Wrzesień. Dzieci wracają do szkół i przedszkoli. Niektóre pierwszy raz przekraczają progi placówek. Na blogach zaroiło się od pomysłów i polecanek na wyprawki do: szkoły, przedszkola, żłobka, na studia, do pracy. A co z dziećmi, które jeszcze nie wpadły w tryby edukacji? Moi drodzy, dla nich również można skompletować wyprawkę. I ja uczyniłam to dla Malucha – wyprawka do… jesieni!

Mimo, że wrzesień według kalendarza w większości należy jeszcze do lata, to i tak krótsze dnie, długie wieczory i pogoda za oknem nieustannie przypominają nam, że prawdziwe lato już nam się skończyło. Na spacery wychodzi się rzadziej i krócej, a pozostały czas trzeba jakoś zagospodarować. W szczególności, jeżeli w domu ma się pełnego energii młodego człowieka, który chce poznawać świat wszystkimi zmysłami. Postanowiłam, że trzeba zebrać pomoce, które ułatwią nam ten proces w domowych warunkach. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać co udało nam się skompletować.

Postawiłam na… twórczość

Zawsze piszę, że do rękodzieła i wszystkich prac plastycznych jest mi blisko, nie wiem dlaczego trochę zaniedbałam rozwój Malucha w tym kierunku. Może powodem była klapa, kiedy kupione pół roku temu kredki posłużyły jako „składniki do gotowania zupy”, a nie  do rysowania? Okazało się, że takie, na przykład, malowanie farbami to zupełnie inna sprawa. Ostatnio, przy okazji mojego malowania Młode złapało za pędzel i na dobre pół godziny zajęło się twórczością. Dlatego w ramach wyprawki do jesieni w naszym domu znalazły się farby, flamastry, plasteliną i ponownie – kredki.

Najpierw chciałabym przedstawić Wam coś, czego jeszcze nigdy nie widziałam. Farby w tubce. I to nie byle jakie farby, ale takie neonowe. Wystarczy wycisnąć trochę farby, a zbierze się ona nam na pędzelku przykręconym do tubki i od razu można nią malować. To rzecz zdecydowanie dla starszych dzieci, bo potrzeba odrobiny wyczucia, żeby nie wycisnąć całej tubki na raz.

Kolejną rzeczą, z która na nowo chcę zapoznać tej jesieni Malucha są kredki świecowe. Tym razem postawiłam na zestaw aż 24 kolorów. Wśród odcieni znajdziemy mnóstwo jesiennych barw, akurat na to, żeby na papierze odwzorować jesienną rzeczywistość za oknem.

Maluch jednak okazał się wielbicielem flamastrów. Podejrzewam, ze to dlatego, że mają one żywe barwy i nie potrzeba tyle siły, żeby nimi coś narysować. Te, które mamy są duże i grube, tak, żeby dziecko mogło pewnie chwycić flamaster. Mają też grubą końcówkę do rysowania, więc mamy gwarancję, że nie złamie się ona przy zbyt silnym nacisku. No i cecha ważna dla mam – flamastry są łatwo zmywalne.

Na koniec Malucha zapoznamy tej jesieni z plasteliną. Mamy już kilka prób z ciastoliną, ale plastelina ma trochę inne właściwości. No i ma więcej kolorów niż cztery ciastoliny, które dotychczas mieliśmy w domu. Nasza plastelina ma 12 żywych, pięknych kolorów. Trochę się jej obawiam, więc zabawa nią odbędzie się w ściśle kontrolowanych warunkach. A może posłuży nam przy budowie ludków z kasztanów i żołędzi?

Ale, żeby Maluch miał na czym rysować i wyklejać plastelinę zaopatrzyliśmy się w blok rysunkowy. Ten z TXM kosztuje grosze, a jest podstawą, jeśli chcemy zacząć prace twórcze z dzieckiem.

Postawiłam również na…ulubionych bohaterów

Na wszystkie jesienne skarby zaopatrzyliśmy Maluchu u prześliczny plecaczek z Minionkiem. O ile do samych bajek z ich udziałem mam drobne zastrzeżenia, o tyle gadżety z nimi są przeurocze. Nasz Minionek na plecaku jest trójwymiarowy i pilnie będzie strzegł wszystkich kasztanów znalezionych na spacerze. Spójrzcie też na detale, suwak z mini Minionkiem skradł moje serce.

Maluch szybko wyrasta ze swoich ubrań, więc i szafę trzeba odpowiednio doposażyć. Na szczęście lekką jesienną kurteczkę kupiliśmy już wcześniej. Co innego natomiast z ubraniami pod kurteczkę. W tym przypadku sprawdza nam się bluzeczka z bohaterami z bajki Auta. Czerwony to zdecydowania kolor jesieni. No i uwielbiam Malucha w tym kolorze ubrań. 

Jesienią wieczory robią się coraz chłodniejsze i póki nie zaczną u nas grzać trzeba posiadać piżamę z długim rękawem i długimi nogawkami. Mieliśmy takie dwie… w zeszłym roku. Teraz na Maluchu niebezpiecznie zmierzają w kierunku krótkich rękawów, a nogawki kończą się w okolicach kolan. Sprawiłam mu więc ciepłą piżamkę z Psim patrolem. Maluch jest nią zachwycony, bo uwielbia pieski. A ja jestem zachwycona, bo wiem, że nie będzie mu w nocy zimno.


Kiedy jesień już na dobre się u nas rozpanoszy będziemy poszukiwać cieplejszych kurtek, czapeczek i szaliczków. Na razie jednak, na wrzesień i październik (mam nadzieję) wystarczy nam to co przedstawiłam Wam w dzisiejszym wpisie. Ciekawa jestem w jakie rzeczy Wy zaopatrujecie się kiedy nadchodzi jesień? Jak spędzacie długie i ciemne jesienne wieczory? Piszcie.


Wpis powstał we współpracy z TXM. Przedstawione we wpisie rzeczy pochodzą z tego sklepu. Możecie je nabyć albo w sklepie internetowym, albo osobiście odwiedzając Textilmarket.