Mocno przeżywacie swój wiek i kolejne urodziny? Ja, powiem Wam szczerze, jakoś niespecjalnie. Nigdy nie miałam parcia na to, żeby ukrywać swój wiek. Jako  nastolatka też nie mówiłam że jestem starsza, a a teraz jako dorosła kobieta bez wstydu przyznaję się do moich 31 lat. Może to dlatego, że wyglądam na młodszą niż jestem i podanie prawdziwego wieku sprawia, że ludzie traktują mnie bardziej poważnie?

Zdjęcie: Marek Kordek Photography ale swoją myśl dodałam samodzielnie 🙂

Dzisiaj przyznaję się Wam wprost, że skończyłam 31 lat. Kurczę, kiedyś trzydziestolatki wydawały mi się poważnymi kobietami sukcesu, a ja? Ja nadal chyba nie czuję się na swój wiek. Mam poczucie, że jeszcze wszystko przede mną, że jeszcze tyle mam do zrobienia, do nauczenia się i do osiągnięcia. A to chyba dobrze 🙂 Gorzej by było gdybym stwierdziła, że już wszystko w życiu zrobiłam. Okazuje się, że nie wszystko, bo nie napisałam Wam jeszcze kilku faktów o mnie. W zeszłym roku było ich 30, ale w tym nie starczyło mi inwencji i macie tylko kilka. Ale za to ciekawych! (I hope so!)

1. Uwielbiam gry logiczne

Nienawidzę strzelanek i innych gier komputerowych, które wymagają super wypasionej grafiki. Za bardzo się stresuję w nie grając. Kiedyś przy takiej grze przez nerwy udało mi się zepsuć klawiaturę – wypadły z niej klawisze. Uwielbiam za to wszystkie, spokojne gry logiczne, które wymagają wytężenia umysłu. I tak mogę godzinami grać w: Sudoku, Kakuro, Hashi, Hitori, Mahjong, pasjanse, obrazki logiczne (Griddlers), puzzle i inne im podobne. Podrzucę Wam kilka stron online, na które lubię zaglądać: Hashi, Griddlersy, Jigzone

2. Mam słabość do croissantów

Chciałabym odżywiać się zdrowo, ale za każdym razem, kiedy spotykam na swojej drodze criossanta z ciasta francuskiego całe moje postanowienie szlag trafia. Te puste, te z malinami, czy nawet z żółtym serem i szyneczką na ciepło…obok żadnego z nich nie przejdę obojętnie. Ostatnio odkryłam w piekarni Nowakowski Gorąco Polecam takie z marcepanem posypane płatkami migdałowymi… do kawy – istne niebo w gębie… Szkoda tylko, że te rogaliki są tak bardzo kaloryczne… 🙁

Zdjęcie: Marek Kordek Photography

3. Nie maluję się na co dzień, ale…

Co próbuję narzucić sobie codzienną rutynę malowania się, to kończę ją z kretesem. Nie umiem być na tyle konsekwentna, żeby codziennie stanąć przed lustrem i wykonać chociażby podstawowy makijaż. Niby lubię, niby lepiej się w nim czuję, ale rano zazwyczaj nie mam na to czasu. Wolę pospać chociaż 20 minut dłużej, niż zrywać się rano, żeby udawać, że mam najgładszą twarz na świecie 🙂

4. …ale uwielbiam oglądać Youtuberki urodowe…

No właśnie taki paradoks. Sama się nie maluje, ale uwielbiam oglądać jak one wykonują makijaże. Moja ulubiona to Karolina ze Stylizacje.Tv. Ona jest jakaś taka prawdziwa i szczera w tych swoich filmikach. Normalna dziewczyna, która konsekwentnie, swoją rzetelnością zdobywała uznanie w Youtubowym świecie. Myślałam, że nie dotyczą mnie reklamy produktów, które ona używa, ale… złapałam się na tym, że butów poszukuję na stronie internetowej, którą poleca Karolina, także… to działa 🙂 Stylizacje pokochałam, ale lubię też Red Lipstick Monster. Ostatnio trafiłam na i podziwiam Olfaktorię. Podziwiam, aczkolwiek nie wiem czy lubię tę dziewczynę, podoba mi się za to jej konsekwencja i szczerość w tym dążeniu do bogactwa.

5. Obcierają mnie prawie każde buty

I to jest moja zmora i przyczyna kilku nietrafionych zakupów butowych. Od kiedy pamiętam, to zawsze obcierały mnie nogi w nowych butach. Nie noszę szpilek, bo wiem, że nie byłabym w stanie w nich chodzić. Najgorsze są zawsze baleriny, te potrafią mieć takie twarde zapiętki, że jedna w nich wycieczka kończy się krwawym dramatem. Ale i japonki, które mają 3 paski na krzyż mogą zostawić po sobie ślad na moich stopach. W związku z tym do pięknych butów mogę tylko wzdychać, a na co dzień wybieram raczej sportowe buty czy trampiksy. Ech…. 

Zdjęcie: Marek Kordek Photography

6. Lubię dobrze sformatowane dokumenty Worda

Serio. To trochę dziwne, ale nienawidzę, kiedy otrzymuję jakiś dokument, a tam cuda na kiju, miliony spacji, nierówne akapity i pięćdziesiąt różnych czcionek. Zawsze kiedy otwieram „cudzego” Worda to włączam sobie wyświetlanie znaków niedrukowanych (taki ¶ znaczek w menu Worda) i sprawdzam czy ktoś Worda ogarnia czy nie. A jak już ktoś na serio umie używać tabulatorów i stylów to przeżywam „Wordową ekstazę” 🙂


Na dzień dzisiejszy nie mogę przypomnieć sobie moje inne dziwne obiekty uwielbienia czy nienawiści 🙂 No to teraz Wasza kolej. Macie tak samo jak ja? Czy wręcz przeciwnie – uważacie mnie w niektórych kwestiach za świra i kosmitkę?