Są na świecie ludzie, którzy potrzebują się…”wypisać”. Tak jak większość potrzebuje się wyżalić czy wygadać, to są tacy, którzy muszą napisać co im na sercu leży. Chyba należę do tej grupy osób. Od wczesnych nastoletnich lat zawsze coś pisałam. W gimnazjum (tak! jestem pierwszym gimbusowym rocznikiem!) prowadziłam pamiętniki pisane ręcznie, które trzymałam w tajemnicy przed wszystkimi. Były to, wiadomo jakieś głupie nastoletnie miłostki. W szkole średniej przerzuciłam się już na elektronikę i prowadziłam bloga, tylko był to blog w stylu „dzisiaj poszłam, zrobiłam, powiedziałam”. Miłostek też trochę było, ale już odrobinę poważniejsze. Potem było długo, długo nic. Kilka razy próbowałam sobie poblogować i nie wyszło. Było trochę o bieganiu, ale zaszłam w ciążę i przestałam biegać to i pisać skończyłam. Aż w końcu urodził się Maluch i poczułam znów dużą potrzebę pisania. Chciałoby się powiedzieć „Here I am”.

Jak tak sobie myślę o tym dlaczego piszę, to zawsze nasuwa mi się jeden wniosek – piszę wtedy, kiedy nie mam z kim wygadać się na tematy, którymi w danej chwili żyję. Nigdy nie miałam aż tak bliskiej przyjaciółki, której mogłabym się bez problemu i bez oceniania wygadać. Nie wiem: albo nie trafiałam na odpowiednie osoby, albo problem tkwi we mnie. Od najmłodszych lat miałam wpajane, żeby nie być zbyt ufnym do ludzi. To trochę straszne… W każdym razie, obecnie piszę, ponieważ nie mam z kim się wygadać na temat dzieci. Moje najlepsze kumpele nie mają jeszcze dzieci. Nie żyją tym czym ja żyję, nie przeczytały tylu artykułów, książek, blogów na te tematy ile przeczytałam ja. Dodatkowo nie chcę i nie lubię zadręczać znajomych opowieściami, które wiem, że kompletnie ich nie obchodzą. Dlatego piszę. Kto chce, ten przeczyta, kto chce, ten skomentuje, a Ci których to nie interesuje – oleją sprawę. To fajny sposób na nie narzucanie się.

Klawiatura_2

Wiem też jedno: gdyby nie to, że przeczytałam i nadal czytam kilka blogów regularnie, nie zaczęłabym sama pisać. Dzięki czytaniu innych blogów wiem, które posty mi się udały, które byłby nieporadne, a które zbyteczne. Trzeba równać w górę i uczyć się od najlepszych. Na kilku blogach trafiłam na takie polecanki, jakie chcę zamieścić poniżej, i one pokazały mi kilka fajnych miejsc w sieci, do których wracam. Może i Wam coś podpowiem swoją listą. Zapraszam serdecznie do przeczytania spisu blogów, które regularnie czytuję:

1. Ala’Antkowe BLW 

Wraz z wydaną pod koniec września książką kucharską Alaantkowe BLW stanowią encyklopedię wiedzy i przepisów BLW. Czytam od dawna i obserwuję, w życie zacznę wcielać niedługo, bo Maluchowe BLW jest na razie w bardzo początkowej fazie (nawet zostało na kilka dni wstrzymane). Ale WIEM, że będę na blogu częstym gościem, bo przepisy są megastyczne 😀 (takie słowo do mnie przyszło – niech będzie).

2. Antywieszak

Jeśli myśleliście, że czytam tylko blogi o dzieciach to….macie rację tylko w połowie 😀 Bo zdarzają mi się też lektury o innej tematyce. Antywieszak wpadł mi w oko już kilka lat temu. Wtedy też przeczytałam wszystkie posty od początku istnienia bloga (był początkowo nawet na innej witrynie – tam też dotarłam). Co mnie urzekło? Po pierwsze spodobały mi się posty, w których dziewczyna kupując coś brzydkiego w lumpeksie za pomocą maszyny, igły, nitki lub kilku gadżetów jest w stanie zmienić ubranie w najnowszy (głośny ) krzyk mody! Ja uwielbiam polować w secondhand’ach na ubrania, a takie wpisy to dla mnie znak, żeby inaczej spojrzeć na ciuchy – jako baza do stworzenia czegoś innego. Obecnie blog trochę zmienił swój styl, bo dużo w nim jest tutoriali DIY, trochę prostych przepisów na zdrowe jedzenie lub na naturalne kosmetyki. Jedno co zostało niezmienne: świetne poczucie humoru i lekkość, z jaką pisane są posty. Maniaczkom DIY – polecam w 100%

3. Domowa.tv

Bardzo ciepły i bardzo praktyczny blog Pauliny (i Michała jej męża). Moje korzyści z przeczytania całego (tak! całego!):

  • zaszczepił we mnie miłość do chust
  • w późniejszym czasie nauczył jak wiązać chustę kółkową i jak wrzucać dziecko w chuście na plecy
  • pokazał mi na co zwrócić uwagę kupując wózek: czy to ten nowy czy używany
  • pokazał mi na co zwrócić uwagę kupując fotelik samochodowy
  • pokazuje ostatnio bardzo często, że własnoręczne szycie ubrań jest fajne (a na mnie czeka maszyna, na pewno zapiszę się na kurs)

Myślę, że każda młoda mam znajdzie tu coś dla siebie, bo są posty o rozwoju dziecka, są fajne pomysły na zabawki, na prezenty – dużo tematów okołodziecięcych. Ciekawostką jest to, że to drugi blog Pauliny i Michała – pierwszy przyniósł im dużą sławę: to kotlet.tv, na którym publikują świetne przepisy. Ale ja wolę Domową 🙂

4. Hafija

Moja kochana, najukochańsza Hafija! Blog, który z uporem maniaka będą polecać wszystkim kobietom, które w ciąży są, były lub będą (i tym co nie będą też)! Lektura obowiązkowa każdej babki: niezależnie czy to ona sama karmi, czy ma w otoczeniu matkę karmiącą. Wiedza, wiedza i jeszcze raz wiedza o karmieniu piersią podana w przystępny, prosty i dobitny sposób. Blog uwielbiam za widzę, którą przekazuje, a autorkę uwielbiam za dążenie do celu, za propagowanie tej wiedzy, za chęć działania i chęć polepszenia sytuacji kobiet na porodówkach i kobiet karmiących.  Chapeau bas dla Agaty.

Jej postawa sprawia, że we mnie kiełkuje drobna myśl, żeby też działać w tym kierunku. Widzę po sobie jak dużo jest w stanie zmienić WIEDZA i ŚWIADOMOŚĆ. Nieśmiało myślałam o tym, żeby zostać promotorem karmienia piersią… czas pokaże.

5. Niebałaganka

Kolejny blog jeszcze nie dziecięcy, ale pewnie niedługo wzbogaci się o tematykę dziecięcą. Czytam każdy wpis i podziwiam jak bardzo fajnie można mieć zorganizowane życie i sprzątanie, czyli jak zrobić, żeby się nie narobić i mieć czysto w domu. Ania pisze o tym jak zorganizować sobie życie, jak łatwo i szybko posprzątać, ale ma też parę wpisów DIY (Cottonball lights mnie kuszą!) Podziwiam, zazdroszczę… Miałam jeden zryw z próbą uporządkowania życia po narodzinach Malucha, ale mi nie wyszło…Muszę jeszcze trochę się zainspirować, a blog Ani jest do tego świetnym narzędziem! Polecam!

6. Sroka o…

Najbardziej praktyczny blog! Odkryty jeszcze w ciąży dzięki poleceniu jednej z koleżanek ze szkoły rodzenia. Dzięki niemu wiem, że nie wszystko co drogie jest dobre, oraz wiem, że moje dziecko potrzebuje aktualnie 2 kosmetyków i chyba właśnie tyle ma. Na blogu znajdziemy analizy składu kosmetyków wraz z oceną który jest dobry, a który nafaszerowany niepotrzebną chemią. Znajdują się tu również polecanki książeczek i mądrych zabawek dla dzieci.

Te sześć czytam regularnie, ale są też inne blogi, na które wchodzę często. Takie jak: Blog rodzinny, Euceryna, Mataja czy Tupotam

A Wy jakie blogi polecacie? Z chęcią poczytam coś nowego.

A może jest wśród Was ktoś kto również pisze? Dlaczego piszecie? Podzielcie się linkiem w komentarzu.

  • Wielkie dzięki za tak miłą wiadomość na początku tygodnia! Bardzo miło znaleźć się w tak doborowym towarzystwie 🙂

    • wyrodna-matka

      Nie ma to jak dobrze zacząć tydzień 😉

  • No to jesteśmy podobne. Też trochę pisałam do „szuflady”, a dziś odważyłam pierwszy raz w życiu napisać, co myślę do szerszego grona, nie będącego gronem moich znajomych. Tak, jestem typem „wyżalacza”. Potrzebuję pewne rzeczy z siebie wyrzucić. Chcę sprawdzić w ten sposób czy moje postrzeganie świata jest takie jak innych, czy może robię z igły widły. Jeszcze tego nie zweryfikowałam – brak komentarzy, ale liczę na to, że w końcu się dowiem. 🙂 Pozdrawiam!

  • ~W.

    Z wymienionych czytam Niebałagankę i Sroka o. Moim blogiem nr 1 jest lifemanagerka.pl, a z dzieciowych lubię klatki Mommy draws 😉

    • wyrodna-matka

      Słyszałam o Lifemanagerce, ale nie czytałam – może czas to nadrobić 🙂

  • ~Antyweszka

    Bardzo mi miło, że jesteś ze mną już tak długo. Dzięki takim czytelniczkom wiem, że rozwijam się w dobrą stronę 🙂 Uściski! 🙂