Pół roku życia mojego syna i zarazem połowa mojego urlopu macierzyńskiego. Jeśli druga połowa minie tak jak pierwsza, to już bardzo blisko momentu, kiedy wrócę do pracy… a coraz mniej mi się to podoba, bycie z dzieckiem jest takie fajne.

Na te pół roku przygotowałam sobie wpis o tym jakie to fajne obserwować codziennie jak dziecko się rozwija. To niesamowite jak szybko uczy się nowych rzeczy. Postępy widać z tygodnia na tydzień, a czasami nawet z dnia na dzień. Jak przez mgłę pamiętam już jak to było kiedy Maluch był jeszcze takim ślepym kotem co to więcej spał niż czuwał. Obecnie jest niesamowicie kontaktowym i żywiołowym dzieckiem.

Zapraszam do poczytania o tym, jakie są najfajniejsze „kroki milowe” w rozwoju dziecka w pierwszym półroczu życia.

dziecko_03

Uśmiech

Pamiętam, że czekałam na pierwsze uśmiechy z niecierpliwością, a jak wreszcie się pojawiły, to nie wiedziałam czy to uśmiech czy grymas. Ale pojawiły się, to znaczy, że Maluchowi było dobrze, że rozpoznawał osoby wokół, że czuł się bezpieczny. Czasami, i ma to dzisiaj Maluch uśmiecha się w czasie snu. Cudny to widok.

„Gadanie”, gaworzenie, głużenie

Wszystkie „la” i „ga” to była wielka radość. Wcześniej więcej „mówił” w ten sposób. Potem na trochę przestał, a teraz zwraca na siebie uwagę czymś podobnym do kaszlu. Próbuje też po swojemu wydawać takie niskie dźwięki, że boję się o jego gardło, jakby chrypiał. Zdarza się też, że piszczy. A w chwilach największej rozpaczy zdarza mu się zupełnym przypadkiem krzyczeć „mamma’, mamma ” – z tego się mój mąż śmieje. Że już wie, że w przyszłości z każdym problemem będzie Maluch do mnie leciał.

Chwytanie

Z niecierpliwością czekałam też aż Mój Syn zacznie chwytać przedmioty. Aż będzie w stanie złapać sam grzechotkę czy gryzak. To fantastyczne, kiedy widzi się najpierw niezgrabne próby chwycenia jakiegoś przedmiotu, który zaraz potem wypadał z rączki. A „chwilę” później i Maluch już sam pewnie chwyta i sięga po zabawki, gryzaki, chwyta brzeg mojej bluzki, moje włosy. Podoba mi się też skupienie, kiedy coś wisi i „ucieka” mu od rączki, a Maluch precyzyjnie i spokojnie próbuje to złapać – to jest cudowne. Ostatnio nauczył się chwytać własne stopy, więc i skarpetki sobie umie zdjąć.

Przekręcanie się z plecków na brzuszek

Tutaj chyba najszybciej było widać postępy. Najpierw Maluch zarzucał sobie tylko jedną nogę i tak leżał, wyginał się i kombinował. Dwa tygodnie później już leżał na brzuszku, ale zostawała mu jedna rączka, którą nie umiał jeszcze spod siebie wyciągnąć. Nie wiem kiedy – dwa dni później? – już tą rączkę udało się uwolnić. Od tego czasu najchętniej Maluch spędza czas leżąc na brzuchu. A główkę do góry zadziera coraz wyżej. Taka syrenka mała – cudnie wygląda. Obecnie przekręca się w dwie sekundy w obie strony. Nie można już go zostawić na sekundę leżącego np. na kanapie jak kiedyś.

Siadanie z przytrzymaniem za rączki

Na początku widać było, że chce, ale że główka jeszcze za ciężka. Aż tu nagle, przyszedł szwagier, złapał Malca za rączki i Malec usiadł! Szaleństwo! Na początku powoli, a teraz Maluch sam ciągnie główkę do góry, a jak mu się poda ręce to szybciutko siada. Jeszcze sam nie usiedzi, ale już mięśnie coraz silniejsze. Trenuje do samodzielnego siadania. Chociaż na to jeszcze poczekamy.

Śmiech w głos

Nie pamiętam momentu, w którym Malec zaczął się śmiać z głos. Jest to jednak jedna z najpiękniejszych osiągnięć dziecka. Np. mój mąż bawiąc się z Synkiem jest w stanie tak go rozśmieszyć, że ten rechocze się w głos. Dosłownie. Ja tego nie potrafię. Jednak co facet to facet 🙂

Próby raczkowania

Mój syn jest na etapie wielkich chęci poruszania się. Zaczyna powoli łapać, że mógłby to zrobić na rękach i nogach, ale jeszcze nie do końca wie jak. Ale próbuje. Czasami zapomina o rękach i prawie staje na głowie, czasami już opiera się na rękach i kolanach a potem robi taką „foczkę” do przodu… Ciekawe kiedy ogarnie, że najpierw jedna, potem druga rączka do przodu… czekam na ten moment z niecierpliwością.

Zainteresowanie jedzeniem

Wcześniej bez problemów można było zjeść obiad przy Maluchu. Od pewnego czasu nie ma posiłku bez próby sięgnięcia po coś co jem ja albo mąż. To samo z piciem. Czasami dajemy jakiś kawałek do spróbowania, czasami nawet bułę w rękę i sobie ją memle. Jednak nadal karmimy się tylko piersią. Pół roku minęło, a to oznacza, że już można próbować wprowadzać różne inne produkty do jedzenia. Za kilka dni spróbujemy zacząć BLW – zdamy relację z prób 🙂

dziecko_02

Wiem, że przede mną jeszcze wiele takich momentów. Na każdy z nich czekam z niecierpliwością. To niesamowite ile jeden mały człowiek jest w stanie nauczyć się w tak krótkim czasie… Dzieci to geniusze 🙂

Close