Bunt dwulatka to nie bunt (chociaż ciężko w to uwierzyć)

Jeszcze przed ukończeniem dwóch lat pojawił się, a teraz ma chyba swoje apogeum u Malucha, ten słynny bunt dwulatka. Serio, zanim się pojawił ro bagatelizowałam sprawę, wydawało mi się, że mojego synka nie będzie to dotyczyć. Jednak jest, dotyczy, a my odczuwamy go ze zdwojoną siłą. Dzisiaj będzie trochę o samym buncie i o próbie charakteru, w której poległam na całej linii, ale nadal nad sobą pracuję.

Po co mojemu dziecku czas spędzony na wsi?

Wiecie? Jestem mieszczuchem. Takim totalnym. Uwielbiam Warszawę, uwielbiam być częścią tłumu ludzi co dzień dojeżdżających do pracy. Podoba mi się to, że sklepy, instytucje, kultura, edukacja są w stolicy na wyciągnięcie ręki. Lubię też korporacyjną atmosferę, ten „luz” i możliwości jakie ze sobą niesie praca w dużej firmie. Przez całe życie, myśląc o przyszłości widziałam siebie mieszkającą w Warszawie. Wieś w ogóle mnie nie interesowała, kojarzyła się zawsze z brzydkim zapachem, odchodami zwierząt i ciężką harówką. Żadna z moich babć nie mieszkała na wsi, żadnej bliższej rodziny na wsi nie mieliśmy.

Do Malucha, na pierwszy roczek!

Stało się. Wiek mojego syna może już być liczony w latach, a nie tylko w miesiącach. A jak dziś pamiętam ten dzień, w którym się urodził. A dziś obchodzimy pierwszy roczek. Pierwsze urodziny Malucha to wielkie wydarzenie w naszej rodzinie. Wszyscy przez ten rok śledziliśmy jego rozwój, widzieliśmy jak rośnie i jak szybko uczy się…

Ośmiomiesięczniak to fajny gość – nawet wylosował zwycięzcę

  Zupełnie nie wiem kiedy to się stało, bo stało się szybko i niepostrzeżenie, ale zaczęłam wreszcie w swoim synu widzieć małego człowieka. To nie tak, że wcześniej widziałam w nim zwierzątko czy zabawkę, ale ostatnio staje się coraz bardziej autonomiczną istotą. Nie jest już dzidzią leżącą tam, gdzie się ją położy. Sporo osiągnął.  Osiągnięcia…

Strona 1 z 11