście za pokorą wszedł też spokój a zaraz za nim rozlało się morze miłości i wlało się w każdy kącik, w każdą szczelinkę i tak sobie pływamy i jest nam wspaniale!

  • Dawid Paszenda

    Ojcostwo bardzo mnie zmieniło
    Wcześniej tylko jedno do mnie się liczyło
    Z domu wieczorami nieraz „uciekałem”
    I wczesnym rankiem do domu wracałem 😒
    Za młodu trochę głupi byłem
    I od życia na nic nigdy nie liczyłem
    W głowie mi się coś przewróciło
    Dobrze, że szybko mi się odmieniło
    W kłopoty nieraz przez to popadałem
    Dobrze że ze złym towarzystwem szybko zerwałem
    Od rodziny się oddaliłem
    I prawdziwych przyjaciół także straciłem
    Dobrze, że w porę to zrozumiałem
    Bo przecież kochająca żonę w domu miałem
    W ubiegłe lato córeczka mi się urodziła
    I poglądy życiowe nieco me zmieniła
    Teraz rodzina priorytetem jest
    Bo moja rodzina jest przecież The Best
    Córeczka – Oliwia
    Żona – Ewelinka
    I taka szczęśliwa jest z nas rodzinka
    Po pracy pędzę do domu jak szalony
    By mieć czas dla córki no i – żony
    Córeczka w oknie mnie wypatruje
    A gdy mnie ujrzy – mocno się raduje
    W policzek całusa tatusiowi daje
    Takie są u nas od zawsze zwyczaje
    Później zabawy nastaje czas
    Wtedy nikt nie pogania nas
    W pokoiku córeczki się zamykamy
    I wielki ubaw od teraz mamy
    Razem tańczymy
    Razem śpiewamy
    Razem nawet bajki wszystkie oglądamy
    Najbardziej świnkę Peppa z córką lubimy
    Gdy widzimy ją w telewizji to się nie nudzimy
    Na dywanie się turlamy
    Bo oboje to kochamy
    Córka uwielbia gdy się jej „pierdzi” po brzuszku
    A na koniec na uszko szepce „kocham cię okruszku”
    Malujemy, plasteliną wyklejamy
    Chętnie ze sobą czas spędzamy
    Na swe pierwsze urodzinki córcia swą kuchnię dostała
    I od tego czasu całe dnie by tam spędzała
    Lubimy bawić się w gotowanie
    I pysznych mufinków „niby” przyrządzanie
    Talent córki rozwijamy
    Na pianinie ciągle gramy
    Codziennie o stałej godzinie
    Bo tradycja musi pozostać w rodzinie 😉
    Ps. Ojcostwo zmieniło mnie diametralnie. Po pracy do domu pędzę jak szalony by jak najwięcej czasu spędzić z córeczką, nie czekam już tylko na weekend by móc z kumplami wyskoczyć na piwo. Niejednokrotnie się przekonałem, że wypad z córeczką do zoo lub na wycieczkę rowerową może być bardziej radosny i pełen wrażeń niż czas spędzony w pubie.
    Jednego tylko mi szkoda – że ten czas tak dna do przodu. Dziecko rośnie, my się starzejemy. A chciałoby się rzec „chwilo trwaj wiecznie”

  • Ewelina Paszenda

    Wychowałam się w domu gdzie ciągle nie było na nic czasu. Rodzice ciągle gonili za pracą i pieniądzem. Tata górnik który pracował na zmiany a mamę pochłaniała praca
    w służbie zdrowia i dyżury 12-sto godzinne. Całe moje dzieciństwo spędziłam z babcią 😐 Odkąd pamiętam to babcia odprowadzała mnie do przedszkola, chodziła że mną na plac zabaw i poświęcała mi cały swój czas. Gdy zaszłam w ciążę obiecałam sobie, że zrobię wszystko by moje dziecko było szczęśliwe.
    By za parę lat nie musiało nikomu powiedzieć, że rodzice nie mieli czasu 😏 Trochę było moich obaw. Byłam osobą bezrobotną i bałam się jak mój mąż utrzyma rodzinę. Wreszcie nadeszła ta wyczekiwana chwila, gdy na świecie pojawiła się długo wyczekiwana córeczka. Od samego początku się w niej zakochałam 😍 Potrafiłam godzinami siedzieć obok łóżeczka i patrzeć jak śpi. Mogę patrzeć jak się uśmiecha i bryka. Cieszę się, że nie ominęła mnie chwila, gdy pierwszy raz na jej twarzy pojawił się uśmiech, czy zrobiła swój pierwszy kroczek itp. Takie chwile pozostają w sercu rodzica na całe lata. Poświęcam córce każdą chwilę
    i próbujemy wszystko robić razem – razem sprzątamy pokój – córcia wręcz zakochała się w odkurzaczu a Ja nie zabraniem jej tego, bo wiem, że dzięki tej zabawie również się czegoś uczy. Robię wszystko bym kiedyś mogłam usłyszeć od córki „dziekuje mamo za świetne dzieciństwo”. Patrząc na moje dziecko wiem, że naprawdę jest szczęśliwe. Poświęcam mu cząstkę siebie na wspólnej zabawie, wygłupach, czytaniu książek, codziennych spacerach na których zbierany pierwsi wiosenne kwiaty
    Budujemy ciasta z piasku, 😃
    Razem bawimy się lalkami, budujemy domki z klocków.
    Tak naprawdę robimy to na co ma ochotę moja Oliwia bo w zabawie to ona stawia warunki 😆
    Robimy wszystko z mężem by nasza rodzina była szczęśliwa a dom pełen miłości. Taki by zawsze chciało się do niego wracać. Bo jak mówi przysłowie – wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. Wiem jak ważna jest relacja rodzice -dziecko. Zaufanie buduje się całe lata. Należy cieszyć się każdą chwilą bo ta już nigdy nie wróci 😏
    A moje macierzyństwo zmieniło mnie bardzo. Nigdy bym nie przypuszczała, że nastąpi chwila gdy cały dzień będę chodziła bez makijażu. Nigdy bym nie sądziła, że zabawa z córką jest ważniejsza niż prostowanie włosów czy układanie fryzury. A dziś wiem, że nawet w dresie i bez makijażu jestem kimś – bo jestem najważniejszą osobą dla mojego dziecka.