Opowiem Wam dzisiaj o kilku rzeczach, które są dla mnie odskocznią, sposobem na odstresowanie, po prostu przyjemnością. Przydają się, żeby nie dostać odpieluszkowego zapalenia mózgu 🙂

1. Czytanie

Najprostsze, zawsze w zasięgu ręki, rozwijające. Przyznaję, przy dziecku trochę trudniej mi znaleźć czas na czytanie i w efekcie nie czytam tyle co w poprzednich latach, ale znalazłam sprytny sposób. Gdy syn mój postanowi zawisnąć na piersi, to ja wtedy zaczynam wisieć na książce. A właściwie na książce to rzadko, bo od kilku lat jestem szczęśliwą posiadaczką czytnika e-boków i bardzo sobie go chwalę. Ma wiele zalet, ale nie będę ich tutaj wymieniać. Jeżeli macie ochotę poczytać o tym więcej to dajcie znać, a tym czasem odsyłam do strony swiatczytnikow.pl

przyjemnosci_06

Czytam książki przeróżne, lubię czasem się odmóżdżyć przy typowo babskich romansidłach (ooo, te uwielbiałam w ciąży), lubię też dobry kryminał, jednak zawsze, ale to zawsze wracam do książek science-fiction… Wieeeeem, opinie o tym gatunku nie są zazwyczaj pochlebne, co więcej – sama też trafiam na straszliwe grafomanie, ale jest kilka perełek… Prym wiedzie zdecydowanie Lem. Polecam.

2. Szerokopojęte DIY

Ten temat już się parę razy pojawił na blogu. Uwielbiam wszystkie prace plastyczne, artystyczne, tworzenie ładnych rzeczy. Jest niezliczona ilość technik, których próbowałam i drugie tyle, na które mam ochotę. Był czas, że mocno zajmowałam się decoupagem, potem na długo zagościły karczochowe bombki i jajka, a dorywczo były również kartki okolicznościowe, szydełko, frywolitka, szycie, soutache też liznęłam. Jak byłam młodsza do dużo rysowałam i malowałam przeróżnymi technikami. I to do mnie co jakiś czas wraca, chodzi za mną chęć zrobienia czegoś, wyżycia się artystycznie. Tak powstał np. tort z pieluch z poprzedniego wpisu. Spontanicznie.

Uwielbiam też robić zdjęcia, i poddawać je lekkiej obróbce w fotoszopie, ale nigdy nie zajmowałam się tym profesjonalnie.

3. Kolorowanki

Kolorowanki przedstawiałam w jednym z pierwszych wpisów. Genialnie odstresowują i odciągają mnie od komputera. Ale to też trzeba lubić, one nie są dla każdego. Ja je uwielbiam, chyba ze względu na moje zamiłowanie do rzeczy artystycznych. Mogę spędzić nad nimi długie godziny.

przyjemnosci_03

4. Dobre herbaty

Mam w domu już trochę wybrakowaną, ale nadal sporą kolekcję dobrych herbat. W tej kwestii jesteśmy z mężem przeciwieństwami, bo ja uwielbiam testować nowe smaki, a mój mąż od zawsze wierny zwykłej, czarnej herbacie. Posiadam kilka herbat sypanych, które trzeba zaparzać albo w zaparzaczu, albo takich filtrach jak do kawy. Te kupuję w sklepach typu Five o’clock na wagę. Ale nie gardzę też fajnymi smakami herbat w torebkach. Lubię herbaty czarne, białe, zielone i owocowe, ale nie zdzierżę, chociaż próbowałam herbaty czerwonej. Nie lubię jej zapachu.

przyjemnosci_05

Z czystym sumieniem mogę polecić Wam moje ulubione herbaty:

– Choinkowa Słodycz z Five o’clock, herbata zielona dostępna tylko w okresie świątecznym, dlatego zawsze kupuję jej trochę więcej, żeby na dłużej starczyła. Pięknie pachnie, super smakuje i fajnie wygląda bo ma cukrowe gwiazdeczki.

– Lipton Infusion – mieszanka owocowa w torebkach piramidkach, ja lubię dwa smaki Cool Citrus i Strawberry Temptation.

5. Kolczyki

Kiedyś szał, teraz trochę już przycichł. Uwielbiam kolczyki i kiedyś musiałam sobie co jakiś czas kupować nowe, bo czułam niedosyt. Chyba najbardziej szalałam z kolczykami jak byłam w szkole średniej. Teraz najczęściej kolczyków nie noszę (czemu? nie wiem…). Mam za to trzy dziurki w jednym uchu i w tych dwóch dodatkowych noszę takie malutkie srebrne kuleczki, z którymi nie rozstaję się od kilku dobrych lat. Muszę wrócić do kolczyków, bo czuję że moja kolekcja leżąc w pudełku tylko się marnuje.

6. Śpiewanie

przyjemnosci_04

Odkąd pamiętam zawsze lubiłam śpiewać. Ogromną przyjemność sprawia mi darcie się kiedy prowadzę samochód – nie mam pojęcia dlaczego, ale jest to mega przyjemna. Śpiewam również w chórze, o czym wspominałam niedawno. Próby mamy raz w tygodniu i była to dla mnie świetna odskocznia od obowiązków w pracy, a obecnie jest świetną odskocznią od siedzenia w domu z dzieckiem. To nadaje teraz mojemu życiu jakiejś regularności, poza tym miło jest spotkać się z gronem ludzi o podobnych zainteresowaniach. Nie jedna przyjaźń istnieje dzięki chórowi, a nawet nie jedno małżeństwo i nie jedno dziecko 🙂

No to pytanie do Was: co robicie tylko dla swojej przyjemności?