Pod którymś z wpisów zadaliście mi pytanie o opinię na temat konkretnego krzesełka do karmienia. Niestety, nie byłam w posiadaniu tamtego krzesełka, więc niewiele mogłam na ten temat podpowiedzieć. Ale komentarz zainspirował mnie do napisania dzisiejszej notki, w której będę chciała porównać dwa krzesełka do karmienia, z którymi mam styczność. Są to krzesełka Antilop z IKEI oraz Agnieszka III Safari firmy Klupś.

Krzes_00

Na wstępnie pragnę przeprosić Was za jakość zdjęć. Pogoda przez ostatnie dwa dni nie rozpieszcza nas słońcem, więc światło już nie to. Poza tym Antylopę fociłam telefonem bez flesza, Agnieszkę aparatem z fleszem. Antylopa stoi u moich rodziców, Agnieszka u nas, więc i „tła fotograficzne” średnio się zgadzają. Nawet obróbka zdjęć niewiele pomogła. Ale najważniejsze widać.

IKEA Antilop

Krzesełko można obejrzeć na Ikeowej stronie o tutaj.

1. Pierwsze wrażenie

Powiem tak: początkowo byłam sceptyczna, bo widziałam tylko kawałek plastiku. Z drugiej strony, można spotkać na prawdę tak kosmiczne i kiczowate krzesełka, że jego prostota ujmuje. Gdy zobaczyłam krzesełko na żywo bardziej się do niego przekonałam, a po wsadzeniu weń Malucha, skradło moje serce.

Krzes_01

2. Cena

Ogromny atut! Ogromny! Krzesełko kosztuje bowiem 49 zł. Nie ma na rynku tańszego krzesełka, a jeśli jest, to wyprowadźcie mnie z błędu. Wersja bez tacki kosztuje 39 zł (wtedy można np. krzesełko przysunąć do stołu, żeby dziecko mogło zjadać z niego).

3. Jakość wykonania

Niby kawałek plastiku i cztery metalowe nóżki, jednak jakość, jak to Ikea dla dzieci, nie pozostawia nic do życzenia. Kolejny plus.

4. Opis

Krzesełko składa się z trzech elementów i tak właśnie jest sprzedawane w Ikei. Osobna paczka z siedziskiem (razem z pasami), osobna z tacką i osobna z czterema metalowymi nogami. Złożenie krzesełka jest banalnie proste, poza tym, jak to w Ikei, jest dołączona szczegółowe instrukcja.

Siedzisko jest zrobione z jednego kawałka plastiku. Brak z nim „zakamarków”, jest raczej obłe, więc kawałki jedzenia nie mają szansy się nigdzie schować. Mam wrażenie (a dzieć nie narzeka), że jest dobrze i wygodnie wyprofilowane. Brak zakamarków to jednocześnie łatwość czyszczenia, co przy metodzie BLW jest kluczowe.

Krzes_02

Tacka niby prosta, ale ma jedną fajną właściwość, którą zauważyłam porównując dwa krzesełka. Otóż jest spora i znajduje się nie tylko przed dzieckiem, ale z obu stron po bokach. Nie zdajecie sobie sprawy ile razy właśnie na tych króciutkich bokach wylądowały kawałki jedzenia. Ma też fajnie wyprofilowane wysoko do góry brzegi – co też wiele razy uchroniło jedzenie przed wylądowaniem na podłodze.

Krzes_03

Dla zapewnienia bezpieczeństwa Malucha Ikea zadbała o komplet pasów. Nie są to jakieś pasy niezniszczalne, ale w zupełności wystarczą, żeby poczuć, że dziecko bezpiecznie siedzi i nie wypadnie, nie wykręci się, nie wstanie. Na samym początku BLW, kiedy mój syn nie siedział jeszcze niepewnie pasy były też dla niego stabilizacją – nie zjeżdżał mi na boki.

Krzes_04

Długość pasów można w zależności od potrzeb regulować pod spodem krzesełka przesuwając taką plastikową sprzączkę (? tak to się nazywa?).

Poniżej zdjęcie tyłu krzesełka, dzięki temu wyprofilowaniu bardzo łatwo się je przenosi, a samo krzesełko jest bardzo lekkie.

Krzes_05

Każda z nóg to pusta w środku metalowa rurka na dole zakończona gumą, która sprawa, że krzesełko się nie ślizga i nie rysuje podłogi.

Poniżej widok z przodu.

Krzes_06

 Do krzesełka można dokupić specjalną poduszkę, która wyścieła siedzisko i bardziej stabilizuje Malucha. My nie kupiliśmy i  początkowo tego żałowałam, ale teraz już Maluch siedzi pewniej i jej nie potrzeba.

5. Podsumowanie: plusy i minusy

Zdecydowanie widzę więcej plusów niż minusów. Oto one:

  • lekkość
  • łatwość czyszczenia
  • kompaktowość
  • prosty design (wszędzie pasuje)
  • bezpieczne pasy
  • lepsza stabilizacja dziecka, które chwiejnie siedzi
  • duża taca naokoło dziecka (nie tylko z przodu)
  • wysoko wyprofilowane brzegi tacy

Jeśli miałabym wymienić jakiekolwiek minusy to byłoby to:

  • krzesełko jest dość małe, nie wiem ile czasu posłuży i do jakiej wielkości dziecka

Klupś Agnieszka III Safari

Strona producenta znajduje się tutaj. Jednak za każdym razem, gdy klikam na konkretny produkt, to strona przekierowuje mnie do sklepu internetowego o tego. Nie mam ze sklepem nic wspólnego, nie kupowałam w nim, więc podaję jako ciekawostkę. Ale może to dobrze, że jest to przekierowanie, bo dowiedziałam się ile takie krzesełko kosztuje oraz co pisze o nim producent.

1. Pierwsze wrażenie

No pierwsze wrażenie super. Nie dość, ze krzesełko drewniane, to ładne, z rysunkiem żyrafki – piękne. Wydaje się również porządne, solidne, tylko jakaś straaasznie duża i masywna ta podstawa, potem dowiedziałam się dlaczego.

Krzes_07

2. Cena

 A no cena, mnie osobiście powala z nóg: 245 zł w wyżej wymienionym sklepie. Dla mnie to sporo. My kupowaliśmy w komisie krzesełko używane i kosztowało nas 150 zł. Kupowaliśmy je, jak jeszcze byłam w ciąży i zastanawialiśmy się, czy daliśmy się oszukać z ceną czy nie.. Po sprawdzeniu w necie okazało się, że to całkiem nieźle, daliśmy 100 zł mniej od ceny rynkowej.

3. Jakość wykonania

Jak już pisałam wyżej: krzesełko jest wykonane solidnie z drewna. Siedzisko jest miękkie powleczone plastikiem/ceratą (?). Nasze krzesełko nosi ślady użytkowania, ale nadal dobrze spełnia swoją funkcję. Jedna rzecz, która mi się nie podoba, to odkryte główki śrub, które łączą tackę z krzesełkiem. To właśnie tam zbierają się resztki jedzenia! Nie wiem czy producent daje na to jakieś zaślepki, ale w naszym nic takiego nie ma.

4. Opis

Jak opisałam wyżej siedzisko jest miękkie i powleczone tworzywem z wizerunkiem żyrafki. Żyrafka fajna, ale zdarza się, że Maluch bardziej jest nią zainteresowany niż samym jedzeniem. Kilka razy ostatnio wykręcił mi się do tyłu, żeby na żyrafkę spojrzeć i jej dotknąć (paluszkami całymi w jedzeniu).

Taca jest drewniana, spora i ma obły kształt. Jej minusem są widoczne główki śrub oraz leciutko wystający do góry brzeg, gdzie zawsze zbierają się resztki jedzenia.

Krzes_08

Oparcie siedziska jest regulowane takimi pokrętełkami. Może być pionowo lub bardziej pochylone do tyłu. Ja nie korzystam z opcji pochylonej, ponieważ uważam ją za nienaturalną. Nam też ciężko byłoby jeść odchylonym do tyłu – czemu więc chcemy żeby dzieci tak jadły? Poza tym zwiększa to niebezpieczeństwo zachłyśnięcia się.

Krzes_10

Na złączeniu oparcia z siedziskiem tworzy się zagięcie, w którym zbiera się jedzenie – trzeba bardzo dokładnie wyczyścić to miejsce.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo Malucha, to Klupś wg. mnie poradził sobie z tym gorzej niż IKEA. Nie ma pasów biodrowych, nie ma też czegoś na kształt szelek (widziałam takie przypadki krzesełek). Jest jeden pas pomiędzy górą tacki a siedziskiem, który ma za zadanie rozdzielić nóżki i dopilnować, żeby dziecko się nie ześliznęło. Nie przemawia to do mnie za bardzo. Moje dziecko stało się bardzo mobilne i już zdarzyło się, że na blacie wylądowała jego…noga 🙂

Na stronie sklepu podano informację: „krzesełko posiada pasy do przypięcia dziecka” – na zdjęciu na stronie jednak pasów do przypięcia nie widać. Więc mam wątpliwość czy w komisie dostaliśmy wybrakowane krzesełko, czy owe pasy do przypięcia to ten jeden paseczek o którym piszę.

Krzes_09 Krzes_13

Niewątpliwym plusem siedziska jest fakt, że jest ono duże, nadal trochę za duże dla mojego syna. Teraz siedzi już stabilnie, ale wcześniej usadzony zjeżdżał na bok i tak krzywo siedział. Musiałam wyściełać krzesełko zwiniętym kocem, co nie było dobre dla koca, bo też próbował każdego posiłku.

Ale na sam koniec chciałabym Wam pokazać dlaczego tak na prawdę kupiliśmy to krzesełko.

Bo z takiego, zwykłego krzesełka do karmienia:

Krzes_11

można zrobić osobny stolik i krzesełko:

Krzes_12

Oczywiście odkręca się tackę i demontuje pas zabezpieczający. To fajna opcja jak Maluch będzie starszy. Będzie mógł jeść przy swoim własnym stoliku. W sumie nie tylko jeść ale i bawić się, rysować, co tam wymyśli.

Jako ciekawostkę dodam, że krzesełko Klupś pasuje nam do krzeseł, które mamy w kuchni. Zupełny, szczęśliwy zbieg okoliczności.

Krzes_14

5. Podsumowanie: plusy i minusy

No i na koniec zebrałam dla Was plusy i minusy.

Plusy:

  • solidne (posłuży przez lata)
  • ładne
  • drewniane
  • duże siedzisko
  • wygodne
  • rozkładane na osobny stolik i krzesełko

Minusy:

  • spore, zajmuje dość dużo miejsca
  • ciężkie
  • trudne w czyszczeniu (ma dużo miejsc, o których trzeba pamiętać)
  • słabe zabezpieczenie dziecka
  • taca z widocznymi główkami śrub oraz wysuniętym do góry rantem (tam zbierają się resztki jedzenia)

Krzes_00

Tak właśnie prezentują się te dwa krzesełka. W ciąży nie do końca wiedziałam czy chcę stosować BLW, nie orientowałam się też jakie krzesełka są najlepsze. Teraz bez wahania kupiłabym krzesełko z IKEI.

A Wy jakich używacie krzesełek? Jesteście zadowoleni? Piszcie w komentarzu.

  • My używamy tego z Ikea. Jest świetne. Łatwe w montażu i demontażu (pojechało z nami do dziadków na Święta). Zajmuje mało miejsca. Można odpiąć tackę i używać przy stole. Świetnie się myje. Nie widzę w nim wad. Mamy 2. Jedno używa prawie trzylatek, drugie prawie roczny brzdąc 🙂

  • No to mnie tą recenzją połechtałaś w dzyndzel. W sensie dokładnie tego potrzebowałam bo zastanawiałam się właśnie nad kupnem Agnieszki. Ikeowskie podpupię tez brałam pod uwagę ale tak jak wspominałaś – wizualnie na kolana nie powala. Widzę jednak ze efektowne meble dla dzidka należy zostawić na później. Wielkie dzięki. 🙂

    • wyrodna-matka

      Bardzo się cieszę, że się na coś recenzja przydała i połechtałam Cię tam gdzie potrzebowałaś 😀
      W przypadku maluchów: im prościej tym lepiej, a że jeszcze taniej, to w ogóle plus 🙂

  • ~t

    Rzetelnie i wyczerpująco!
    Też używaliśmy dwóch, ale ostatecznie majstersztyk z Ikei wygrał.
    Pozdrawiam