Astrid Lindgren zna chyba każdy. Całe pokolenia wychowywane były na Dzieciach z Bullerbyn czy Pippi Pończoszance. Obie te książki jako dziecko czytałam i uwielbiałam. Nie znałam jednak innych książek autorstwa Astrid Lindgren. Dlatego bardzo się cieszę, że wśród licznych suwenirów, ze spotkania Blogi Mają Moc przywiozłam również książeczkę dla dzieci „Pewnie, że Lotta umie jeździć na rowerze”.

Pięknie wydana przez Zakamarki książeczka w twardej oprawie cieszy oko już od pierwszych stron pięknymi i bardzo szczegółowymi ilustracjami. Ma sztywną oprawę, ale nie jest gruba, bo mieści w sobie tylko jedną historię, idealna dla niecierpliwych maluchów.

Tytułowa bohaterka książki, Lotta z zazdrością patrzy na swoje rodzeństwo jeżdżące na rowerach. Uparcie twierdzi, że ona też tak potrafi, tylko… po kryjomu! Największą przeszkodę stanowi dla niej fakt, że nie posiada większego roweru, ma tylko mały trójkołowy, na którym jazda nie sprawia jej przyjemności.

Gdy nadchodzą urodziny dziewczynki, po cichu liczy ona na to, że dostanie w prezencie rower. Jednak pośród pięknych prezentów nie ma ani śladu dwóch kółek. Uparta dziewczynka ma jednak chytry plan. Żeby udowodnić wszystkim, że ona też potrafi postanawia duży rower „zwędzić”…. Jak zakończy się historia zawziętej Lotty i czy będzie w końcu jeździć na rowerze? Po te informacje odsyłam Was do książki.

A na koniec jeszcze kilka słów z punktu widzenia mamy rocznego dziecka. Zarówno do książeczki, jaki i do historii mój Maluch jeszcze nie dorósł. Myślę, że będzie odpowiednia dla dzieci około 4 – 5 letnich. Chociaż zdziwił mnie trochę fakt, że w całej historii nie ma wyraźnie zaznaczonego morału. Bardzo mi brakuje jakiejś nauki z tej książki.

A Wy znacie Lottę?

  • Lottę oczywiście znamy, i Pippi, i Emila ze Smalandii 🙂 Zakamarki zawsze zachwycają mnie swoimi wydaniami, a z kolei książki Astrid Lindgren są tak uniwersalne i ponadczasowe, że sprawdzają się chyba w każdych realiach 🙂