Uwielbiam tworzyć wpisy o książeczkach dla dzieci tak samo mocno, jak uwielbiam same książeczki dla dzieci. Zauważyłam, że i Wam przypadły one do gustu, dlatego dzisiaj zapraszam Was na czwartą już część perełek w biblioteczce Malucha.

Książki, które dzisiaj Wam pokażę zostały wszystkie zakupione na Warszawskich Targach Książki 2017, gdzie zawsze tracę głowę i kupuje bez opamiętania. Początkowo w tym wpisie miało się znaleźć aż 7 książek, ale okroiłam do 5 najjaśniejszych pereł.

„Pucio uczy się mówić” Maria Galewska – Kustra, Nasza Księgarnia

Pucio to pozycja znana, lubiana, nie nowość i nie odkrycie. Długo wahałam się z kupnem, bo nie byłam przekonana co do tego, że jest taki super. No zwykła książka jednak… Ale pod wpływem  rozmów ze znajomymi mamami i pod wpływem szału targowego kupiłam… i nie żałuję. Maluch przepadł na punkcie tej książki z kretesem. Głównym jej założeniem jest nauka prostych dźwięków, takich jak „Pa, pa”, „Ojej”, „Bach”, „Bam bam”. Na każdej stronie mamy przepiękną ilustrację i króciutko opisaną historię o tym co się dzieje na obrazku. Tekst naszpikowany jest prostymi dźwiękami, o których pisałam powyżej. Gdy rodzic czyta dziecko może naśladować po swojemu te proste dźwięki, chociaż na początku książki jest fajny wstęp, w którym autorka zachęca do „NIEzmuszania” malucha do powtarzania. To ma być zabawa, a czytanie książki ma się dziecku dobrze kojarzyć. Warto zwrócić uwagę, że książka wydana jest w dużym formacie i ma bardzo dużo stron. Jej oglądanie nie kończy się po 5 minutach i jest to bardzo fajna opcja. W tym momencie chciałabym Wam powiedzieć, że Maluch jest już za duży na ten poziom książki. On już dawno opanował takie słówka, nie zmienia to jednak faktu, że Pucio jest jedną z jego ulubionych książek. Najlepiej jednak Pucia kupić dziecku zdecydowanie młodszemu niż dwulatek, który już skleja proste zdania. Dla „starszaków” dostępna jest kolejna część książeczki – „Pucio mówi pierwsze słowa”.

Tradycyjnie, podaję Wam link do aros.pl, gdzie Pucio kosztuje około 26 zł (absolutnie warty jest swojej ceny). A tutaj macie link do drugiej części Pucia – kosztuje tyle samo.

„Kochane ZOO” Rod Campbell, EneDueRabe

To książka, o której czytałam już dawno, polowałam w internecie, ale nigdzie nie mogłam znaleźć dostępnej. Jak tylko zobaczyłam, że na targach jest, to oczy mi się zaświeciły i nie zwracając uwagi na cenę kupiłam. „Kochane ZOO” to książka interaktywna, z otwieranymi okienkami. Fabuła jest niezwykle prosta: napisaliśmy list do ZOO z prośbą o zwierzątko. Pracownicy ZOO przysyłali po kolei różne zwierzęta, ale żadne nam nie pasowało. Słoń był zbyt duży, lew za groźny, a wielbłąd kaprysił. Na sam koniec ZOO mocno się zastanowiło i przesłało… nie zdradzę Wam jakie zwierzątko przesłało, tego dowiecie się sami z książeczki. Pomysł na książkę super. Przyczepiłabym się do jakości okienek, bo one wykonane są co prawda z trochę grubszego, ale jednak łatwo gnącego się papieru. Muszę bardzo uważać, żeby Maluch delikatnie traktował te okienka. Atutami książki są też proste ilustracje i krótki, nieskomplikowany tekst. Książeczka jest fajna do nauki nazw zwierzątek, ćwiczy też małą motorykę (otwieranie okienek). Maluch lubi, więc i ja lubię 🙂

Widzę, że książka była kiedyś dostępna w Arosie za około 15 zł, ale już od dawna nie można jej zamówić. Obawiam się, że nie ma już dodruku. W razie co jest jeszcze wersja angielska. Widziałam na żywo: ma większy format, ale strony są miękkie, przez co bardziej podatne na gniecenie.

„Za kierownicą!” Maria Neradova, Ewa Oburkowa, Bajka

Piękna, wesoła, kolorowa i dłuuga książeczka o drogach, ścieżkach, autostradach i ruchu ulicznym. Książeczka w niestandardowej formie – rozkładówki. Zaczynamy na leśnej ścieżynce, żeby potem poprzez wieś i małe miasteczko dojechać do dużego miasta i autostrady. Książka jest bogato ilustrowana, szczegółowe obrazki wraz z podpisami pozwalają dziecku poznać słowa i przedmioty związane z ruchem drogowym. Po książeczkę można jeździć samochodzikami, można ją rozłożyć całkowicie, lub przeglądać „strona po stronie”. Na „drugiej” stronie rozkładówki wymienione są różne rodzaje pojazdów oraz znaki drogowe wraz z ich opisami. W górnej części książki znajdują się otwory, dzięki którym książeczkę można powiesić na przykład na ścianie dziecięcego pokoju. Maluch bardzo często sam sięga po „Za kierownicą!” i z uwagą studiuje rysunki – polecamy więc obydwoje. Z tej serii jest jeszcze dostępna książeczka „Na pokładzie”, w której odbywamy podróż od źródeł rzeki do morza.

Cena książeczki w Arosie to około 16 złotych, a jej wodny odpowiednik jest w tej samej cenie.

„Przesuń paluszkiem. Na nocnym niebie” Gabriele Clima, Wilga

Kiedy tylko na targach ujrzałam tę serię książek, to miałam ogromny problem, żeby wybrać z nich tylko jedną. Ostatecznie i tak skusiłam się na dwie, bo uważam, że są genialne. Kolejna interaktywna propozycja, której czytanie polega na przesuwaniu paluszkiem i zauważaniu co się zmieniło. A „Na nocnym niebie” zmienia się dużo. Już na okładce zapalają się gwiazdy, a później jest już tylko ciekawiej. Popatrzcie sami – teksty są krótkie, ale zabawa na każdej stroje wydaje się nie mieć końca. Kolejna książeczka, która w 100% trafia w upodobania Malucha.

„Na nocnym niebie” w dyskoncie książkowym Aros możesz kupić za około 21 złotych.

„Przesuń paluszkiem. Kiedy słońce wstaje” Gabriele Clima, Wilga

Właściwie mogłabym nie opisywać, bo zasady są dokładnie takie same jak powyżej. Każdą stronę warto oglądać uważnie, bo czasami zmienia się więcej niż widzimy to za pierwszym razem. Można potrenować z dzieckiem w spostrzegawczość.

O tutaj znajdziecie w Arosie „Kiedy słońce wstaje”, a tutaj znajdziecie też pozostałe części serii „Przesuń paluszkiem”.


W Maluchowych perełkach to już wszystko w dniu dzisiejszym. Koniecznie dajcie mi znać czy coś wpadło Wam w oko. Według mnie każda z nich jest godna polecenia, bo Maluch, główny tester każdą z nich uwielbia. Ciężko wskazać jedną najlepszą. A jeśli Wy macie mi coś do polecenia, to również piszcie śmiało. Zapraszam do komentowania.