Dzisiaj pierwszy wpis z serii recenzji produktów i zabawek dla dzieci. Na pierwszy ogień – zabawki Oball.

Oball_10

Oball to seria zabawek, które mają charakterystyczny element takiej „piłki” dziurawej. W serii tej znajdziemy piłeczki, piłeczki z grzechotką, są słoń i lew, są samochodziki, jest pchacz z piłeczką, jest również mata edukacyjna i pałąk do wózka/fotelika. W Naszym posiadaniu znalazły się piłeczka (ta o większej średnicy) oraz słoń.

1. Pierwsze wrażenie

Nie ukrywam, że jak pierwszy raz zobaczyłam piłkę Oball, to pomyślałam sobie, że to jedna tysiąca takich bzdurnych zabawek, o którymi dziecko pobawi się dwa dni i zapomina. Podpatrzyłam jednak u koleżanki jak jej czteromiesięczna córeczka świetnie daje sobie radę z oballem. Kupiłam więc i ja.

Oball_1

2. Cena

Tak, przyznaję się, jestem sknerą. A może po prostu nie było mi dane być córką prezesa i milionerką? No zwracam uwagę na cenę i wydaje mi się odrobinę zbyt wysoka, ale portfel nie cierpi tak bardzo. Kupowałam w dwóch różnych miejscach, więc i marże się różnią. Cena piłeczki kolorowej: 28 złotych, cena słonia to 25,50 zł.

3. Jakość wykonania

I tutaj jestem zaskoczona odrobinę. Piłka wykonana jest porządnie, plastik jest fajnie elastyczny i się ugina, nie ma zadziorów, kolory nie zachodzą na siebie – można rzucić i nic się nie stanie.

Oball_2

Tego samego niestety nie mogę powiedzieć o słoniu. On składa się z dwóch rodzajów plastiku. Uszy i element piłki są miękkie i sprężyste, natomiast kadłub słonia i kulka grzechocząca są zrobione z plastiku twardego. Mam wrażenie, że mocniejsze uderzenie o podłogę i słoń w całości się nie ostanie. Dodatkowo po ściśnięciu zielonej piłeczki wydaje mi się ona łatwo „wychodzić” z plastikowego kadłuba. Silniejsze pociągnięcie i może się popsuć.

Oball_3

4. Dla kogo

Piłeczka absolutnie nadaje się od pierwszych dni życia, jednak sens ma dopiero wtedy kiedy dziecko samo chwyta. Słoń – dla trochę starszego malucha – jeszcze nie wiem w jakim wieku, bo mój syn jeszcze do słonia nie dorósł.


5. Opis

Sam pomysł Oball jest świetny.

Piłka jest fajnie miękka, ugina się pod naciskiem, jednocześnie rzucona o podłogę odbija się jak napompowana. Ma estetycznie dobrane kolory. Ja kupiłam taką klasyczną z czterema podstawowymi kolorami, widziałam jednak takie gdzie są niebieskości, fiolety i zielenie. Są też jakieś brokatowe, różowe, z grzechotką. Ogromnym plusem piłki jest fakt, że bardzo łatwo ją chwycić. Nawet niewprawne paluszki Malucha są wstanie ją chwycić, a że jest lekka – również utrzymać.

Oball_6 Oball_7

Po uchwyceniu bardzo często trafia do buzi, a cienkie elementy bardzo łatwo gryźć (nos wchodzi w jeden otworek a buźka w drugi poniżej, z dziąsełkach zostaje ścianka) i masować dziąsła.

Słoń natomiast wydaje mi się delikatniejszy, mimo, że samo założenie jest super. Ma małą trąbę i fajne gumowe uszy. Zielona piłeczka jest reszta tułowia słonia. Słoń ma ten atut, że jest również grzechotką.

Oball_4 Oball_5

Słonia łatwo popchnąć po płaskiej powierzchni i toczy się na tej kulce i grzechocze. Mój maluch od razu reaguje na ten dźwięk. Muszę go jednak pilnować, żeby nie rzucił gdzieś tej zabawki, bo może się łatwo popsuć.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć. Bardzo fajnie można Oball wozić ze sobą jako zawieszka do wózka/nosidełka/łóżeczka. My wozimy tak, jak to widać na poniższych zdjęciach.

Oball_8 Oball_9

6. Podsumowanie

Oball jest zabawką świetną. Nie każdy element kolekcji nadaje się dla najmłodszych, więc warto to przemyśleć kupując. Ja myślę, że słoń jeszcze poczeka na Malucha, a piłkę namiętnie stosujemy już chyba od miesiąca.

Moja ocena (wg. skali szkolnej): 5

Close