Po ostatnich Warszawskich Targach Książki przybyło nam trochę perełek i okazało się, że mam jeszcze zaległe perełki do publikacji. Dzisiaj pokażę Wam zestaw aż sześciu książeczek, które uważam za „strzały w dziesiątkę”. Każda inna, każda wyjątkowa na swój sposób. Obrabiając zdjęcia do wpisu okazało się, że jest ich aż… 50, tak więc będzie co oglądać.

Po raz kolejny nie zarzucę Was nowościami wydawniczymi, bo przedstawione przeze mnie książki widziałam już na paru blogach, jedną z nich poleciła mi nawet moja czytelniczka pod postem na Fb. Jestem jednak przekonana, że nie zaszkodzi, jeśli i ja polecę je w swoim wpisie.

1. „Śpij króliczku”, Jorg Muhle, Dwie siostry

Książeczka interaktywna, idealna do czytania przed snem. Ten słodki króliczek z okładki jest bardzo zmęczony i chce pójść spać. Wy, razem z dzieckiem, musicie odprawić pewne wieczorne rytuały, żeby króliczkowi spało się dobrze. Tak więc trzeba go przebrać w piżamkę, podrapać po uszku, poprawić poduszkę, przykryć kołderką i zgasić światło.

Fantastyczna książeczka, bardzo prosta w samym założeniu, a taka atrakcyjna dla dziecka. Mnie w szczególności podoba się sama postać króliczka, który jest taki słodziutki. Maluchowi też się spodobał i bardzo lubi oglądać tę książeczkę.

W Aros.pl dostępna jest tutaj, za około 17,50 zł

2. „A co to?”, Hector Dexet, Mamania

Książka, która chyba najbardziej spodobała się Maluchowi spośród wszystkich przeze mnie dziś prezentowanych. O Hectorze Dexecie już wiele słyszałam. Ma na koncie fantastyczne książki, takie jak „Oto jest ogród”, czy „Kto zjadł biedronkę?”. My natomiast postanowiliśmy rozszerzyć naszą biblioteczkę o książkę „A co to?”. Książeczka składa się ze stron z powycinanymi kształtami, po przewróceniu strony dowiemy się na przykład co wykluło się z jajek, czy kto się ukrył za serem. Maluch wprost uwielbia ją ze mną oglądać i nie może doczekać się ostatniej strony, na której to znajdują się dwa otwory na oczy i można pobawić się w „a kuku”. Książkę tę widziałam tylko w internecie, dlatego gdy zobaczyłam ją na żywo pozytywnie zaskoczyło mnie to, że jest całkiem spora i porządnie wydana. Z resztą wydawnictwu Mamania jakoś zawsze ufam co do książek, mimo, że często ich ceny nie należą do najniższych. Tutaj absolutnie cena idzie w parze z jakością. Zawsze warto.

Na stronie Aros.pl dostaniecie ją za około 25 zł.

3. „Pan Łasuch Miś”, Adam Święcki, Tadam

„Pan Łasuch Miś” to pierwszy komiks dla najmłodszych. Mnie urzekły w nim piękne, kolorowe ilustracje oraz wydanie na matowym, takim jakby „aksamitnym” kartonie. Na rynku w sprzedaży znajdują się jeszcze dwie pozycje Pana Adama Święckiego. Są to: „Pani Detektyw Sowa” oraz „Pan Elegant Lis”, nasz wybór padł jednak na Łasucha Misia.

Jeśli chodzi o zainteresowanie Malucha, to jest ono na razie… nikłe niestety. Jest to książeczka dla dzieci starszych niż 2 lata zdecydowanie. Myślę, że jeszcze musimy trochę poczekać, żeby Maluch zrozumiał o co chodzi w całej historii. Niemniej jednak książeczkę absolutnie polecam.

Do kupienia w cenie około 14 zł na Aros.pl.

4. „Konik Morski”, Eric Carle, Tatarak

Erica Carle’a można kupować w ciemno. Super książka, pokazująca zaangażowanie tatusiów w rozwój dziecka na przykładzie zachowań rybek. Pan Konik Morski opiekuje się jajeczkami i przemierza jakiś zbiornik wodny co chwila spotykając innego tatusia-rybkę. Pomiędzy jednym a drugim spotkaniem nasz konik morski spotyka tez inne sprytnie ukryte ryby. Są to na przykład Fletnice czy Brodaczyki schowane za wodorostami. Świetnym patentem na „ukrycie rybek” jest wykorzystanie stron z półprzezroczystymi foliami, które po przekręcaniu odkrywają nam schowane ryby.

W książce tej cenię to podkreślenie roli ojca, fajny pomysł na półprzezroczyste strony oraz wspaniałe, estetyczne – jak to u Carle’a – ilustracje. Dodatkowo możemy nauczyć się razem z dzieckiem nazw ryb. Przyznaję bez bicie, że chyba tylko Tilapę znałam 🙂

Do kupienia, jak zawsze w Arosie za około 22,50 zł.

5. „Uratuj mnie”, Patrick George, Bajka

Bardzo ciekawie zrealizowana książka z foliowymi stronami do przekładania. Książka uświadamiająca, książka proekologiczna, książka „walcząca” z trzymaniem zwierząt w niewoli. Na każdej stronie znajdujemy sytuację, która jest obecnie (np. delfina w delfinarium, słonia w cyrku, niedźwiedzia w zoo), a po przekręceniu foliowej strony widzimy sytuację, która powinna być (najczęściej zwierzęta na wolności). Świetny pomysł na książkę. Na tyle fajny, że nawet miękkie strony mi nie przeszkadzają. Maluchowi z resztą też nie, bo ich nie niszczy, raczej z zaciekawieniem ogląda książeczkę. Myślę, że jeszcze długo nam posłuży, bo to książka, która będzie aktualna zawsze. Gorąco polecam.

Za około 28 złotych zakupimy ją w Aros.pl

6. „Kto się kryje w lesie?”, Eryl Norris, Andy Mansfield, Mamania

Długo wahałam się czy książkę zamawiać, ponieważ myślałam, ze Młode będzie się jej bać. Jest przecież utrzymana w ciemnych kolorach, zwierzęta w niej zawarte mają strrraszne żółte oczy. Bardzo jednak chciałam ją mieć w biblioteczce Malucha, więc ją mamy. A mój synek wcale się jej nie boi.

„Kto się kryje w lesie?” jest książeczką niewielką. Na każdej stronie znajdują się przestrzenne, rozkładane wraz z rozłożeniem stron, obrazki zwierząt, które zamieszkują las. Tekst sugeruje za każdym razem, że nie wiadomo co to się w tym lesie może kryć, a później okazuje się, że to żaden strach, tylko na przykład sowa, nietoperz czy rogaty jeleń. Do wyboru w księgarniach mamy jeszcze drugą książeczkę z serii: „Kto się kryje w wodzie?”. Nam osobiście wystarczy tylko jedna, ale Wam polecam na być którąś z nich, bo warto.

W Arosie za około 21 złotych.


Mam nadzieję, że trzecie zestawienie perełek w biblioteczce Malucha Wam się spodobało. Dajcie znać czy któraś z sześciu powyższych propozycji przypadła Wam do gustu. Polećcie mi także książkę, którą Wy uznajecie za perełkę. Kolejna część tej serii już wkrótce. Na obfotografowanie czekają książki nabyte na Targach.

  • Hania Zawisza

    Ciekawe książki. My czytamy kontrastowe teraz.

    • Od kontrastowych, do tych pokazanych we wpisie już niedaleka droga 🙂

  • Monika (mama na całego)

    Przecudowne. Szczególnie spodobała mi się książeczka o króliczku i z serii A to co? Myślę, że tak rewelacyjny przekaz dziecko zapamięta na zawsze 🙂

    • A co to? – sprawdza się bardzo, Śpij króliczku jest mega urocze 🙂

  • bardzo mi się spodobało zestawienie! portfelu – szykuj się… nadchodzę 😀 swoją drogą – jakie teraz robią książki dla dzieci! naprawdę i na dorosłych – np. na mnie- robią wrażenie! i pomysłowością i grafikami, tutaj jeszcze półprzezroczyste strony – super!

    • Ekhm… dlatego nie mam limitów jeśli chodzi o kupowanie książek dla dzieci. Są fantastyczne, takie pomysłowe, kreatywne, pięknie wydane i ilustrowane. To małe dzieła sztuki 🙂

  • Ale prawdziwe perełki! 🙂 Szkoda, że prezent na Dzień Dziecka już mam, ale zapiszę link do Twojego wpisu na przyszłość 😉

  • Każda z książeczek wygląda wspaniale, poza tą o koniku morskim 😀 Ta mnie nie przekonuje 🙂

    • Muszę obronić Konika, bo jest super 🙂 Bardzo fajnie się sprawdza i Maluch chętnie go ogląda. No i te półprzezroczyste strony są fajowe. Ale może przygodę z Calrem warto zacząć od „Bardzo głodnej gąsienicy” 🙂

  • Ciekawe pozycje, teraz te książeczki robią po prostu cudowne! Konik morski najlepszy <3

    • Konik fajny, lubię, ale dla mnie najlepsze jest „A co to?” 🙂

  • jakie fajne książki 🙂 córy już z takich wyrosły 🙂 Ale jest jeszcze synek siostry w odpowiednim wieku 😀

  • Super propozycje dla mojego 2-latka. Z proponowanych tu mamy tylko „Konika”

  • piękne książki ! Aż żal, że moje dziewczyny już z nich wyrosły..

    • Też mi będzie żal, jak mój urwis wyrośnie z takich książek, ale i dla starszych dzieciaków są coraz to fajniejsze propozycje 🙂

  • Wspaniałe książeczki! Ostatnio przypominałam sobie książki z mojego dzieciństwa, ale przyznaję, że z okresu dla którego dedykowane są takie… nic nie pamietam 🙁 choć może to kwestia czasów, kiedyś jednak kolorowych, dobrze wydanych książeczek dla dzieci było dużo mniej!

    • Tak, zdecydowanie to trochę kwestia czasów. Ale zwróć uwagę, że kiedyś tych książeczek było mało, ale miały piękne ilustracje. Nie pamiętam żadnej książki z dzieciństwa, która byłaby jakoś nieestetycznie kiczowata. W teraz, oprócz tych fajnie wydanych i pięknie ilustrowanych małych dzieł sztuki zalewa nas morze megaśnie kolorowych, kiczowatych książek. Mam taką jedną faworytkę na oku… moja mama przyniosła jakąś z wierszykami i wyliczankami takimi „podwórkowymi”. Obrazki od sasa do lasa, słabej jakości, mieszanka styli, gradient w tle. Jakby posadzili jakieś dziecko zamiast grafika. Że ktoś to do druku puścił…

      • Racja! I do tego jeszcze ich treść często pozostawia wiele do życzenia.. Te jednak są piękne! 😀

  • Kto się kryje w lesie – boska!

    • Jest jeszcze „Kto się kryje w wodzie” na tych samych zasadach 🙂

Close