Tworząc wpis o przydatnych gadżetach na wakacje dla dziecka, punkt dotyczący przyczepki rowerowej wyszedł mi bardzo długi. Stwierdziłam więc, że nie ma co – przyczepka zasługuje na osobny wpis. Myślę, że wielu z Was rozważało kupno przyczepki, ale nie będąc pewnym „z czym to się je” zaniechaliście zakupu. Mam nadzieję, że po lekturze tego wpisu uda Wam się dokonać dobrej dla siebie decyzji.

Ceny przyczepek wahają się od 400 złotych do 5 tysięcy. To, jaką przyczepkę wybierzemy zależy od tego jak często będziemy z niej korzystać, oraz w jakim wieku jest dziecko. Te najdroższe mają specjalne hamaki dla dzieci, które jeszcze nie siedzą, mają odchylane wyścielane siedzenia, porządne pasy i są takie „profesjonalne”. Zdecydowanie jest to sprzęt, który powinien być często używany, więc nie ma sensu wydawać paru tysięcy, jeżeli z przyczepki będziemy korzystać sporadycznie.

Jak się pewnie domyślacie, my kupiliśmy Maluchowi tę tańszą opcję. Nasza przyczepka, pomimo ceny, jest całkiem porządna, jednak faktycznie można jej zarzucić to, że ma tylko jedną pozycję oparcia, czy że pasy to tylko gruba taśma, ale na nasze potrzeby sprawdza się bardzo dobrze. Naszą przyczepkę kupiliśmy na Allegro. Znajdziecie tam ich mnóstwo wpisując hasło „przyczepka rowerowa”, więc nie będę odsyłać Was do konkretnej oferty. W zestawie z przyczepką dostaliśmy dwa światełka rowerowe. Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie zamontowaliśmy ich. Staramy się nie jeździć z Maluchem po zmroku. Dobrze, że chociaż nasze rowery mamy wyposażone w światła.

Z własnego doświadczenia mogę napisać Wam, że taka przyczepka zaczyna się sprawdzać u dzieci od wieku 1,5 – 2 lat. W zeszłym roku, kiedy Maluch miał niewiele ponad rok niby była ok, ale to było jeszcze za wcześnie. W tym roku, dwulatek już super z przyczepki może skorzystać. Z opowieści znajomych wiemy, że przyczepka może posłużyć baardzo długo. Ich dzieciom już głowy wystają ponad przyczepkę, a nadal z niej korzystają.

Przyczepka jest bardzo prosta w montażu. Nie potrzeba do niej żadnych narzędzi, wszystko wygodnie się „wklikuje”, przykręca lub zabezpiecza zawleczkami. Panu Wyrodnemu dłużej zajmuje wyjęcie jej z piwnicy niż sam montaż. No i nie potrzeba do niego dużo siły, nawet ja dałabym sobie z montażem radę. Nasza przyczepka składa się z głównego elementu, który stanowi siedzisko, podnóżek, boczne ściany oraz bagażnik w jednym. Element ten składany jest na płasko. Do tego mamy dwa boczne większe koła (o średnicy 50 cm) oraz jedno przednie, mniejsze (30 cm średnicy), a także rączkę z hamulcem oraz dyszel, który – kiedy niepotrzebny – składany jest „pod” przyczepkę. Wszystkie koła są pompowane, i wystarczy do nich zwykła pompka rowerowa (na wentyle samochodowe).

Przyczepkę można traktować jako trzy rzeczy: przyczepkę, wózek, wózek – jogger. Pomimo faktu, że biegam, nie udało mi się jeszcze wypróbować jej jako joggera, więc o tym nie napiszę, ale ta funkcja jest bardzo podobna do funkcji zwykłego wózka. Tylko w bieganiu człowiek szybciej się porusza i wtedy bardziej przydaje się hamulec na przednim kole 🙂

Jeśli przyczepka ma być dołączona do roweru, wówczas nie zakłada się przedniego małego kółka, a spod spodu wyjmuje się pałąk łączący przyczepkę z rowerem. Łączenie z rowerem jest „na sprężynę” (nie na sztywno), więc przyczepka może swobodnie się poruszać niezależnie od roweru (np. na zakrętach). Dzięki temu, w razie jakby rower się przewrócił, przyczepka nie powinna się przewrócić. Mocowanie dodatkowo zabezpieczone jest taśmą, więc w razie czego nie zdarzy się, że my pojedziemy dalej, a przyczepka zostanie.

Jeżeli chcemy z przyczepki zrobić wózek lub jogger, to zakładamy przednie koło i wygodną rączkę do pchania wraz z hamulcem na przednie kółko. W opcji „wózek” jeździliśmy z Maluchem po dolinach w Tatrach i raz wybraliśmy się na grilla. Mamy znajomych, którzy swoja przyczepkę zabierają w każdą podróż. Wsadzają w nią dwójkę dzieciaków i tak zwiedzają. Jest to mega wygodne, kiedy w jednej przyczepce masz oboje dzieci, a w jej bagażniku pomieszczą się ich rzeczy. Przy okazji warto wspomnieć, że dostępne są przyczepki dla jednego i dla dwójki dzieci. My, przyszłościowo wybraliśmy taką dla dwójki.

W środku przyczepki są pasy bezpieczeństwa dla dzieci oraz kieszonki na zabawki / jedzenie. Jeżeli wieziemy jedno dziecko to sadzamy je na środku i przypinamy skrajnymi pasami, jeżeli jedzie dwójka dzieciaków, to każde z nich ma własny komplet pasów. Do jazdy przyczepkę „zamyka się” moskitierą, a jeśli jest bardzo zimno lub pada deszcz, dodatkowo folią ochronną. Do przyczepki dołączona jest jeszcze chorągiewka, dzięki której jadące samochody powinny szybkiej dostrzec, że coś za nami jedzie.

Jeśli chodzi o moje subiektywne odczucia, to ja uwielbiam naszą przyczepkę. 

Odpowiadając na pytanie zawarte w temacie: tak, warto kupić przyczepkę rowerową. Pozwala ona rodzicom na prawdziwe wyprawy rowerowe (nie takie, co po 5 minutach kończą się marudzeniem, że nie ma siły), ale może się również przydać w innych sytuacjach, o których pisałam powyżej.

I teraz pytanie do Was, drogie robaczki – czy przekonałam Was do kupna przyczepki rowerowej dla dziecka? A może już takową macie? Jakie są Wasze o niej opinie?

I jeszcze jedno pytanie: chcecie podobny wpis o foteliku rowerowym? Mamy, używamy, testujemy i wyrabiamy sobie opinię… Z chęcią Wam o tym napiszę 🙂