Niestrudzenie szukam idealnych i korzystnych cenowo ubrań do karmienia piersią. Do mojej kolekcji ostatnio dołączyły trzy takie ubrania. Pamiętam, że poprzedni post o ciuchach matki karmiącej był całkiem chętnie czytany (za sprawą profilu Koszulove oraz Kupuję polskie produkty na facebooku), może i ten przypadnie Wam do gustu. Oto moje nowe nabytki.

  

1. Sukienka do karmienia piersią Beauty z koszulove.com

Jeśli czasami wpadacie na mój profil na Fb, to firmy koszulove.com nie muszę Wam przedstawiać, a i nadruk już też pojawił się na moim Fb i instagramie. Sukienkę kupiłam na stronie firmy w dziale Outlet. Kosztowała mnie 120 zł, poza outletem sprzedawana jest za 155 zł o tutaj >KLIK<.  W Outlecie nie można wybierać rozmiaru, a z tym nadrukiem dostępna była tylko w rozmiarze L. Po przemyśleniu skusiłam się na nią. Jednak faktycznie wydaje się lekko przyduża na mnie. Z drugiej strony luźniej = wygodniej. Chociaż ja czuję się w niej trochę jak w koszuli nocnej.

Poza tym odczuciem, koszulove jak zawsze nie zawiodło mnie jakością i trwałością. Sukienka to kawał grubej bawełny w kolorze (chyba) latte. Przetrwała już nie jedno pranie w idealnym kształcie i z niezmienionym nadrukiem

Kwestia karmienia piersią rozwiązana została dokładnie tak jak w mojej ulubionej bluzce – dwa niewidoczne na pierwszy rzut oka suwaki.

Znacie moje zamiłowanie do ładnych szczegółów, a sukienka z koszulove ma naprawdę ładne metki oraz świetnie napisaną instrukcję prania. Nigdy nie mam czasu, żeby się nauczyć co znaczą poszczególne symbole, a tutaj mamy wersję opisową – wszystko jest jasne.

Jeśli chodzi o sam nadruk, to spodziewałam się, że będzie odrobinę mniejszy. A kokarda jest umiejscowiona w takim miejscu, że mogłoby się wydawać, że to sukienka ciążowa.

Niemniej jednak taka sukienka typowo do karmienia to bardzo miła odmiana od ciągłego noszenia bluzek.

2. Bluzko–tunika do karmienia piersią Helen z firmy Alma Collection

Przez zupełny przypadek wpadła mi w oko firma Alma Collection i postanowiłam zamówić sobie jedną tunikę. Fasony ubrań do karmienia wyglądały spoko i cena też bardzo przystępna. Wybór padł na tunikę Helen w kolorze jeansowym, rozmiarze M i z krótkim rękawem. Helenka kosztowała 57,90 zł. (jest do kupienia tutaj >KLIK<).

Na stornie faktycznie doczytałam się, że tunika zrobiona jest z cienkiej dzianiny wiskozowej, ale jakoś troszkę czego innego się spodziewałam. Nie znaczy to, że tunika nie jest ok, bo jest bardzo fajna. Mogłam tylko zamówić rozmiar większą, bo o ile z przodu ma lejący się dekolt-wodę maskujący co potrzeba, o tyle z tyłu jest dość obcisła i ja się z tym źle czuję. Ma za to piękny kolor, na serio taki właśnie lubię. Na zdjęciach prawie wtapiam się w ścianę w naszym pokoju.

Jeśli chodzi o karmienie, to pierś można łatwo wyjąć, bo pod dekoltem-wodą mamy wszyty kawałek materiału, który imituje bluzkę. Ten kawałek wystarczy podciągnąć do góry i już możemy karmić Malucha. Zakończony jest on na dole gumką, więc dobrze trzyma się ciała. Fajne jest też to, że gdy się nachylam, to piersi nie widać, jak to bywa zazwyczaj z tego typu dekoltami. To jest bardzo duży plus.

Alma Collection też ma swoje własne metki.

Teraz bogatsza o wiedzę jaki to rodzaj materiału i jaki rozmiar dla mnie najlepszy mam ochotę wypróbować jeszcze któreś z ubrań tej firmy. Które Wam się najbardziej podobają?

3. Bluzka do karmienia z firmy Pentelka

Numer trzy dzisiejszego zestawienia to zdecydowanie moja faworytka. Bluzka bez rękawów z „pęknięciem” z firmy Pentelka. Jestem nią pozytywnie zaskoczona, bo jest bardzo dobrej jakości. Milutka bawełenka, dobrze się układa i wygodnie nosi. Bluzkę dostałam jako prezent na gwiazdkę, ale w sklepie internetowym kosztuje 37 zł, co jest zaskakująco niską ceną jak na tak dobrą jakość. Można ją nabyć tutaj >KLIK<.

Bardzo podoba mi się rozwiązanie karmienia piersią. Tutaj naprawdę nie trzeba pokazywać głębokich dekoltów albo połowy piersi. Połami bluzki można fajnie przysłonić jedzącego szkraba. Dla mnie bomba.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to to, że kolorowa tkanina bardzo rozchodzi się na boki i biała wstawka jest w efekcie większa niż na zdjęciach na stornie internetowej. To tak drobny szczegół, że w zasadzie mało mi przeszkadza.

Zamówiłam rozmiar L, bo wydawało mi się, że eMka może być przymała, ale spokojnie zmieściłabym się w M.

Pentelka też wszywa własne metki, a także informację, że jest to produkt polski (co też jest dużym plusem – wspierajmy swoje!).

Co tu dużo mówić, według mnie najlepiej na mnie leży, nie dodaje zbytecznych kilogramów (bo tych własnych też się uzbierało już trochę), jest wygodna. Poważna rywalka dla „Matki polki” z poprzedniego ciuchowego wpisu. Myślę, że Pentelka będzie jeszcze w przyszłości dostarczać coś dla mnie.

A Wam jak się spodobało zestawienie tych trzech ubrań? A może polecacie jakąś nie znaną mi firmę produkującą fajne ubrania do karmienia? Koniecznie podpowiedzcie.

  • ~nienajgorszamama

    Koszulove maja bardzo fajne ciuszki dla mam karmiących, ogólnie jest mnóstwo sklepów z taka odzieżą tylko szkoda, że tak to wszystko drogie.

  • ~Emilia

    Bardzo czekałam na ten wpis, bo powoli pora kompletować własną garderobę dedykowaną karmieniu 😉

    • wyrodna-matka

      Ja nie skompletowałam niczego przed porodem, oprócz koszul nocnych do karmienia, które nosiłam tylko w szpitalu (w domu strasznie ich nie lubię). Żałuję, że nie zaczęłam wcześniej poszukiwać 🙂

  • ~deftik

    na moim sredniej wielkosci biuscie wiekszosc dedykowanych karmiacym (zreszta zwyklych tez) ubran albo ie rozjezdza, albo wisi jak wielki wor na brzuchu. po przetestowaniu koszul do karmienia w szpitalu (mialy wiecej miejsca na brzuch niz na biust!) postanowilam trzymac sie kopertowek z biustoprzykaznych firm (biubiu,urke) co swietnie dziala.