Bardzo lubię pokazywać Wam zawartość Maluchowej biblioteczki domowej. Zazwyczaj recenzuję około pięć książek w jednym wpisie, ale ze względu na charakter dzisiejszych propozycji – pierwsze encyklopedie – postanowiłam nie łączyć ich z innymi pozycjami z Maluchowej półki.

Dzisiaj zobaczycie dwie encyklopedie dla dzieci. Obie mają porównywalną liczbę stron i format, obie są kolorowe i całokartonowe, jednak bardzo się od siebie różnią. Popatrzcie tylko.

„Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa” Jan Kallwejt, Nasza Księgarnia

Jestem bardzo ciekawa Waszej reakcji na tę encyklopedię. Ja ciągle mam mieszane uczucia, jednak nie żałuję, że kupiłam ją kupiłam. „Moja pierwsza encyklopedia obrazkowa” jest bardzo, bardzo kolorowa, rzec by można, że pstrokata.

Obrazki, generalnie rzecz biorąc też są niczego sobie, dopóki… nie zobaczy się jakiejś twarzy. A twarzy tych w książce jest mnóstwo.

Troszkę dziwne…co nie? No ja właśnie w stosunku do nich mam te mieszane uczucia. O ile dla mnie te twarze wydają się niekiedy przerażające, o tyle Maluch sprawia wrażenie, jakby nie miał żadnych odczuć na ich temat.

Poza tymi nieszczęsnymi twarzami i uśmiechami ludzi, to książka jest naprawdę ciekawie zrobiona. Nawet te jaskrawe, mocne kolory mi nie przeszkadzają.

Brakuje mi trochę podpisów pod obrazkami, można by wtedy połączyć przeglądanie encyklopedii z nauką czytania.

Jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze odczucia w stosunku do tej książki.

Książkę zamówiłam oczywiście w Arosie, możecie ją znaleźć tutaj. Kosztuje około 28 złotych.

„Moje pierwsze słowa” praca zbiorowa, Olesiejuk

A oto druga dzisiejsza kandydatka – słowniczek obrazkowy „Moje pierwsze słowa”. Druga encyklopedia jest odrobinę większa od pierwszej i ma odrobinę więcej stron (żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia porównawczego).

No i ma zdecydowanie inne obrazki. Na nich twarze są sympatyczne, oczka urocze a uśmiechy naturalne (a nie straszne).

Znajdziemy w niej bogatą, różnorodną tematykę ilustracji. Każdy temat został wyczerpany, a miejsce na każdej stronie wykorzystane w całości.

Zdaje mi się, że po tę książeczkę Maluch sięga chętniej. Uwielbia stronę, gdzie pokazana jest rodzina. Z chęcią nazywa każdego z jej członków. To co mnie podoba się w tej encyklopedii, to podpisy przy każdym z rysunków. W przyszłości to właśnie z tej książeczki będziemy mogli się uczyć czytać.

I chociaż nasz egzemplarz pochodzi z Pepco i był już nieco „wymęczony” (okładka), jak go kupowałam, to książka nadal nam obydwojgu (mnie i Maluchowi) bardzo się podoba.

Książka do kupienia w Aros.pl, obecnie za około 16 zł (opłaca się).


No to czekam na Wasze opinie na temat tych dwóch pierwszych encyklopedii dla dzieci. Czy jesteście otwarci na takie (hmm, nie wiem jak to nazwać) nowoczesne, dizajnerskie ilustracje czy wolicie tradycyjne kolorowe książki ze słodkimi ilustracjami? Chętnie też przyjmę wszelkie polecenie tego typu książek. Może odkryjemy coś, co będziemy musieli mieć w naszej biblioteczce? 🙂 Piszcie.

  • Haha, twarze z pierwszej ilustracji faktycznie nieco psychodeliczne 😀 Ale obie mi się podobają, na pewno przykuwają uwagę dziecka, ilustracje są ładne, chociaż jak dla mnie trochę za bardzo dają po oczach (kolorystycznie).
    Pierwszą encyklopedią, jaką dostałam w wieku 4 lat, była ta: https://spplthumb.blob.core.windows.net/1000x901c/d5/9e/41/moja-pierwsza-encyklopedia-larousse-stan-idealny-406664547.jpg – wiem, że w gruncie rzeczy nie nadaje się na pierwszą, ale nauczyłam się czytać wraz z nią i ciepło ją wspominam 😉

    Pozdrawiam, Olu 🙂

  • Agata Maj Cher

    teraz tyle tego jest, a dzieciaki mają w czym przebierać… za moich czasów miałam jeden „komunistyczny” elementarz do nauki 🙂

    • No mają, mają… a rodzice mają na co wydawać kasę 😉

  • Zdecydowanie bardziej podoba mi się druga propozycja. MSzkoda, że moja pamięć nie jest już taka dobra, bo poleciałbym Ci tę książeczkę, z której kiedyś korzystał mój synek. Nie mam jej już w domowej biblioteczce, bo jak wszystkie książki, z których wyrastają moje dzieci, przekazałam ją dalej – ku radości kolejnych szkrabów 🙂

  • To świetne propozycje dla małych odkrywców! Chętnie kupie je dla moich dziewczyn.

  • Cudddowne książeczki. Nie widziałam jeszcze tych tytułów, moja córcia byłaby zachwycona.

    • Cenowo też całkiem nieźle się przedstawiają 🙂

  • Hahahaha faktycznie te twarze są lekko przerażające. My wciąż szukamy encyklopedii idealnej

  • Przemek Kowalski

    Czego to teraz te dzieci nie mają 😉 Moją pierwszą encyklopedią była taka jak wrzucona przez poprzedniczkę – Larousse 🙂

    • Fakt, dzieci w dzisiejszych czasach mają za dużo. Ale nie dotyczy to książek – książek nigdy za wiele 😀

Close