Poruszę dzisiaj najbardziej chyba kontrowersyjny temat świata. Temat związany z obnoszeniem się z golizną (o zgrozo!), temat tak tajemniczy, że wokół niego narosło milion legend i mitów (mitologia z nich stworzona zajęłaby pewnie 13 tomów), temat który nieustannie jest przedmiotem hejtu na forach internetowych. Tak kochani, będzie o karmieniu piersią.

Ale żeby nie było – to, że wystawiam siebie jako obiekt linczu niektórych grup, to nie znaczy, że nie uzbroiłam się w niezłą tarczę. Wiedza, którą chcę Wam dzisiaj przekazać zostanie podana Wam pod postacią zbioru linków do artykułów pisanych prze innych, mądrzejszych ode mnie, bardziej uczonych, ekspertów w swojej dziedzinie. Taaaak, znajdziecie tu dużo Hafiji, Matai, Małgorzaty Jackowskiej. To są prawdziwe autorytety.

Podstawy

Mam nadzieję, że z moich postów jasno wynika, że jestem zwolenniczką dokształcania się i ciągłego zdobywania wiedzy. A w szczególności dotyczy to tych tematów, o których NIKT NIGDZIE nas nie uczy. Tak jest z tematem karmienia piersią i laktacją. Nie mamy tego w szkole, nie trafiłam na żaden program w telewizji, który by o tym mówił. Jeśli sama nie zainteresujesz się tematem, to nikt nie poda Ci tej wiedzy na tacy.

Żeby w ogóle zrozumieć zasady, według których działa laktacja polecam wpis Matai o najfajniejszej grze świata. Dlaczego najfajniejsza? Bo każdy w niej wygrywa! Zawsze! Teraz, kiedy już po przeczytaniu artykułu rozumiesz jak to wszystko w piersiach działa, jeszcze przed porodem musisz dowiedzieć się co powinno Cię spotkać w szpitalu a co niekoniecznie. Nie mam też zamiaru Cię straszyć, ale warto mieć świadomość czym może skutkować podanie mleka modyfikowanego jeszcze w szpitalu.

KP vs MM

Dla mniej zorientowanych w temacie wyjaśniam skróty:

KP – karmienie piersią

MM – mleko modyfikowane, tzn. mieszanka (hehe, ja kiedyś myślałam, że to skrót od Mleko Matki, także… )

Nie będę opisywać ani polecać Wam w tym akapicie jakichś pięknych przykładów wzajemnego hejtu zwolenniczek obu opcji. Polecę Wam za to świetny, długi, ale rzeczowy artykuł pod śmiesznym tytułem Karmię więc jestem vs karmienie piersią ssie.  Autorka wyjaśnia nam, jakie było jej początkowe podejście do karmienia piersią i jak się ono zmieniło. Opisuje tez historię powstania mleka modyfikowanego, korzyści płynące z karmienia piersią zarówno dla dziecka jak i matki, a także różne badania porównawcze. Mamy również przedstawione statystyki ile kobiet chce karmić piersią i że dobre wsparcie laktacyjne jest nieocenione. Jednak zwraca uwagę na to, że mamy które stosują mm NIE ROBIĄ swoim dzieciom żadnej krzywdy. Dorzucam tez cegiełkę od Hafii, która skrótowo opisała tylko niektóre korzyści z kp.

Jeszcze przed porodem warto uzbroić się w wiedzę, która pomoże nam bezpośrednio po nim. Jestem przekonana na 100%, że ktoś kiedyś, czy to będzie babcia, czy lekarz pediatra (!) zaleci Wam dokarmianie dziecka mlekiem modyfikowanym. Bo za mało przybiera, bo może niedojada, bo za często je… Mnie też pediatra powiedział „proszę się tak nie bać tej mieszanki”, po tym jak Maluch nie przybierał na wadze tyle ile powinien, bo miałam ZAPALENIE PIERSI (Czaicie? Zamiast polecić dobrego doradcę laktacyjnego, żeby wywalczyć laktację to on polecił mi środek zastępczy!! Na szczęście byłam uzbrojona w wiedzę i sama zorganizowałam sobie wizytę specjalisty). Otóż – w 90% przypadków dokarmiać mm NIE TRZEBA. Ale żeby nie rzucać słów na wiatr polecam artykuł Pani Małgorzaty Jackowskiej (moja ulubiona pani dietetyk, doula i promotor karmienia piersią) o tym kiedy NIE trzeba podawać dziecku sztucznego mleka.

Odwieczny problem z dietą. Dietą Matki Karmiącej, która… nie istnieje!

Nie powiem ile moich koleżanek, pomimo podsyłania artykułów, które i tutaj znajdziecie nadal nie wierzy mi, że karmiąc piersią może jeść wszystko. Bo może! Nie ma czegoś takiego jak dieta matki karmiącej, to wszystko trzeba między bajki włożyć. Mit ten powstał chyba w czasach, w których wiedza o laktacji była znikoma. A teraz już wiemy, że mleko tworzy się z KRWI, a nie z żołądka! Dlatego np. warzywa wzdymające będą miały wpływ tylko na mamę, ale nie na dziecko. Z tego samego również powodu wypity przez mamę alkohol przedostaje się do mleka (po alkohol do krwi trafia). Jedyna dieta, jakiej powinna przestrzegać mama, a także KAŻDY inny człowiek, to zdrowa, zbilansowana dieta. Koniec!

Nie będę gołosłowna, bo pomyślicie, że tak bez podstaw o tym piszę. Wszystkie moje idolki o tym napisały, proszę bardzo, a one wiedzą co piszą:

Bardzo serdecznie Was proszę o przeczytanie powyższych, zapamiętanie raz na zawsze i nie wprowadzanie już nikogo więcej w błąd. A, i najlepiej edukujcie w miarę możliwości swoje mamy, babcie, znajome, siostry i wszystkich facetów też! Niech je wspierają 😉

Mity!

Jak już znaleźliśmy się w tej tajemniczej strefie mitów związanych z karmieniem piersią, to warto rozwiać je wszystkie za jednym zamachem. Bo dieta matki, to tylko wierzchołek góry lodowej zwanej mitologią laktacyjną. Z pomocą w pierwszej kolejności przychodzi mi niezastąpiona Hafija i jej post o mitologii. Jednak bank z mitami rozbiła zdecydowanie Siostra Ania, która zamieszcza aż sześć wpisów na ten temat, wszystkie na poniższej liście:

Jeszcze klika fajnych wpisów

Wracam znów do Hafii, która zawsze trafia w punkt, a tym razem przedstawia nam 5 rzeczy, które możesz robić i 5 rzeczy, których robić nie możesz przy karmieniu piersią. 

Jeśli nie przemawiają do Was argumenty o walorach zdrowotnych karmienia piersią czy to dla matki czy to dla dziecka, to może przekonają Was jasno pokazane oszczędności płynące z karmienia naturalnego.

No i tradycyjnie, na koniec coś na odstresowanie

Ale żeby nie było do końca takiej spiny, to na koniec poczytajcie dobre i mądre rady dla mamy karmiącej oraz mocno satyryczny tekst agresywnym marketingu karmienia piersią (polecam, można się nieźle uśmiać).


Jak pewnie się domyślacie, jestem w pewnym stopniu laktaterrorystką. Uważam jednak, że to wynika ze złości i bezsilności wobec stanu wiedzy kobiet i społeczeństwa o karmieniu piersią. Wystarczy, że zająkniesz się o kp, to już znajduje się tłum matek karmiących mieszanką, które wielce obrażone zrozumieją Cię opacznie, że mówisz o nich, ze są złymi matkami. Nie są! Warto jednak świadomie podjąć decyzję o sposobie karmienia swojego dziecka, a nie nie widzieć nic i potem się burzyć. Tak więc najpierw czytamy artykuły, które znalazły się w moim zestawieniu, a potem, świadomie decydujemy o sposobie karmienia. To jest takie proste.


A jeśli chcesz wiedzieć, jakie jeszcze artykuły w sieci polecam do przeczytania, to udaj się tutaj:

Musisz to przeczytać zanim zostaniesz mamą! Cz. 1 Ciąża i poród.

Musisz to przeczytać zanim zostaniesz mamą! Cz.3 Różne aspekty rodzicielstwa.

  • Emilia

    Świetny wpis, myślę, że to doskonały zbiór lektury obowiązkowej dla każdej kobiety, nie tylko tej spodziewającej się dziecka!

    Pozwolę sobie tylko dopisać słówko o skrócie „mm” – ostatnio na mojej ukochanej grupie „randkujących z laktatorem” doula Marlena z portalu „mlekiem mamy” podrzuciła nam, że obecnie międzynarodowo stosujemy skróty „mm” – mother milk oraz „fm” – formula milk i sama pisząc swoje posty takimi skrótami operuje 🙂

    • Tylko nagle wprowadzenie w polskim języku nowych skrótów, w dodatku takich, które dotychczas oznaczyły przeciwieństwo, może być meega mylące 🙂 W sumie, może najlepiej nie używać skrótów 🙂

  • Świetny wpis dla mam kp i planujących kp. Dobra robota.

    • A ja myślę, że nie tylko dla tych kp, czy planujących kp, bo te planujące to już zazwyczaj co nieco wiedzą. To bardziej dla tych, którym jest obojętne jak będą karmić, albo dla tych, dla których dziecko = butelka 🙂

  • Bardziej się cieszę że powstaja kolejne posty promujące kp. Sama jestem zwolenniczką karmienia piersią i też często o kp pisze u siebie.

    • A potem mówią o nas, że laktaterrorystki 😀 Ale trzeba o tym pisać. Dużo pisać, niech się wieść niesie, że kp jest super.

  • Andrzej

    możesz mieć wiedzę w tym temacie. Możesz rzucać cytatami z wpisów np Hafiji, która wiedzę ma ogromną (tylko tą panią kojarzę:) możesz robić wszystko, by uświadamiać innych o zaletach Kp lub KPI, ale zawsze, ale to zawsze znajdą się ludzie, którzy wyżej cenią mm, bo tak! najwięcej widać tego na grupach dla ojców ( tak. takie też są.) a największym argumentem podawania mm jest.,,, nietreściwe mleko… no nic. niech w szkołach dalej uczą, jakie są główne uprawy Nigerii, czy kiedy Magellan zarzygał pokład..

    • Też mnie to mierzi… A rozmnażanie mchu, albo paproci? W jednym paluszku 😉

  • Zdrowy rozsądek jest jednym z najważniejszych doradców przy KP. Jestem całym sercem za tym, bo widzę w nim same zalety!

  • Patrząc z boku wydaje się, że karmienie to prosta sprawa, jednak gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że to ciężki kawałek chleba…

    • Owszem, początki bywają ciężki i ja też takie miałam. Potem jest tylko łatwiej, prościej, taniej i zdrowiej. Ważne, żeby wiedzieć do kogo udać się po pomoc – i nie, jest to pediatra, ani własna babcia, ani czasem nawet nie położna, tylko doradca laktacyjny lub promotor karmienia piersią.

  • Monika (mama na całego)

    Bardzo ciekawy artykuł gromadzący wiedzę o karmieniu piersią. Chętnie bym poczytała, ale niestety nie mam czasu, bo…..karmię dziecko piersią. Moje 13-sto miesięczne dziecko nie chce się oderwać od piersi. Zasypia przy piersi w dzień i w nocy. Na noc, zanim zaśnie muszę je dokarmić jeszcze ze 3 razy, bo inaczej płacze w niebo głosy. W nocy budzi się – nie przesadzam z 4-5 razy i za każdym razem chce pierś. Nie możemy się po prostu poprzytulać i ukołysać do snu. Pierś i koniec. Obie jesteśmy chronicznie niewyspane, ponieważ żadna z nas nie zapada nigdy w głęboką fazę snu. Naprawdę. Ja tego nie piszę ironicznie. Naprawdę tak jest. W dzień tak samo. Na śniadanie kaszka i….pierś, potem zupka i …pierś. Bez tego się nie da. Wieczorem, jak już pisałam….pierś. A kiedy śpi w łóżeczku i ja się kładę…od razu to wyczuwa i się budzi. Oczywiście chce pierś. Mam już zwyrodnienie kręgosłupa od karmienia na leżąco non stop (prawie). Dodam, że ja nie jestem przeciwnikiem karmienia piersią. Wręcz przeciwnie. Najstarszego syna karmiłam 12 m-cy, średniego 20, najmłodszego 29. I teraz córkę, jak na razie 13. Jak widzicie mam w tym spore doświadczenie. A tendencja karmienia u mnie jest rosnąca, więc nie wiem, jak to będzie dalej. Ale jestem już wyczerpana. Wcześniej moja córcia wcale nie była tak bardzo przywiązana do piersi. Około 10 m-ca odrzuciła. Chciałam „dobić do roku” i przez 2 tyg, odciągałam mleko. Potem się biedaczka rozchorowała i od tego czasu….non stop. Chcę to przerwać, bo już nie mogę. Ale nie wiem, jak. Wiem jedno. Że wokół karmienia piersią wyrosło wiele mitów. Nie tylko stworzonych przez przeciwników. Ale również przez zwolenników, którzy uważają na przykład, że karmienie dziecka do 5 roku życia jest fizjologiczne prawidłowe i ma sens. A ja Wam mówię. Nie ma sensu. 🙂

    • No 5 rok życia może faktycznie budzić mieszane uczucia. Jeśli spotkałabym kogoś, kto karmi tyle, to moja reakcja byłaby jednak bardziej podziwem niż potępieniem, bo wiem, że pierś dziecku krzywdy nie zrobi. My się karmimy już 25 miesięcy. Nie powiem – mi tez to czasami przeszkadza, często się na to wkurzam, ale jakoś lecimy dalej. Bo nie mam pomysłu jak delikatnie odstawić młodego. Za każdym razem jak próbuję, to widzę traumę. Tylko, że ja karmię dopiero pierwsze dziecko. I absolutnie wyobrażam sobie, że przy 4, karmisz pewnie non stop od kilku lat… i tym to dopiero można być zmęczomym… 😉

      • Monika (mama na całego)

        Tak źle nie było, bo mam dużą rozpiętość wiekową dzieci (16, 12, 6 i 1). Zdarzały się przerwy. Ale to prawda, że z jednym dzieckiem jest łatwiej. Można karmić, ile chce, bo nikt, że tak powiem nie czeka w kolejce: kolacja, pomoc w odrabianiu lekcji, jakieś ubranko przeprasować. Dobrze, że starsi chłopcy są w miarę samodzielni i dbają o własną garderobę, potrafią też zrobić sobie jedzenie, ale przypomnieć o tym muszę. Karmienie jest naprawdę dobre, może być też relaksem, np. można sobie poczytać, chwilę usiąść, porozmyślać. Ale u mnie to już się nie sprawdza. A znam dwa sposoby na odstawienie – drastyczny – NIE i koniec oraz małymi krokami. Ten pierwszy jest dla mnie nie do przyjęcia. Nie dam rady. A drugi….stosuję go. Ale to są naprawdę maleńkie, maciupeńkie kroczki. Codziennie minutę krócej 🙂 Ps. Fajny jest Twój blog 🙂

  • Super wpis, niemalże jak vademecum w tym temacie. Tu gdzie mieszkam – na Wyspach w UK – jest trochę lepiej w tym temacie, ale myślę, że wszędzie on wzbudza niepotrzebne emocje. Bardzo ważny temat. I z mojej strony – jako faceta – tym bardziej trzeba się rozprawiać z wszystkimi mitami.

    • Miało być trochę jak vademecum, więc cieszę się, że tak wyszło 🙂 Naprawdę super, kiedy facet też wie o co w tym wszystkim chodzi i się edukuje 🙂 Jak patrzę na świeżo upieczonych ojców u mnie w pracy, to żaden nie wie o tym zbyt wiele…i to smutne 🙁

  • Super! Bardzo żałuję, że nie wiedziałam tego wszystkiego przed porodem. Moja córka urodziła się po cesarce (z przymusu, choć na początku, mimo pierwszej ciąży, wszystko szło tak szybko, że myślałam, że do szpitala nie zdążę 😉 ), oczywiście tam podano jej mleko w butelce… Później za nic nie chciała się chwycić piersi, mimo usilnych prób i konsultacji laktacyjnych. Przez jakiś czas jeszcze odciągałam, ale to nie to samo. Przy drugim będę już mądrzejsza.