Przedstawiam dzisiaj trzeci już wpis, który składać się będzie z samych linków do artykułów, napisanych przez osoby dużo mądrzejsze ode mnie, doświadczone – generalnie przez ekspertów w swojej dziedzinie.

Do tej pory było o ciąży i porodzie, oraz o karmieniu piersią. Dzisiaj będzie o wszystkim innym: o popularnych dylematach rodziców nosić czy nie nosić, o ciekawostkach typu noszenie w chuście i nosidle (tu proszę uważnie czytać które nosidło jest dobre!), a także o bezpiecznym przewożeniu dziecka.

Rodzicielskie dylematy

Złote rady… od wszystkich w okół

W pierwszej kolejności chciałaby zwrócić Waszą uwagę na to, że najlepszymi rodzicami dla naszych dzieci jesteśmy my. Nie ciotki, nie wujki, nie babcie, nie teściowe, nie „pomocne” przyjaciółki, tylko my. Polecam Wam najfajniejszy artykuł, który udało mi się znaleźć o dawaniu złotych rad młodym rodzicom. Fajnie, lekko, jak to na blogu Mataja napisane.

A noce to przesypia?

Powiem Wam, że Mataja to istna skarbnica dobrych artykułów, dlatego podsyłam Wam linka o tym jak to jest z tym przesypianiem nocy przez dzieci. Nie powiem jak bardzo denerwują mnie ciągłe pytania „A noce to już przesypia?”. Serio, nie mam siły tłumaczyć, że nie przesypia i wcale nie musi. Ma jeszcze na to czas. Może Wy po przeczytaniu tego artykułu będziecie umieli ładnie ten mechanizm wytłumaczyć innym.

W temacie spania pozwolę sobie polecić Wam mój wpis dotyczący współspania 🙂

Nie noś, bo rozpieścisz!

A teraz temat, na który na pewno KAŻDY młody rodzić się natknął: „Noszenie dzieci to ich rozpieszczanie i sam sobie rodzicu szkodzisz, kiedy szybko reagujesz na płacz dziecka.” Serio? Zanim w ogóle pomyślałam o zostaniu mamą, to może i miałam podobne zdanie na ten temat, ale kiedy ten mały szkrab pojawił się naszym życiu zostawienie go „żeby się wypłakał” i nie noszenie wtedy kiedy potrzebuje uznaję tylko i wyłącznie za okrucieństwo. Cudowny artykuł o noszeniu dzieci i jego (tego noszenia) wpływie na rozwój maluchów znajdziecie również u Matai.

Szczepionkowcy vs. antyszczepionkowcy

Zakładając bloga postanowiłam, pomimo moich dość silnych przekonań o słuszności niektórych wyborów, że będę otwarta na inne postępowanie rodziców, że nie będę pochopnie oceniać innych – taki, wiecie, otwarty umysł chciałam mieć. Całe to założenie niestety nie udaje mi się zrealizować jeśli chodzi o jeden temat: o szczepienia. Nie rozumiem i nie zrozumiem tych, którzy narażają zdrowie nie tylko swoich dzieci, ale również całego społeczeństwa (chodzi o odporność zbiorową) nie szczepiąc swoich dzieci. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem zwolenniczką szczepienia dziecka na wszystko co popadnie (nie szczepiłam ani siebie, ani dziecia przeciwko grypie), ale jest zestaw szczepień obowiązkowych, które z jakiegoś powodu obowiązkowe się własnie stały. Niezależnie jednak od tego jaka będzie Twoja decyzja na temat szczepienia dziecka, uważam, że musisz obejrzeć ten filmik. Przedstawia on osiem argumentów, które najczęściej stosowane są przez antyszczepionkowców i przeciwstawia im fakty. Niestety, antyszczepionkowcy często nie są świadomi, że to co mówią albo mocno mija się z prawdą, albo w ogóle nie ma związku ze szczepionkami. Film jest dość długi (trwa 20 minut), ale KAŻDY rodzic powinien go obejrzeć.

Pielęgnacja młodego człowieka

Jeśli troszkę mnie czytacie, to wiecie, że jestem trochę skąpiradłem. To znaczy, że nie lubię przepłacać (np. żyrafka Sophie za 70 złotych to dla mnie było dużo za dużo), ale wiem, że wielu rodziców, jak tylko ujrzy słodką buźkę swojego niemowlęcia dosłownie szaleje i kupuje mu wszystko co najdroższe. Tak jest bardzo często na przykład z kosmetykami. Mamy ogólne poczucie, że jak coś jest drogie, to jest najlepsze z najlepszych. Ale nie o to w kosmetykach chodzi! W nich chodzi o skład. Absolutnym obowiązkiem rodzica jest zapoznanie się z analizami kosmetyków, które zamieszcza u siebie Sroka. Zajrzyjcie i wybierzcie najlepsze dla siebie (dziecka) emolienty, preparaty na ciemieniuchę, szampony, pasty do zębów, kremy. Uwaga mamy!, jeśli dobrze poszukacie, to znajdziecie też analizy dla siebie. To dzięki dogłębnej lekturze bloga Sroki przekonałam się do marki Babydream. Okazuje się, że to co tanie (a seria ta jest jedną z najtańszych) może mieć również świetny skład. To chyba ta słynna niemiecka solidność 🙂 Sroki również posłucham się przy wyborze filtra dla dzieci 50 SPF na wyjazd wakacyjny, ale jednym z pierwszych wpisów, który trzeba przeczytać jest artykuł o tym jakich kosmetyków RZECZYWIŚCIE potrzebuje małe dziecko. Czytajcie i oszczędzajcie miliony monet 🙂

Jeszcze o noszeniu dziecka

Ten akapit w całości chciałabym poświęcić blogu (blogowi?), dzięki któremu zakochałam się w chustonoszeniu. Ten blog to Domowa.tv, a Paulina, jego autorka jest świetną dziewczyną. Jeśli chodzi o zabawki, rowerki czy inne cuda – często korzystam z jej opinii. Paulina jest również specjalistką od testowania i opisywania różnych wózków dziecięcych. Ale ja dziś chciałam polecić Wam zainteresowanie się noszeniem dziecka w chuście. Pierwsze co wpadło mi w oczy, to fakt, że chustonoszenie pięknie wygląda, a potem doczytałam jakie są zalety noszenia dzieci w chuście. Osobiście powiem Wam, że w noszeniu dzieci jest jakaś magia, jakaś niesamowita więź i bliskość. Dla mam, które chcą kupić chustę Paulina ma też przewodnik po ich rodzajach – bardzo się przydaje.

Wiem jednak, że wiele mam boi się, że nieprawidłowo zawiąże chustę i zrobi dziecku krzywdę. Z pomocą znów przychodzi Domowa.tv, która w swoich filmikach pokazuje nam jak poprawnie zamotać chustę. Dla mnie najłatwiejsze było wiązanie o nazwie kieszonka, a później gdy odważyłam się wrzucić Młode na plecy – plecak prosty. Podkreślić należy jednak, że żadne filmiki nie pomogą tak bardzo, jak wizyta profesjonalnego doradcy chustowego – naprawdę opłaca się raz czy dwa razy wydać troszkę pieniędzy na konsultację i mieć pewność, że mały koala jest wygodnie  i poprawnie zamotany.

Są też mamy, które przerażone są motaniem długich kawałków tkaniny. Te mamy czasami wybierają nosidła. Niestety często wybierają je bez żadnego rozeznania w temacie, idą do sklepu, płacą grube pieniądze i wychodzą z niego z paskudnym „wisiadłem”. To dopiero może zrobić krzywdę dziecku. Po pierwsze należy wybrać nosidło, w którym dziecko siedzi, a nie wisi na kroczu (nosidłom typu stringi mówimy NIE), po drugie musi mieć miękki panel, żeby dziecko mogło przyjąć odpowiednią postawę (nosidło nie może być sztywne!), po trzecie w nosidłach nosimy tylko dzieci, które już SAMODZIELNIE siadają (ze względu na to, że w nosidłach brak stabilizacji bocznej, i niesiadające dziecko nie ma jeszcze wystarczająco silnych mięśni, żeby utrzymać pion. Aha, no i nigdy nie nosimy dzieci przodem do świata, zawsze przodem do noszącego (czy to na brzuchu czy na plecach), ale oddam głos komuś, kto temat zgłębił i napisał post pod tytułem Nosidło vs wisiadło.

Bezpieczeństwo w podróży

No, to było miło fajnie i przyjemnie, a teraz coś bardzo poważnego. Ten akapit w całości opanowała w moim wpisie Agumama 🙂 To z jej wpisów czerpałam zawsze mądrość co do fotelików samochodowych i bezpiecznego przewożenia dzieci. Agnieszka, autorka bloga jest również ambasadorką akcji Kocham Zapinam, która zwraca szczególna uwagę na prawidłowe przewożenie dziecka w aucie.

Właściwie mogłabym już więcej nie opisywać, tylko podać Wam same linki. Po pierwsze, link do wpisu, który krok po kroku pozwoli nam dobrać odpowiedni i bezpieczny fotelik samochodowy, a po drugie fajny artykuł o tym czy mamy bezpieczny fotelik. Warto tez znać zasady bezpiecznego przewożenia dzieci oraz zasady przewożenia dzieci w fotelikach zimą, bo one nie są tak oczywiste jak na się wydaje.

Mamy, które mieszkają w dużych miastach i chcą z dziećmi skorzystać z komunikacji miejskiej obowiązkowo powinny przeczytać wywiad o tym jak bezpiecznie przewozić dzieci i jak to wygląda z punktu widzenia regulaminu ZTM w Warszawie. Kolejnym obowiązkowym wpisem, okraszonym mnóstwem pięknych zdjęć poglądowych (Marek, pozdrawiam) jest wpis o tym jak sprawić, żeby podróż z dzieckiem autobusem była bezpieczna


Dzisiaj inaczej niż w poprzednich wpisach na koniec było poważnie, a na początku lekko i przyjemnie. Mam nadzieję, że któraś z mam znajdzie tu chociaż jeden artykuł, który ja zainteresuje. Warto czytać dobrze rzeczy w sieci!


A jeśli chcesz wiedzieć, jakie jeszcze artykuły w sieci polecam do przeczytania, to udaj się tutaj:

Musisz to przeczytać zanim zostaniesz mamą! Cz. 1 Ciąża i poród

Musisz to przeczytać zanim zostaniesz mamą! Cz. 2 Karmienie piersią

  • Emilia

    Bardzo przydatny zbiór linków!
    O noszeniu malucha warto przeczytać i…nosić 😉 My się strasznie denerwowaliśmy słysząc od teściowej, że „młody lubi noszenie, bo przyzwyczailiśmy”, dziś jak mówi, jak ten nasz młody fajny bo taki radosny i uśmiechnięty mam ochotę powiedzieć, że to właśnie dlatego, że nosiliśmy i nosimy 😉
    A wisiadła…o tym każdy powinien poczytać ale większości się najwyraźniej nie chce. Wszystko mnie boli, kiedy widzę sąsiadki noszące maluszki w wisiadłach i to przodem do świata, a niestety za mało mam odwagi, żeby podejść i powiedzieć, że robią dzieciom krzywdę.

    • Ja nie wiem czy nawet jakbyś te odwagę miała, to czy zwrócenie uwagi przyniosłoby jakikolwiek skutek. Niestety jesteśmy przewrażliwieni na punkcie tego, jak ktoś zwraca nam uwagę w sprawie związanej z dzieckiem… Sama nie wiem jakbym się zachowała 🙂
      Co do noszenia (nie tylko w chuście czy nosidle) to wszyscy zawsze mają na ten temat silną opinię, ale jak przychodzi co do czego, jak dziecko np. płacze dużo, że nawet dla śwętego spokoju biorą na ręce. Dobrze, żeby doczytali sobie, że to nawet jest supoerdobre dla dzieci 🙂

      • Emilia

        Obawiam się, że nic by to nie dało a tylko zrobiłby się kwas, więc zaciskam zęby. Zresztą wystarczyło, kiedy zwróciłam siostrze uwagę w kwestii szkodliwości sadzania, stawiania czy prowadzania dziecko za ręce – usłyszałam, że przesadzam i kilka minut nie zaszkodzi a dziecku się podoba. W efekcie musiałam terroryzować dziadków, żeby mojego nie sadzali, stawiali czy prowadzali.

  • Bardzo przydatny wpis.. 🙂 Ja się czuję deko mądrzejsza niż przy pierwszym dziecku, właśnie dlatego że to pierwsze już mam i na nim przestosowałam kosmetyki, które dziś wykorzystuję w pielęgnacji drugiego dziecka. Sprawdzony produkt to najlepszy produkt 😀

    • Też tak myślę 🙂 Chociaż może się zdarzyć, że to co sprawdzało się przy pierwszym dziecku może nie sprawdzać się przy drugim, bo np. będzie uczulone czy coś 🙂

      • No tak, patrząc na to że ciąża była zupełnie inna może się okazać, że i dziecko będzie mieć zupełnie inne wymagania… 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Taki cykl to świetny pomysł – tyle wartościowych artykułów i porad w jednym miejscu. Dzięki temu nie trzeba się zbyt mocno przekopywać przez odmęty Internetu – ale domyślam się, że Tobie zajęło to trochę czasu 😉 Cenne wskazówki dla każdego z rodziców !

    • Ja na nie wpadałam jak sama byłam w ciąży. Dobrze pamiętam co naprawdę mi pomogło w zdobyciu wiedzy, a które artykuły siały niepotrzebny zamęt. Polecam tylko te, które niosą ze sobą wiedzę.

  • Poza antyszczepionkowcami i zwolennikami szczepień jest tez odwieczna walka karmiących naturalnie i sztucznie, rodzących naturalnie i przez cesarkę. Ważne, żeby w tym wszystkim nie stracić zdrowego rozsądku 🙂

    • Dla mnie ważne jest, żeby podjąć decyzję świadomie 🙂 To znaczy, na przykład jeśli cesarka – to nie, że widzimisię, tylko rzetelna wiedza 🙂 I to jest właśnie cel mojej serii wpisów – żeby dziewczyny zdobyły wiedzę.

  • Powiem Ci, że bardzo bardzo ciekawie to wszystko zestawiłaś i odsyłasz do naprawdę ciekawych stron 🙂
    Mam nadzieję, że wiele mam z tego skorzysta!

  • Dodałbym jeszcze jedną radę (doświadczonego ojca 🙂
    Bądź sobą, wsłuchaj się w siebie, nie daj się zwariować – i w miarę możliwości – odstaw internet z jego poradami na każdą okazję.

    • Hmm… no nie do końca się z Tobą zgodzę. Przynajmniej z tym odstawieniem internetów.
      Jeśli chodzi o wszystkie „dobre” rady znajomych, ciotek, babć, teściowych – to o kant d… potłuc, nie przyjmować, tylko faktycznie ufać intuicji.
      Co do internetów, pomijając cały zawarty w nich bełkot, znajduje się w nim bardzo przydatna wiedza. Uważam, że przed zostaniem rodzicem wręcz trzeba tę wiedzę zdobyć. Tak jakby „odrobić lekcje”. Nie wyobrażam sobie na przykład rodzić bez zdobycia wiedzy o tym jak wygląda poród, jakie konsekwencje niesie ze sobą cesarskie cięcie, a jakie poród naturalny. Tak samo nie wyobrażam sobie nie doczytać o tym jak bezpiecznie przewozi się dziecko.

      Fakt, ta część serii wpisów (trzecia) nie zawiera tak fundamentalnej wiedzy jak dwie pierwsze, tutaj mamy bardziej „lajtowe” tematy. Niemniej jednak zawsze jestem fanką zdobywania wiedzy zanim za coś się weźmiemy. Niech nasze decyzje będą świadome, ale nie „bo wszyscy tak robią”, czy „tak jakoś wyszło, nie wiedziałem” 🙂
      Pozdrawiam!

  • Świetny artykuł, ujęłaś w nim to co najważniejsze. Pozdrawiam! – Mama rocznej Nadii

  • Pani Kierowniczka

    Przeczytałam 3 teksty – świetna skarbnica wiedzy w jednym miejscu! Myślę, że przyda mi się na przyszłość, żeby nie zostać niemile zaskoczoną w świecie macierzyństwa, dobrych rad, „pomocy” i „życzliwości” 🙂

    • Taaaa… te „dobre rady” są straszne. A najgorsze jest to, że będąc świeżoupieczoną mamą jesteś wszystkiego niepewna, że w końcu te „dobre rady” biorą górę nad zdrowym rozsądkiem. Warto mieć pod ręką dobre artykuły i przypominać sobie co i jak 🙂

  • bardzo dobry wpis!

Close