Od zeszłego poniedziałku zaczęliśmy swoją przygodę z rozszerzaniem diety metodą BLW. Skrót BLW oznacza Baby Lead Weaning, czyli odstawienie (od piersi) sterowane przez dziecko. Nie lubię polskiego rozszerzenia tego skrótu – Bobas lubi wybór – bo brzmi dla mnie jakoś niepoważnie. Na czym polega metoda BLW? W skrócie: na pominięciu papek podawanych łyżeczką, a na wprowadzaniu od razu pokarmów stałych, które dziecko samo zjada – najpierw rękoma, potem sztućcami. Dodatkowymi plusami są:

  • brak konieczności osobnego gotowania dla dziecka – dziecko je to samo co rodzice,
  • zaproszenie dziecka do wspólnego stołu – ważne są wspólne posiłki,
  • poznawanie nowych smaków – dziecko nie wyrośnie na niejadka, będzie chętne próbować nowych rzeczy.

A ja sobie tłumaczę, że metoda BLW to metoda dla leniwych rodziców, takich jak ja, a że ma większość plusów, to tym chętniej ją stosuję.

blw_1próba05
Przed i po 🙂

Nasz pierwszy dzień z BLW wyglądał odrobinę inaczej niż pozostałe w tym tygodniu, ponieważ mąż zapomniał przynieść nam krzesełka do karmienia z piwnicy. Musiałam więc trzymać Malucha na kolanach, a on sobie sięgał do jedzenia leżącego na stole.

To jest (w moich warunkach) bardzo zły pomysł, ponieważ:

  • mimo, że siedział mi na kolanach, to i tak stół był dla niego za wysoko (ratowaliśmy się poduszką)
  • na stole mam obrus, który chciałabym, żeby był czysty, na którym leżą podkładki, żeby tą czystość zachować (niestety przy BLW nie da się)
  • jako, że siedział na moich kolanach, to całe moje ubranie również dowiedziało się co było podane na obiad.

Dodatkowo, pierwszego dnia podałam Maluchowi jedzenie na małej tacy (lekko kolorowej). Okazało się, że to ona była obiektem zainteresowania i Maluch próbował ją podnosić i przesuwać. Bałam się, że wywali wszystko na ziemię, szybko więc z tacy przełożyłam jedzenie na płaską podkładkę.

W kolejne dni mieliśmy już krzesełko, nadal jednak jest ono troszkę za duże dla mojego syna. Radzimy sobie najpierw wyściełając je zwiniętym kocem.

 Jak wygląda przygotowanie do obiadu?

Po pierwsze: trzeba ugotować. Nie schodzi się z tym długo, bo staram się gotować proste rzeczy, które zjem i ja i Maluch. Następnie przygotowuję krzesełko, czyli wyścielam je kocem a do tacy przymocowuję (spinaczami do prania) podkładkę do jedzenia. A potem, w zależności tego co Maluch ma na sobie albo zdejmuję część, całość ubrania, albo zostawiam tak jak jest. Jak ma coś gorszego na sobie to nie boję się ubrudzenia. Potem zakładamy śliniak. Mamy śliniak z rękawami, ale jest jeszcze za duży – na razie korzystamy ze zwykłego większego śliniaka z Ikei. Na tacy z podkładką rozkładam jedzenie – blisko brzegu i w odstępach, żeby się ze sobą wizualnie nie zlały (i tak potem staną się jednym bałaganem).

blw_1próba_02
Maluch rozebrany do jedzenia

Co gotujemy?

Postanowiłam, że w początkowej fazie wprowadzania stałych pokarmów skupimy się na poznawaniu nowych smaków – głównie gotowanych warzyw. I tak poznaliśmy już: brokuła, marchewkę, kalarepę, brukselki, fasolkę szparagową, ziemniaczka. Zrobiłam też kuleczki z kaszy jaglanej ze słodką papryką i świeżą pietruszką. Wersja obiadu dla dorosłych to były te same warzywa, tylko posolone i ja miałam akurat gulasz z kurczaka i dyni, więc tak sobie mocno warzywno żyłam w tym tygodniu. Uważam, że jak na pierwszy tydzień, to poznaliśmy sporo smaków.

blw_1próba07
Kuleczki jaglane ze słodką papryką i pietruszką

Jak wygląda posiłek?

Hmm… dla mnie wygląda super. Sadzam Malucha w krzesełku, podaję jedzenie, a sama siadam obok i zjadam swój obiad. Czy może być coś prostszego? Maluch ma bardzo ciekawe zajęcie, bo wszystko jest fajne i nowe. Pięknie chwyta kawałki jedzenia i bez problemu trafiają one do buziaka. Czasami, za mocno ściśnięte niestety się rozpadają (brokuł jest w tym mistrzem), czasami ciężko złapać i jedzenie ląduje poza krzesełkiem, na śliniaku, lub na kolanach. Jak za dużo pospada, to podnoszę, jeśli trzeba opłukuję i kładę znów przed Maluchem.

blw_1próba_03

Ile trwa posiłek?

Myślę, ze około 10 – 15 minut. Tyle ile zajmuje mi zjedzenie obiadu. Dodatkowo, póki Maluch siedzi jeszcze niepewnie nie chcę za długo trzymać go w krzesełku.

Co po posiłku?

Rozpoznaję, że już skończyliśmy, kiedy przed Maluchem brak jakichś kawałków całych, a wszystko dąży do jednolitej papki, lub zwyczajnie kiedy Maluch zaczyna marudzić. Po skończonym posiłku, zabieram podkładkę z resztkami jedzenia, zdejmuję śliniak. Biorę Malucha (tyłem do siebie, żeby brudne rączki nie ubrudziły za bardzo moich ubrań) i pędzę na przewijak, gdzie otrzepujemy się z okruszków i wycieramy łapki i buzię. Robimy też przegląd garderoby, bo jedzenie potrafi nieźle się zbratać z za długimi rękawami. Potem Maluch ląduje w łóżeczku, a ja sprzątam powstały bałagan. To chyba jedyny minus: sprząta się niekiedy dłużej niż przygotowuje jedzenie.

Wnioski po pierwszym tygodniu:

  •  konieczne krzesełko (w naszych warunkach i przy naszym stole, ogólnie karmienie na kolanach jest wskazane, póki dziecko nie siada)
  • konieczna zimna krew i brak nerwów, jak wszystko spada
  • koniecznie rozebrać dziecko, lub ubrać w najgorsze ubranka
  • ubrać się w najgorsze ciuchy – jeśli trzymamy dziecko na kolanach
  •  nie podawać na kolorowej tacy/ talerzu (póki to talerz jest fajniejszy od jedzenia, podobno później to mija)
  • pierwszy raz na spokojnie jestem w stanie zjeść śniadanie i obiad (bo wcześniej albo była nuda, albo Maluch sięgał po wszystko co próbowałam zjeść).

Poniżej jeszcze kilka obrazków BLW:

 

blw_1próba10

blw_1próba09

blw_1próba08

blw_1próba06

Podsumowując: początki BLW to raczej zabawa niż jedzenie, ale zabawa bardzo, bardzo zajmująca. I dla dziecka i dla rodzica. Fajnie jest widzieć swoje dziecko, jak samodzielnie (a ma pół roku dopiero!) sięga po jedzenie i samodzielnie próbuje coś zjadać. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć dalsze postępy. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące początków BLW, to piszcie – postaram się odpowiedzieć.

  • ~Justyna

    A jak wygląda u Was sytuacja z blw? My jesteśmy na początku drogi eh… może jutro będzie lepiej:-)

    • wyrodna-matka

      Hmmm, zdecydowanie jest lepiej niż na początku, bo na początku wielki bałagan i niewiele do buziaka trafiało. Ostatnio dość luźno traktujemy BLW, to znaczy ja gotuję dla całej rodziny coś raczej zdrowego, mniej soli albo w ogóle itd, ale nie zawsze kładziemy Maluchowi na tacy, czasami faktycznie dajemy coś na łyżeczce. Dzisiaj np. spaghetti dostał tak, że makaron leżał przed nim, a my farsz podawaliśmy łyżeczką. Pije z kubeczka Doidy, to się nie zmieniło, polecam go całym sercem. Ogólnie: cierpliwość jest ważna. Ja miałam wrażenie, że Maluch nie robi postępów w ogóle i już zwątpiłam nawet, ale ostatnio się poprawiło, mniejszy bałagan, więcej w żołądku 🙂

  • ~Justyna

    Dziękuję za odpowiedzi i nadzieję że będzie lepiej:-)
    Moja córka ma 8 miesięcy i tak się flustruje że za mało je, tylko 2 lub 3 posiłki przygotowuje.

    • wyrodna-matka

      Ja bardzo długo miałam wrażenie, że za mało stałego pokarmu, a za dużo na piersi wisiał Maluch. Też przygotowywałam najczęściej dwa posiłki: śniadanie i obiad. Dopiero niedawno, od mniej więcej 10 miesiąca życia Maluch zaczął domagać się jedzenia częściej i teraz uzupełniamy te posiłki o jakieś jabłuszko czy banana pomiędzy, ewentualnie o kaszę jaglaną, kawałek bułeczki.
      Trzeba odczekać swoje, dziecko samo wie najlepiej.

  • ~Justyna

    A tak wogóle to tak podczytuje od dawna Pani blog. Dziękuję i pozdrawiam

    • wyrodna-matka

      Bardzo, bardzo, bardzo jest mi miło! Dziękuję za ten komentarz, to na prawdę uskrzydla 🙂 Pozdrawiam serdecznie i zawsze zapraszam do poczytania.