W zeszłym roku pokazałam Wam co przyniósł nam Święty Mikołaj, więc w tym roku też zrobię przegląd prezentów. W tym roku wszyscy umówiliśmy się, że prezenty dostaną tylko przedstawiciele najmłodszego pokolenia, więc zobaczycie tutaj tylko prezenty, które dostał Maluch.

Ubranka

Ubranka, to jeden z najbardziej uniwersalnych prezentów. W tym roku Maluch dostał rewelacyjny szlafroczek w Minionki. Jest na niego jeszcze lekko przyduży, ale już mu się spodobał i kazał sobie kilka razy go zakładać. Mnie się bardzo podoba, jest milutki i mięciutki. To coś, czego nam brakowało po kąpaniu (w szczególności zimą).

Święty Mikołaj przyniósł nam też zestaw ubranek, ale gdy sobie o nim przypomniałam ten wpis był już gotowy i nie chciało mi się znów robić, przerzucać na komputer, a potem obrabiać zdjęć.

Książeczki

Nawet, jakbyśmy mieszkali w mieszkaniu 25 m^2 a nie 35 m^2, to i tak z wielką chęcią przyjmowałabym jeszcze więcej takich prezentów – książeczki. Napiszę Wam tylko w skrócie tytuły, bo ich recenzje na pewno znajdą się wkrótce na blogu.

Maluch dostał: Miasteczko Mamoko, Moje pierwsze słowa, Wszyscy ziewają, Plask! mała krówka, Obracanka Porównania oraz zestaw puzzli Czu Czu pojazdy. Zdradzę Wam, że mamy wśród tych książeczek już dwa hity 🙂

Pojazdy

Czyli to, co chłopaki lubią najbardziej. Zacznijmy od samochodu, który w skali 1:1 moglibyśmy mieć, nie obrazilibyśmy się. Audi Q7. Jest metalowy i ma otwierane drzwi. Maluch pokazuje na nim gdzie w aucie siedzi tata, gdzie mama, a gdzie on.

Druga zabawka to zestaw trzech autek, które mogą jeździć osobno, mogą być połączone jak ciuchcia, ale również otwierają się i można schować jeden w drugi. Maluch uwielbia ten największy, z łychą, na której wozi klocki.

Trzecim pojazdem jest lokomotywa pełna klocków. Fajny prezent dla Malucha, który uwielbia wszelkiego rodzaju „ciuch-ciuch”.

Zabawki

No i ostatnia kategoria prezentów. Mamy tu jednego ulubieńca Maluchowego, ale i pozostałe rzeczy są fajnie trafione.

Po pierwsze Szczeniaczek – Uczniaczek Fisher Price. Powiem Wam, że szczeniaczek jest całkiem sympatyczny. Po pierwsze – jest uroczy, ładniejszy niż na zdjęciach i w telewizji. Taka milutka maskotka. Dodatkowo ma kilka miejsc, które można przycisnąć, a piesek coś mówi, albo śpiewa. Widzę, że Maluchowi bardzo się podoba. Powoli zmieniam swoją opinię o zabawkach FP…

Kolejną rzeczą, jest bębenek. Podejrzewałam, ze Maluchowi się spodoba i tak też się stało. Teraz każdemu karze na nim grać 🙂

Drewniana kostka edukacyjna była największym i głównym prezentem od Mikołaja. Według mnie jest bardzo porządnie zrobiona i ładna. Na każdej ściance znajduje się inna aktywność. Maluchowi najbardziej podoba się przewlekanie koralików. Bardzo możliwe, że zrecenzujemy Wam bliżej kostkę w którymś z wpisów na blogu. Chcecie?

A teraz moi Państwo, Maluchowy hit prezentowy. Skoczek krówka. Młode po prostu zakochało się w niej. Jak je dostało od dziadków,to nie wypuszczało jej z rąk. Przytulało,całowało. Samo też zaniosło krówkę do samochodu, żeby przypadkiem u dziadków nie została. Ja bym nie wpadła na to, że mu się tak bardzo ten prezent spodoba. A tu taka niespodzianka.

Śmieszna jest, prawda?


A teraz Wasza kolej. Pochwalcie się co dla Was przyniósł Święty Mikołaj 🙂

  • Maluch musiał być bardzo grzeczny skoro mikołaj go tak hojnie obdarował 🙂
    To ja czekam na recenzję kostki 🙂

    • Czyli kostka kogoś interesuje – fajnie 🙂 Lubię pisać recenzje 🙂

      Natomiast nie lubię tego określenia, że „dziecko było grzeczne”. Grzeczne często dla dorosłych oznacza, że dziecko ma być cicho, usiąść w kącie i zająć się sobą, a nie męczyć rodziców 🙂 Moje męczy, ale i tak uważam, ze jest grzeczne 🙂 Dzieci, jeśli dorośli ich tego nie nauczą, to nie są złośliwe, nie mają złych intencji, dzieci z założenia są dobre 🙂
      Wiem, że nie miałaś złych intencji pisząc ten komentarz – to tylko moje wymądrzanie się wyszło – sorrry 😀 Takie mnie przemyślenie naszło i przelałam w komentarz 🙂

      • Zła intencja to nie ja 🙂
        Tak napisałam bo z reguły każdy tak mówi.Od razu na myśl przyszedł mi mój siostrzeniec – słodki chłopak jak miliony ciasteczek 🙂 Od kiedy poszedł do szkoły to jest straszony że jak się nie będzie uczył to Mikołaj mu nic nie przyniesie. Ale ta jego słodkość przewyższa wszystkie jego wybryki i Mikołaj zapomina o nich i zawsze do niego przychodzi 🙂
        Ale zgodzę się z tobą że tego co rodzice nauczą swoje dzieci tak one się zachowują. Bo przecież pierwszymi nauczycielami dzieci są właśnie rodzice.

        • Jeszcze raz przepraszam. Jak mi coś na łeb wejdzie, to muszę czasami, bo „niewyczymię” 🙂
          Jak dla mnie ani straszenie Mikołajem („jak będziesz tak robił to ci nie przyniesie..”) ani motywowanie Mikołajem („jak coś zrobisz, to przyjdzie Mikołaj…”) nie jest dobre 🙂 Wiem, że to w nas siedzi od pokoleń i ciężko jest wyplenić, ale ja staram się mocno pilnować siebie 🙂
          A prezenty na święta i wiara w Mikołaja, to bardzo fajny zwyczaj i nie powinien być uzależniony od stopnia grzeczności dzieci (i zazwyczaj nie jest przecież 🙂 )

          • Nie przepraszaj 🙂 wywiązała się nam dyskusja 🙂
            Podoba mi się twoje podejście do tego tematu. Ja jeszcze swoich dzieci nie mam (no jeszcze może 7 dni i już będę miała), i ciężko jest mi określić jak to dokładnie wygląda, widzę to ze strony cioci 🙂 I czasem takie straszenie Mikołajem jak piszesz też mi się nie podoba. No ale ja nic z tym zrobić nie mogę. Zobaczę jak Ja sama moje dziecko będę wychowywać.

          • Przed porodem zawsze się ma jakieś opinie i zdanie co się będzie, a czego nie będzie robić, ale to wszystko zazwyczaj życie szybko weryfikuje 🙂
            Ja się cały czas uczę i cały czas pilnuję, ale zdarzają się różne rzeczy, które zrobiłam, a potem przemyślałam sobie, że nie powinnam. Grunt to je zauważyć i korygować 🙂
            Trzymam kciuki za dobry poród 🙂 Może skusisz się, żeby go opisać? Historie porodowe są takie piękne.

          • Na razie z moim doktorkiem mamy plan że pójdzie nam dosyć szybko i sprawnie 🙂 – uwielbiam go za to że tak mnie podtrzymuje na duchu 🙂 A jak będzie życie pokaże – może i opiszę 🙂
            Ważne że mój lęk przed porodem udało mi się okiełznać.
            Dlatego ja staram się jakoś nie oceniać sposobu wychowywania dzieci – bo ich sama jeszcze nie posiadam. Za parę miesięcy mogę się już troszkę wypowiadać na ten temat. 🙂

Close