Jak można nie lubić wiosny? No przecież słońce, wszystko budzi się do życia, kwiatki pachną, ptaszki śpiewają. Jak można nie lubić, ja się pytam? Ano można. Ja wiosny, tej której wszyscy wyczekują, nienawidzę. Kocham śnieżną zimę, za jej urok i za sporty zimowe. Lubię złotą polską jesień za kolory i odrobinę melancholii. Lubię lato, bo ciepło i można się lżej ubierać. Ale wiosny nie znoszę. Chcecie wiedzieć czemu? Powody poniżej.

pasture-1250808_1280

 1. Jestem wiecznie zmęczona

Wiosna to taki czas, w którym mam najmniej energii, chodzę wiecznie zmęczona i nic mi się nie chce. Słonce jest jeszcze za nisko, żeby dodać mi tej pozytywnej energii. A ja mam wrażenie, że co dzień wstaję z łóżka jak zombie. Jestem pewna, że mój organizm jest zwyczajnie zmęczony po wymagającej zimie i swoim nieszczególnym wyglądem daje o tym znać światu. Bardzo silnie odczuwam to wiosenne przesilenie.

 2. Wiosną wyglądam najgorzej

Jestem pewna, że to właśnie wiosną wyglądam najgorzej w całym roku. Widzę to po zdjęciach, robionych w tej porze roku. Wychodzi mi na twarz zmęczenie, o którym pisałam w punkcie powyżej. Mam podkrążone z niewyspania oczy, jestem blada jak córka młynarza. Wiadomo, wiosenne słońce nie zdąży mi jeszcze twarzy opalić, za to powstają piegi, które z podkrążonymi oczami nie wyglądają korzystnie. Do tego włosy nie mają blasku, cera też wymęczona, cała jestem przygaszona. Atak chciałoby się przy okazji ładnego słońca mieć też ładny wygląd.

 3. Niby ciepło,  ale jednak zimno

No właśnie. Niby słoneczko świeci, śniegu nie ma, zaczyna się zielenić, ale ciężko jest zmienić kurtkę na lżejszą. Już by się chciało pochodzić cieniej ubranym, a tu jak Cię nie zawieje! Wiosna to taka „oszukistka”: patrzysz przez okno, myślisz „ale jest ciepło”. Wychodzisz na dwór i szybko to weryfikujesz – nie tak szybko rozstaniesz się z kurtką, czapką i szalikiem. W sklepach kuszą już cudowne wiosenne, pastelowe kolekcje. Chciałoby się…ale nie tak prędko.

 4. Choróbska

Punkt ściśle związany z powyższym. Pogoda jest bardzo zdradziecka. Spróbuj raz nie założyć czapki i przeziębienie murowane! Wiosna bez obowiązkowej paczki chusteczek w torebce, bez kataru czy chrypy to nie wiosna. Zimą, to chociaż mrozek zarazki pomrozi i od razu powietrze jest zdrowsze. Wiosną robi się cieplej i wychodzi tego ustrojstwa tonę. Człowiekowi ciężej jest się cieszyć z cieplejszej pory roku. Mnie to na szczęście nie dotyczy, ale alergicy też nie zaliczają wiosny do najkorzystniejszych pór roku.

 5. Wielkanocny kicz

W parze z wiosną nie lubię Wielkanocy. Boże Narodzenie ma jakąś magię w sobie, a Wielkanoc dla mnie jej nie ma. Wiem, że chiński kicz znajdę i w ozdobach Bożonarodzeniowych i w Wielkanocnych, ale to właśnie Wielkanoc kojarzy mi się ozdobami w najgorszym guście. Tandetne kurczaczki, bazie, sztuczne kwiaty w żywych kolorach tęczy. Nie, ja tego nie przyjmuję. A z doświadczenia wiem, że ciężko jest zrobić wiosenną dekorację bez otarcia się o kicz. Wielki szacun dla tych, którym się to udaje (tutaj fajny, minimalistyczny stroik), mnie czasami nie wychodzi.

 6. Psie kupy na chodnikach!

Ten punkt zostawiłam sobie na koniec, jako wisienkę na torcie. Śnieg się topi i od razu naszym oczom ukazują się tysiące psich kup na chodnikach i trawnikach, pięknie w tym śniegu zakonserwowanych, a teraz roztopionych razem z nim. Zgadzam się, i całym sercem popieram, że są osoby, które po swoich czworonogach sprzątają (znam nawet osobiście takowych!), ale nie oszukujmy się – nadal niesprzątających jest więcej. Jak tu się cieszyć słońcem, kiedy zamiast w górę musisz patrzeć pod nogi?

To taki mój prywatny zbiór powodów, żeby ponarzekać sobie na wiosnę. Nie zmienia to jednak faktu, że śnieg w marcu uważam za wielce niestosowny. W końcu trzeba przecierpieć wiosnę, żeby w końcu nadeszło lato 🙂

  • Ja akurat zawsze na wiosnę czekam z niecierpliwością i przebieram nogami, żeby tylko zima poszła precz 🙂 Ale zgadzam się w zupełności, że wygląd chodników po znikającej zimie pozostawia wiele do życzenia, odechciewa się czasem nawet krótkiego spaceru :/
    I Wielkanoc…te święta jakoś nigdy nie miały dla mnie żadnego uroku, klimatu…nic.

  • Trudno się z Tobą nie zgodzić. Trafione w punkt! 🙂 Lubimy wiosnę chyba za to, co zwiastuje. Ale sama w sobie nie jest łatwą towarzyszką…

  • ~Wyprzedaże

    wiosna, wiosna ach to Ty… ja uwielbiam ją 🙂
    rozpoczęły się dziecięce wyprzedaże

  • A u mnie akurat niemal wszystko na odwrót: wiosenny przypływ nowej energii i motywacji, lepszy wygląd i samopoczucie, choróbska odpuszczają i jednak cieplej, choć może nie aż tak, jakbym sobie tego życzyła. Świąt jakoś specjalnie nie celebrujemy, więc i o kicz otrzeć się trudno – tylko te psie kupy się zgadzają 😉

  • Psie kupy przekonały mnie jako argument ;). Z chińską tandetą również się zgodzę, choć to nasz wybór gdzie i co kupujemy. Resztę widzę w nieco innych odcieniach. W końcu zaczyna mi się chcieć :). W końcu mogę spać przy uchylonym oknie, zagląda słonko do pokoju i wychodzę z zimowej trumny ;).

    • Ja tak mam chyba dopiero w maju 🙂 Wcześniej czuję się fatalnie 😉 Ja w ogóle lubię skrajne pory roku: lato i zimę, tych przejściowych trochę mniej lubię.