Z czym kojarzy Wam się czaszka? Według przeróżnych źródeł, czaszka jest symbolem śmierci, krótkości życia, śmiertelności. Czaszkę spotkać możemy również w miejscach niebezpiecznych, grożących śmiercią lub kalectwem. Skojarzenia ogólnie są negatywne, a sama czaszka również piękną nie jest.

Sama bardzo uważam jakie nadruki czy symbole noszę na koszulkach, ubraniach czy biżuterii. Dlatego tym bardziej nie rozumiem trendu, który ostatnio pojawił się w produktach dla dzieci.

swaddies
zdjęcie pochodzi ze strony dziecisawazne.pl

Zacznijmy od najmłodszych. Podobają Wam się kolorowe kocyki i inne akcesoria, które z jednej strony mają kolorowy materiał a z drugiej minky (takie na wzór La Millou)? Mnie też i to bardzo! Ale po przejrzeniu wielu stron internetowych z takimi produktami zauważyłam z niepokojem pewien trend – na kocykach zaczęły pojawiać się czaszki. Google podaje mnóstwo wyników >KLIK<

A z tych znanych marek to spójrzcie chociażby na kolekcję La Millou by Anna Mucha… Co z tego, że kolorowe, że słodkie, że z kwiatkami czy innymi ładnymi rzeczami – to nadal są czaszki! Ja nie rozumiem, jak można swoje niewinne, nowonarodzone dziecko – de facto nowe życie(!) – ubierać w symbol śmierci! Jak?

Dla starszaków mamy już całą plejadę brzydactw, ale chyba największy mój wewnętrzny sprzeciw budzą lalki Monster High. Już samo logo zawiera w sobie symbol czaszki! Ma różową kokardkę, to fakt, ale nadal jest czaszką. A same lalki to potwory Frankensteina, wampirzyce, wilkołaki, zombie… Szkaradztwa związane ze śmiercią i grozą ubrane w słodkie buźki lalek.

Rozumiem, że producenci szukają zysków w każdy możliwy sposób – ich o moralność nie podejrzewam, za to dziwi mnie to, że ludzie w tak bezkrytyczny sposób podchodzą do kupowania zabawek. Jest popyt, to jest podaż. A popyt musi być ogromny, bo Monster High widzę wszędzie i to nie tylko w postaci lalek, ale na plecakach, piórnikach, zeszytach, ubraniach, w książkach. Widzę je nie tylko w sklepach, ale u dzieci spotkanych na ulicy…

Jest jeszcze wiele przykładów zabawek, bajek, symboli pokazujących zło w pięknym świetle, długo by wymieniać. Tak, wiem, pewnie powiecie, że przesadzam, że jestem fanatyczką religijną, czy dewotką. To prawda, jestem osobą wierzącą, ale do fanatyzmu i bycia dewotką jeszcze mi daleko. Ale pomyślcie sobie w jaki sposób działa zło? Czy jakbyśmy wiedzieli i widzieli z góry, że coś jest złe, to byśmy w to poszli? Nikt normalny raczej by tego nie zrobił. Zło przyjmuje więc tą piękną twarz: pastelowe czaski i kwiatuszki, lalki zombie jako przyjaciółki. Nie trzeba być wierzącym, żeby być choć trochę zaalarmowanym… Przemyślcie to zanim pójdziecie do sklepu kupić dziecku zabawkę.

Zdjęcie pochodzi ze strony szafa-olafa.pl

A Wy co o tym myślicie?

  • Zgadzam się z Tobą. Dodam, że widok czaszek na dziecięcych ubrankach, czy innych gadżetach nie tylko kłóci się z dobrym smakiem, ale jak dla mnie wręcz uwłacza tym, którzy stracili swoje dzieci.
    Pozdrawiam.

    • wyrodna-matka

      O, nie pomyślałam w tych kategoriach, ale absolutnie się z tym zgadzam.

  • Ja do tego podchodzę z dużym dystansem, co prawda moja córa nie ma nic co nosiłoby w sobie wzór z czaszek, ale jeśli innym mamą się to podoba, to zwyczajnie nie moja sprawa.
    Podobne odczucia mam do czarnych wózków, nie dość,że latem są bardzo nie praktyczne biorąc pod uwagę, że z roku na rok lato mamy coraz bardziej upalne, po drugie jakoś tak kojarzy mi się to nie najlepiej. Dziecko powinno być kolorowe, ale jeśli ktoś wybrał taki wózek a nie inny, również nic mi do tego.

    • wyrodna-matka

      Jasne, to kwestia indywidualna każdej mamy. Opisałam tylko swoje zdanie, bo po prostu kłóci mi się połączenie malutkiego dziecka z symbolem śmierci. Taki „oksymoron” 🙂

    • ~t.vik

      Przecież nikt nikogo nie atakuje, że jego dziecko ma smoczek z czaszką. Każdy powinien zachować szacunek do drugiej osoby i nie wkraczać w jej wybór. Chodzi tylko o to, że nie wszystko przystoi. A tu akurat zgadzam się z Autorką, że to zestawienie jest rażące. Kiedyś, dawno temu, kiedy moda na czaszki była w szczytowej fazie w Szwecji, chciałem poruszyć ten właśnie temat na moim blogu, ale tego nie zrobiłem, bo by mnie pewnie niektórzy wzięli za przewrażliwionego na punkcie straty dziecka.
      Też jestem zdania, że niech se robią, co chcą. Nic osobiście do nikogo nie mam i nie wyrażam, ale myślę swoje, wspominam swoje i nikomu nie życzę moich przeżyć, ani takich skojarzeń, które przywołuje ta głupia moda.
      Pozdrawiam.

  • Cóż. Nie mogę się z wami zgodzić. Może kołdry bym takiej Juniorów i nie kupiła ale body czemu nie? Przede wszystkim to nie są zwykle czaszki tylko meksykańskie calaveras czyli część ich święta dla de los muertos czyli święta zmarłych. Ciężko to wyjaśnić w dwóch słowach ale one nie mają żadnego złego wydźwięku a wręcz przeciwnie. 🙂 polecam poczytać na ten temat bo to naprawdę ciekawe. Byłam w Meksyku parę lat temu i tez mnie to zdumiało.

    • wyrodna-matka

      Nie no jasne, jak już pisałam w którymś komentarzu to jest indywidualna sprawa każdej mamy. A czaszki meksykańskie nadal związane są ze śmiercią i to nadal mi się kłóci z malutkim dzieckiem 🙂

    • A może wyjaśnij wszystkim rodzicom po stracie, czym się różnią czaszki „meksykańskie” i dlaczego powinni inaczej na nie patrzeć, a już na pewno nie kojarzyć ich ze śmiercią ich dzieci, tylko z czymś milutkim…

  • ~heidi

    O tych czachach z resztą jest cały film animowany – swoją drogą bardzo ciekawy: http://www.filmweb.pl/film/Ksi%C4%99ga+%C5%BCycia-2014-683515
    A z Monsterhajkami jest taki problem, że jest na to olbrzymia moda wśród dzieci właśnie, choćby nie wiem jak z tym rodzicie walczyli. Jedna ze znajomych mam, która kupuje dzieciom głównie książeczki i mądre takie rzeczy jako ostatnia się ugięła przed prośbami córek, bo były JEDYNE, które nie miały taki lalek – jakby były na marginesie zabaw. Też podobało mi się jej podejście, bo stwierdziła, że są już trochę za duże na takie lalki i szybko im się znudzą, więc może takiej straty nie będzie.
    Trochę to przerażające i niezrozumiałe dla nas, ale w sumie które dziecko dziś zrozumiałoby fenomen wymiany karteczek? Równie absurdalna moda, ale ile mieliśmy z tego radochy 🙂

    • wyrodna-matka

      No sama nie wiem jakbym się zachowała, gdyby moje dziecko nie miało tego co mają wszyscy… Dobrze, że mam syna i dobrze, że jak dorośnie to moda na Monster High może minie.
      A karteczki pewnie nie byłyby zrozumiałe teraz, to fakt. Natomiast widzę dużą różnicę między karteczkami (które były po prostu ładne), a lalkami potworami związanymi ze śmiercią…