No i masz babo placek! Stało się. W rodzinie/znajomym urodziło się dziecko. Trudno, przeżyć trzeba. Odwiedzić też wypada, po jakimś czasie. To czego nie wypada robić, to przyjść z pustymi rękoma. W tym momencie w niektórych załącza się panika, niektórzy zaczynają nerwowo szukać ofiary, którą wyślą po zakupy, niektórzy unikają tematu tak długo jak to możliwe, a następnie idą do pierwszego – lepszego sklepu, radzą się sprzedawcy i kupują pierwszą – lepszą zabawkę. Jesteś którymś z tych typów?

Było już o najlepszych prezentach na babyshower, było o prezentach na chrzciny, a dzisiaj podpowiem Ci, z czym najlepiej przyjść do nowo narodzonego dziecka, a z czym zdecydowanie nie pokazywać się na oczy rodzicom.

Zacznijmy przewrotnie – od końca.

Z czym NIE przychodzić do dziecka w odwiedziny?

Z góry zakładam, że lubisz rodziców dziecka i nie chcesz, żeby Twoja wizyta była tą ostatnią i początkiem wieloletniej wojny. Jeśli masz pokojowe zamiary to KATEGORYCZNIE odradzam zakup następujących prezentów:

1. Zabawki grające

Wszystkim zabawkom wielofunkcyjnym: świecącym, grającym, grającym na nerwach mówimy zdecydowane „NIE!”. Mam nadzieję, że powód mniej więcej znacie, ale jeśli nie, to polecam po zakupie takiej zabawki chociaż przez jeden dzień włączać ją non stop i tego słuchać. Nie fajnie? A rodzice będą musieli tego słuchać aż do wyczerpania baterii… Pół biedy kiedy zabawkę można wyłączyć lub wyjąć baterie, ale wierzcie mi – są takie, w których się nie da. Po całym dniu ze zwariowaną piosenką rodzic nadaje się nigdzie indziej jak tylko do domu wariatów (tam przynajmniej będzie miał spokój). Inną sprawą jest, że niemowlę nie potrzebuje zabawek! Wcale a wcale! A już na pewno nie potrzebuje zabawek tak gwałtownie pobudzających wszystkie zmysły. O ile nie jest to spokojna, cicha pozytywka, to darujcie sobie kupno tych potworów!

2. Zabawki o dużych gabarytach.

Są zamożne rodziny, które mają w domu specjalny pokój przeznaczony tylko na zabawki dla dziecka. Wtedy – jasne, możesz szaleć. Jednak przeciętni Kowalscy na nadmiar przestrzeni zazwyczaj nie narzekają (Państwo Wyrodni z dzieckiem muszą gnieździć się na 35 m^2). I do takich warunków mieszkaniowych wpadasz Ty z gigantycznym, dwumetrowym misiem! Surprise! Tylko czemu Kowalscy mają takie niewyraźne uśmiechy….?

3. Maskotki

Są śliczne, jest ich ogromny wybór, są w miarę tanie. Na tym kończy się lista plusów maskotek. Niemowlę w ogóle się nimi nie zainteresuje. Jak podrośnie może będzie miało swoją ulubioną, JEDNĄ maskotkę, a reszta przejmie rolę tak zwanych „kurzołapów”. I tak w przyszłości pokój dziecięcy będzie się roił od maskotek, nie musisz dorzucać do tego swojej cegiełki.

A co najlepiej kupić kupić?

Odpowiedź jest prosta: coś praktycznego. Najlepiej poradzić się rodziców Malucha.

1. Pieluszki

Tych nigdy za wiele. Jeśli odwiedzasz dziecko które ma miesiąc lub dwa, to nie masz problemu z rozmiarem – jedynki będą dobre. Jeśli masz wątpliwość – lepiej kupić większe, do pieluszek dziecko na pewno dorośnie. Uwaga! Taki prezent warto skonsultować z rodzicami, bo dzieci często mają uczulenia na konkretne marki pieluszek. Wystarczy zapytać jakich pieluszek używa i gwarancja trafionego prezentu stuprocentowa.

2. Kosmetyki

Faktem jest, że noworodek nie potrzebuje kosmetyków wcale, albo potrzebuje jednego. Szybkie pytanie do rodziców i już wiesz czego i jakiej marki używa. Myśmy dostali kiedyś zapas linomagu i to był strzał w dziesiątkę.

3. Ubrania

Z kupnem ubrań na prezent trzeba uważać. Te, któreś są wyglądają jak dla dorosłych zazwyczaj są niepraktyczne. Piękna sukieneczka czy elegancka koszula, są śliczne, ale o ile nie szykuje się w rodzinie jakaś duża impreza, to nie przydadzą się noworodkowi nigdy! Noworodek lubi mięciutką i wygodną bawełenkę. Z doświadczenia wiem (chociaż to moje subiektywne odczucie), że zawsze przyda się body. Niektórzy rodzice lubią też śpiochy i pajace. Jeśli nie wiecie jak rozpoznać te części garderoby dziecięcej, to odsyłam do wpisu o dziecięcych ubrankach. Jeśli chcecie utrafić z rozmiarem, to szybki telefon do rodziców nie zaszkodzi. Jeśli chcecie kupić coś większego na przyszłość, to lepiej przemyśleć to dwa razy. Zdarzyło się nam, że dostaliśmy śliczną, ciepłą bluzę, do której Maluch dorósł w upalne lato :/, a kilka rewelacyjnych koszulek z krótkim rękawkiem przeczekało zimę, po której Maluch był już na nie za duży. Dlatego body z długim rękawem (krótki tylko na lato lub pod bluzę) jest w miarę uniwersalne i ja bym polecała kupować właśnie takie ubranko.

4. Gryzak

Gryzak to bardzo przydatna rzecz. W sklepach aż roi się od przeróżnych ich typów, ale takie naprawdę fajne są trochę droższe. Mnie urzekły gryzaki drewniane. Te firmy Lullalove mają rewelacyjne kształty, ale i te LaMillou z mięciutką zawieszką wyglądają ciekawie. Ostatnio wpadły mi w oko gryzaki z naturalnego kauczuku. Może nie są piękne, ale wierzę, że wykonane są z najlepszych, naturalnych surowców. Nasz Maluch nie posiada żadnego z tych gryzaków, ale swego czasu bardzo chciałam mu jeden z powyższych kupić.

5. Zabawka

Jeśli jednak czujesz, że MUSISZ kupić dziecku zabawkę (No jak to tak? Biedne dziecko bez zabawki zostanie…), to kup coś odpowiedniego do wieku. Noworodki nie interesują się zabawkami prawie wcale! Jedną z pierwszych zabawek, jakie w ogóle zainteresowały Malucha (ale to też po 3 – 4 miesiącach) to była piłka Oball. O zabawkach z serii Oball pisałam już Nieprofesjonalną Recenzję, do której przeczytania serdecznie odsyłam. Plusy dla rodziców są oczywiste: nie gra, nie świeci, nie jest wielka 🙂

6. Książeczka

Oczywiście mam na myśli książeczkę dostosowaną do wieku, czyli kontrastową. Jeśli odwiedzisz jakąkolwiek księgarnię, to gwarantuję Ci, że znajdziesz tam książeczki kontrastowe. To książeczki, w których znajdują się ilustracje w postaci czarnych kształtów na białym tle lub na odwrót. Oprócz książeczek dostępne są również harmonijki i karty na sznureczku. To coś, na czym nawet malutki Maluch zawieszał oko. Te z najprostszymi obrazkami mają oznaczenie, że nadają się dla dzieci w wieku 0+, niektóre wprowadzają trzeci kolor, czerwony i wtedy przeznaczone są dla nieco starszych dzieci, a ostatnio znalazłam książeczki kontrastowe dla dzieci 10m+ i 12m+, o których też już mogliście na blogu poczytać.

Konrtast_00

Jak Maluch się urodził, to przyjęliśmy sporo odwiedzin czy to rodziny czy znajomych. Maluch podostawał wiele różnych prezentów, ale chyba najbardziej w pamięci zapadł mi prezent od kolegów z pracy Pana Wyrodnego. Wieeeeeeeeeelka (ogromna!) torebka prezentowa, a w niej: 6 paczek pieluszek, 6 paczek chusteczek nawilżanych, 3 opakowania linomagu, 2 sztuki body i kilka innych drobiazgów. To było dokładnie to czego w tym okresie potrzebowaliśmy – wszystko się przydało. Najlepsze było to, że kilka dni wcześniej Pan Wyrodny rozmawiał przez telefon z nimi i wypytali się go szczegółowo o wszystko: jakiego rodzaju pieluch używamy, jakich chusteczek i jakich kosmetyków. Naprawdę wykazali się dużym sprytem.

Jestem pewna, że też macie swoje typy i możecie do mojej listy dopisać jeszcze kilka punktów, chętnie przeczytam o nich w komentarzach. Mam nadzieję, że mój miniporadnik na coś Wam się przyda. Pamiętajcie o jednym – rodzice Malucha są bardzo zmęczonymi ludźmi. Prezent w dłoń, szybka wizyta i szybko zmywajcie się do domu. Na długie wieczorne imprezy przyjdzie jeszcze czas, teraz na wagę złota jest dla nich sen.